Obie firmy miały otrzymać czas na wykonanie wezwań do 4 września 2026 roku.
Wezwanie skierowane do Microsoftu ma obejmować nie tylko standardowe dane rejestracyjne kont. Według relacji Take-Two domaga się również wewnętrznych dokumentów biznesowych i śledczych Microsoftu związanych z dochodzeniem dotyczącym pseudonimu Cyberleek — w zakresie wystarczającym do ustalenia, jaki użytkownik, osoba lub podmiot kryje się za tą nazwą.
Inne doniesienia wymieniają dane powiązane z usługami Microsoftu, w tym potencjalnie kontami Xbox lub plikami w OneDrive. Chodzić może także o adresy IP, numery telefonów, połączone konta, identyfikatory urządzeń i dane telemetryczne. Dokładny zakres opisywany przez poszczególne redakcje różni się, dlatego są to przedstawiane publicznie elementy żądania, a nie gwarancja, że Microsoft ujawni wszystkie wymienione informacje.
Szczególne znaczenie ma wzmianka o wewnętrznym dochodzeniu Microsoftu. Jego dokumenty mogą pomóc ustalić, czy pliki przechodziły przez usługi firmy albo czy istniał związek ze środowiskiem deweloperskim Xbox. Pojawiła się teoria, że materiały mogły pochodzić z zestawu deweloperskiego Xbox, ale nie została ona potwierdzona.
W przypadku Discorda Take-Two ma domagać się informacji identyfikacyjnych i danych kont powiązanych z publikowaniem lub udostępnianiem nagrań. Wśród wymienianych kategorii znajdują się pseudonimy, identyfikatory kont, dane rejestracyjne, informacje związane z adresami IP, komunikacja oraz inne dane pozwalające połączyć internetowe tożsamości z konkretnymi osobami. Żądanie obejmuje również użytkowników wskazanych serwerów i kanałów, na których materiały miały krążyć.
W dokumentach miały pojawić się serwery związane z twórcą internetowym DarkViperAU, znanym z materiałów dotyczących GTA. Nie oznacza to, że brał on udział w wycieku lub jego rozpowszechnianiu. DarkViperAU zaprzeczył swojemu zaangażowaniu, a samo wymienienie jego serwera w wezwaniu nie jest dowodem popełnienia przestępstwa ani naruszenia praw autorskich.
Relacje opisują co najmniej sześć nagrań z rozgrywki oraz materiały przedstawiane jako fragmenty mapy. Klipy przypisywane Cyberleek miały pokazywać między innymi koszykówkę, jazdę samochodem, walkę i lot samolotem, a także elementy świata gry.
Działania prawne Take-Two oraz próby usuwania materiałów wskazują, że firma traktuje nagrania jako nieautoryzowaną, chronioną prawem własność. Nie potwierdzają jednak technicznie autentyczności każdego filmu, obrazu ani wszystkich opisów funkcji gry. Część doniesień sugeruje ponadto, że materiały mogą pochodzić z nieukończonej lub starszej wersji produkcji. W takiej sytuacji szczegóły widoczne na nagraniach nie muszą odzwierciedlać ostatecznej wersji GTA 6.
Cyberleek przedstawiał swoją działalność jako krytykę cyfrowych zamówień przedpremierowych oraz rzekomych praktyk polegających na blokowaniu zawartości w płatnym DLC dostępnym od dnia premiery. Są to twierdzenia i żądania anonimowego konta, a nie potwierdzone zapowiedzi Rockstar Games.
Wyciekowi towarzyszyła także promocja solanowego memecoina CYBERLEEK. Token pojawił się krótko przed pierwszymi szeroko opisywanymi materiałami lub w podobnym czasie, po czym gwałtownie wzrosło zainteresowanie nim i obroty. Kilka publikacji określało tę konstrukcję jako przypominającą schemat „pump and dump”, czyli sztuczne podbijanie ceny i późniejszą wyprzedaż.
Wpływ sprawy na rynek pozostaje mniej jednoznaczny niż reakcja prawna firmy. Niektóre doniesienia twierdziły, że w ciągu niespełna dwóch dni Take-Two straciło około 2,83 mld dolarów kapitalizacji rynkowej, gdy kurs akcji spadł po publikacji informacji o wycieku.
Nie należy jednak traktować tej kwoty jako dowodu, że to właśnie wycieki spowodowały cały ruch kursu. Dostępne relacje nie ustanawiają definitywnego związku przyczynowego między wpisami Cyberleek a każdą zmianą ceny akcji Take-Two. Dokumenty sądowe nie potwierdzają też autentyczności nagrań. Najostrożniejszy wniosek jest węższy: sprawa wywołała wystarczające obawy biznesowe i wizerunkowe, by Take-Two zaczęło pozyskiwać dane platform za pośrednictwem sądu federalnego.
