To ważny sygnał dla Hurricanes, bo Duńczyk był jednym z największych letnich wzmocnień klubu. W takich momentach właśnie oczekiwano od niego decydujących akcji.
Choć wynik był minimalny, przebieg meczu w dużej mierze należał do Hurricanes.
Najważniejsze było jednak to, że Carolina potrafiła zdobyć kluczowe bramki w najważniejszych momentach. Dwukrotnie potrzebowała gola przełamującego — i dwukrotnie dostarczyła go ta sama osoba.
Montreal nie kontrolował tempa gry, ale przez cały mecz był w stanie utrzymywać kontakt.
Josh Anderson zdobył dwa gole dla Canadiens, w tym trafienie w trzeciej tercji, które doprowadziło do dogrywki.
To pokazuje, dlaczego Montreal nadal jest bardzo niebezpiecznym rywalem: nawet przy mniejszej liczbie okazji potrafi wykorzystać błędy przeciwnika.
System gry Hurricanes działał dobrze, ale w kluczowych momentach ofensywa była mocno zależna od jednego zawodnika. W kolejnych meczach Carolina będzie potrzebowała większej produkcji punktowej z kilku formacji, a nie tylko pojedynczych zrywów gwiazd.
Największym problemem Montrealu było ograniczenie groźnych ataków Hurricanes w środku lodu. Zwycięski gol Ehlersa w dogrywce padł właśnie po akcji przez centralną strefę, co uwidoczniło lukę w defensywie Canadiens.
Nick Suzuki – kapitan Canadiens pozostaje jednym z najproduktywniejszych zawodników drużyny w tegorocznych play‑offach i kluczowym elementem ofensywy Montrealu.
Taylor Hall – doświadczony napastnik Hurricanes podkreślał przed serią, że dłuższa przerwa przed finałem konferencji pozwoliła drużynie przystąpić do rywalizacji w pełni zdrowia.
Przed trzecim spotkaniem pojawia się kilka istotnych wątków.
Czy odpoczynek Caroliny okaże się przewagą? Hurricanes mieli długą przerwę między rundami play‑offów, co może oznaczać zarówno lepszą regenerację, jak i ryzyko utraty rytmu meczowego.
Jak duży wpływ będzie miał Lane Hutson? Młody obrońca Montrealu jest jednym z najbardziej produktywnych defensorów Canadiens w tych play‑offach i ważnym elementem budowania akcji ofensywnych.
Wygrana Hurricanes nie była tylko zwycięstwem w jednym meczu.
Dzięki niej Carolina uniknęła startu serii od stanu 0–2 u siebie po porażce w pierwszym spotkaniu i odzyskała równowagę w rywalizacji.
Równie ważne jest jednak coś innego: Game 2 pokazał, że Hurricanes mają w składzie zawodnika zdolnego rozstrzygać mecze play‑off w kluczowych momentach. Jeśli Ehlers utrzyma tę formę, układ sił w finale Konferencji Wschodniej może szybko przechylić się na stronę Caroliny.