Spotkanie to nie przyniosło nagłego przełomu. Zamiast tego utrzymało przy życiu kruchą nić bezpośrednich kontaktów dwustronnych w momencie, gdy wewnętrzny kalendarz polityczny Armenii zawęża okno na jakiekolwiek ostateczne porozumienie. Aby zrozumieć, co wydarzyło się w Dilijanie – i dlaczego ma to znaczenie – trzeba spojrzeć na to na tle tego, co już uzgodniono, a co wciąż jest przedmiotem zaciekłych sporów.
Spotkanie 14 czerwca miało charakter roboczy, a nie był to szczyt przywódców. Dwaj urzędnicy – Hadżijew (Azerbejdżan) i Grigorian (Armenia) – są wyznaczonymi negocjatorami, którzy za pośrednictwem kanałów nieoficjalnych prowadzili większość rozmów w ramach powojennego cyklu negocjacyjnego, a ich spotkania służą jako barometr tego, czy proces wciąż „oddycha”.
Według komunikatów państwowych mediów i informacji obu stron, program obejmował :
Nie wydano żadnego wspólnego oświadczenia, a w żadnym publicznym komunikacie nie ogłoszono postępu w najtrudniejszych kwestiach. Publicznie rzecz biorąc, wartość spotkania polegała na zapobieżeniu całkowitemu załamaniu komunikacji, a nie na rozwiązaniu podstawowych sporów.
Struktura pokojowa, nad którą pracują Hadżijew i Grigorian, ma konkretny, opublikowany tekst. „Porozumienie w sprawie ustanowienia pokoju i stosunków międzypaństwowych między Republiką Armenii a Republiką Azerbejdżanu” zostało :
Od czasu parafowania w sierpniu 2025 r. postęp określany jest jako „sporadyczny i powolny” . Energia dyplomatyczna przesunęła się z pisania traktatu na spełnianie warunków wstępnych – i tu właśnie znajdują się prawdziwe przeszkody.
Analitycy i oficjalne oświadczenia wskazują na cztery powiązane ze sobą spory, które muszą zostać rozwiązane, zanim którakolwiek ze stron zdecyduje się podpisać traktat:
Najważniejszym warunkiem wstępnym Azerbejdżanu jest żądanie, by Armenia usunęła z konstytucji zapisy, które Baku określa jako roszczenia terytorialne, a konkretnie odniesienia do zjednoczenia Górskiego Karabachu z Armenią . Urzędnicy azerbejdżańscy, w tym minister spraw zagranicznych Dżejhun Bajramow, wypowiadają się jednoznacznie: nie będzie podpisu bez referendum konstytucyjnego .
Władze Armenii dostrzegają tę kwestię w negocjacjach, ale kwestionują, czy konstytucja faktycznie blokuje porozumienie pokojowe, i nie określiły konkretnego harmonogramu referendum . To wewnętrzne wahanie ma ogromne znaczenie, ponieważ wybory parlamentarne w Armenii spodziewane są około 7 czerwca 2026 r., zaledwie kilka dni przed spotkaniem w Dilijanie – data ta skutecznie ogranicza jakiekolwiek okno referendalne do wąskiego okresu powyborczego .
Projekt traktatu zakłada, że dawne sowieckie granice administracyjne staną się uznanymi granicami międzynarodowymi. Jednak tekst traktatu deleguje faktyczne prace delimitacyjne i demarkacyjne do przyszłej dwustronnej komisji, której mandat, regulamin i harmonogram wciąż podlegają negocjacjom . Oddzielenie procesu demarkacji granicy od negocjacji traktatu pokojowego jest wyraźnym stanowiskiem Azerbejdżanu co najmniej od 2024 roku , co oznacza, że traktat można podpisać, podczas gdy fizyczna linia graniczna jest nadal kwestionowana – ale ta nierozwiązana niejasność pozostaje źródłem napięć.
