Jednak system VAR przyszedł Anglikom z odsieczą. Sędziowie dopatrzyli się, że Livaković opuścił linię bramkową, a jeden z chorwackich zawodników za wcześnie wtargnął w pole karne . Kane otrzymał drugą szansę i tym razem, pod ogromną presją, uderzył bezlitośnie w ten sam róg, nadając piłce znacznie większą moc i precyzję, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 1-0
.
To nie był jednak koniec popisu kapitana. Chorwaci odpowiedzieli fantastycznym uderzeniem Martina Baturiny w 36. minucie, doprowadzając do remisu 1-1. Anglia potrzebowała lidera i znów był nim Kane. Tuż przed przerwą, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Declana Rice'a, Kane popisał się fenomenalnym, potężnym strzałem głową, piłka wylądowała w siatce, a wynik na tablicy zmienił się na 2-1 . Ta bramka była jego dziesiątym trafieniem w historii mundiali, czym wyrównał rekord wszech czasów reprezentacji Anglii, należący do legendy futbolu, Gary'ego Linekera
.
Dla neutralnych kibiców to spotkanie było piłkarską ucztą. Dla fanów Anglii i Chorwacji – testem nerwów. Gra momentami przypominała „szalony mecz trzeciej rundy Pucharu Anglii”, a obie linie defensywne wielokrotnie dawały się zaskoczyć .
Chorwacja ani myślała składać broń. W doliczonym czasie pierwszej połowy, dosłownie ostatnią akcją przed gwizdkiem, Petar Musa wymanewrował obrońców i posłał piłkę do siatki. Tablica wyników na przerwę wskazywała remis 2-2, mimo dominacji Anglii .
Chaos trwał również po zmianie stron. Zaledwie dwie minuty po wznowieniu gry, Jude Bellingham – ciepło przywitany przez swojego byłego kolegę z Realu Madryt, Lukę Modricia – popisał się indywidualnym rajdem i celnym strzałem, ponownie dając Anglii prowadzenie 3-2, którego tym razem nie oddali aż do końca . Na wagę trzech punktów w 85. minucie zwycięstwo przypieczętował rezerwowy Marcus Rashford, który po asyście Bukayo Saki podwyższył wynik na 4-2, kończąc to niezwykłe widowisko
.
Poza bramkowym festiwalem, głównym tematem rozmów stała się pozaboiskowa kontrowersja. FIFA po raz pierwszy w historii turnieju wprowadziła obowiązkowe, trzyminutowe przerwy na nawodnienie w trakcie każdej połowy, argumentując to koniecznością ochrony zdrowia zawodników przed letnimi upałami w Ameryce Północnej .
Pomysł ten spotkał się z wyjątkowo chłodnym przyjęciem w Dallas. Gdy sędzia zagwizdał po raz pierwszy, nakazując zawodnikom krótki odpoczynek, po całym stadionie poniosła się fala głośnego i przeciągłego buczenia ze strony fanów obu reprezentacji .
Krytyka nowych przepisów jest natychmiastowa i bardzo konkretna. Podczas gdy FIFA powołuje się na troskę o piłkarzy, wielu kibiców i ekspertów widzi w tym cyniczny ruch, mający na celu podzielenie meczów na cztery kwarty, by stworzyć nowe, lukratywne okienka reklamowe . BBC podało, że w trakcie przerwy ujawniono również astronomiczne koszty tych slotów reklamowych, co tylko dolało oliwy do ognia i zwiększyło frustrację fanów
. Co ciekawe, gdy nadeszła pora na drugą przerwę na nawodnienie w drugiej połowie, przy bezpieczniejszym prowadzeniu Anglii, buczenie było już znacznie cichsze – po prostu wszyscy na stadionie potrzebowali chwili, by złapać oddech po tym szaleńczym tempie
.
Z trzema punktami na koncie i zwycięstwem otwarcia, Anglia prowadzi w grupie L. Uwaga kibiców przenosi się teraz na drugi mecz fazy grupowej.
Anglia vs. Ghana
Comments
0 comments