Jedno z najważniejszych geopolitycznie postanowień traktatu przyznaje Stanom Zjednoczonym wyłączne prawa do rozwoju trasy tranzytowej, która przebiegałaby przez terytorium Armenii, często nazywanej korytarzem Zangezur lub TRIPP (Trans-Regional Infrastructure and Prosperity Project) . Brakuje jednak szczegółowych zapisów. Procedury celne, ustalenia dotyczące podziału opłat, jurysdykcja bezpieczeństwa nad ładunkiem oraz status prawny operatorów trasy nie zostały określone w opublikowanym projekcie . Azerbejdżan postrzega ten korytarz jako suwerenne prawo i ekonomiczną arterię życiową; Armenia obawia się utraty kontroli nad strategicznym fragmentem swojego terytorium bez jasno sprecyzowanych granic.
Opublikowany tekst traktatu zabrania rozmieszczania personelu państw trzecich wzdłuż granicy armeńsko-azerbejdżańskiej . Ma to bezpośredni wpływ na ewentualną rolę międzynarodowych obserwatorów, sił pokojowych lub struktur nieistniejącej już Grupy Mińskiej OBWE. Jednak, podobnie jak w przypadku korytarza, „szczegóły” realizacji pozostawiono do późniejszych negocjacji, tworząc przepaść między tekstowym zakazem na papierze a rzeczywistym pytaniem, kto – jeśli w ogóle ktokolwiek – będzie weryfikował przestrzeganie postanowień.
Inne niedokończone sprawy obejmują szczegółowe procedury postępowania z osobami zaginionymi, regulamin pracy dwustronnej komisji nadzorczej oraz formalną likwidację Grupy Mińskiej – żądanie, które minister spraw zagranicznych Azerbejdżanu ponowił, gdy projekt porozumienia został zakończony w marcu 2025 roku . Są to rozwiązywalne kwestie techniczne, ale są one politycznie powiązane ze znacznie większymi sporami.
Spotkanie w Dilijanie najlepiej rozumieć jako ogniwo w łańcuchu kontaktów na szczeblu roboczym, który ciągnie się od końca 2025 roku, po parafowaniu tekstu . Hadżijew i Grigorian stali się stałymi twarzami tej dyplomacji drugiego toru, często spotykając się w państwach trzecich lub dwustronnie, aby sprawdzać, czy przestrzeń polityczna dla porozumienia się poszerza, czy kurczy.
Szerszy harmonogram pokazuje proces, który przyspieszył w kierunku uzgodnienia tekstu, a następnie utknął na etapie wdrażania:
Dla zewnętrznych obserwatorów schemat jest jasny: oba rządy zbudowały funkcjonalny kanał komunikacji i dysponują tekstem, którego nie chcą się wyrzekać, ale nie mogą – lub nie chcą – zamknąć pozostałych luk, jeśli wewnętrzne bodźce polityczne nie zostaną zsynchronizowane. Cykl wyborczy w Armenii nakłada się teraz na naleganie Azerbejdżanu na zmianę konstytucji, tworząc negocjacje o wysoką stawkę, w których chodzi nie tylko o treść, ale i o czas.
Spotkanie w Dilijanie nie zmieniło fundamentalnych zasad, ale kupiło czas. Następne spotkanie odbędzie się na terytorium Azerbejdżanu, co samo w sobie jest drobnym sygnałem budowy zaufania . To, czy spotkanie to zdoła przełamać impas, zależy od tego, czy powyborczy rząd Armenii będzie miał zarówno kapitał polityczny, jak i konstytucyjną mapę drogową do ogłoszenia referendum – oraz czy Azerbejdżan jest skłonny zaakceptować sekwencyjny proces, który oddzieli podpisanie traktatu od zakończenia tego referendum.
Jeśli im się uda, Kaukaz Południowy może doczekać się pierwszego formalnego traktatu pokojowego między Armenią a Azerbejdżanem od czasu rozpadu Związku Radzieckiego. Jeśli poniosą porażkę, parafowane porozumienie może stać się dokumentem „na półkę” – politycznie znaczącym, ale prawnie pustym – podczas gdy nierozwiązane spory o granice, tranzyt i bezpieczeństwo będą nadal ryzykować eskalacją.