Jeśli Microsoft i Discord przekażą użyteczne informacje, Take-Two może połączyć konta Cyberleek z adresami e-mail, adresami IP, urządzeniami, płatnościami, powiązanymi usługami lub komunikacją. W efekcie firma może wystąpić o kolejne wezwania — w doniesieniach pojawia się również Google — albo skierować roszczenia przeciwko ustalonym osobom.
Dane mogą także pomóc odtworzyć drogę, jaką pliki przebyły między poszczególnymi platformami. Samo wezwanie nie gwarantuje jednak, że żądane informacje istnieją, że dana platforma może legalnie ujawnić całość danych ani że dokumenty wskażą pierwotne źródło wycieku. W części drugorzędnych relacji pojawiały się rozbieżności dotyczące terminu odpowiedzi, ale najczęściej wskazywaną datą pozostaje 4 września.
Działania prawne Take-Two nastąpiły krótko przed planowanym przez Rockstar pokazem „Grand Theft Auto VI: An Extended Look”. Prezentacja ma zadebiutować na Netfliksie 27 sierpnia 2026 roku, a później trafić na oficjalny kanał Rockstar Games w serwisie YouTube oraz na stronę GTA VI.
Premiera gry nadal zaplanowana jest na 19 listopada 2026 roku na PlayStation 5 i Xbox Series X|S. Według przywoływanych źródeł Rockstar i Take-Two nie skomentowały publicznie samej kampanii wycieków. Wezwania są więc najbardziej konkretną, udokumentowaną reakcją firmy: próbą ustalenia, kto odpowiada za rzekome rozpowszechnianie materiałów, i ochrony praw autorskich Take-Two. Nie rozstrzygają jeszcze ani pełnej autentyczności nagrań, ani tego, w jaki sposób mogły one opuścić środowisko produkcyjne.
Obie firmy miały otrzymać czas na wykonanie wezwań do 4 września 2026 roku.
Wezwanie skierowane do Microsoftu ma obejmować nie tylko standardowe dane rejestracyjne kont. Według relacji Take-Two domaga się również wewnętrznych dokumentów biznesowych i śledczych Microsoftu związanych z dochodzeniem dotyczącym pseudonimu Cyberleek — w zakresie wystarczającym do ustalenia, jaki użytkownik, osoba lub podmiot kryje się za tą nazwą.
Inne doniesienia wymieniają dane powiązane z usługami Microsoftu, w tym potencjalnie kontami Xbox lub plikami w OneDrive. Chodzić może także o adresy IP, numery telefonów, połączone konta, identyfikatory urządzeń i dane telemetryczne. Dokładny zakres opisywany przez poszczególne redakcje różni się, dlatego są to przedstawiane publicznie elementy żądania, a nie gwarancja, że Microsoft ujawni wszystkie wymienione informacje.
Szczególne znaczenie ma wzmianka o wewnętrznym dochodzeniu Microsoftu. Jego dokumenty mogą pomóc ustalić, czy pliki przechodziły przez usługi firmy albo czy istniał związek ze środowiskiem deweloperskim Xbox. Pojawiła się teoria, że materiały mogły pochodzić z zestawu deweloperskiego Xbox, ale nie została ona potwierdzona.
W przypadku Discorda Take-Two ma domagać się informacji identyfikacyjnych i danych kont powiązanych z publikowaniem lub udostępnianiem nagrań. Wśród wymienianych kategorii znajdują się pseudonimy, identyfikatory kont, dane rejestracyjne, informacje związane z adresami IP, komunikacja oraz inne dane pozwalające połączyć internetowe tożsamości z konkretnymi osobami. Żądanie obejmuje również użytkowników wskazanych serwerów i kanałów, na których materiały miały krążyć.
W dokumentach miały pojawić się serwery związane z twórcą internetowym DarkViperAU, znanym z materiałów dotyczących GTA. Nie oznacza to, że brał on udział w wycieku lub jego rozpowszechnianiu. DarkViperAU zaprzeczył swojemu zaangażowaniu, a samo wymienienie jego serwera w wezwaniu nie jest dowodem popełnienia przestępstwa ani naruszenia praw autorskich.
Relacje opisują co najmniej sześć nagrań z rozgrywki oraz materiały przedstawiane jako fragmenty mapy. Klipy przypisywane Cyberleek miały pokazywać między innymi koszykówkę, jazdę samochodem, walkę i lot samolotem, a także elementy świata gry.
Działania prawne Take-Two oraz próby usuwania materiałów wskazują, że firma traktuje nagrania jako nieautoryzowaną, chronioną prawem własność. Nie potwierdzają jednak technicznie autentyczności każdego filmu, obrazu ani wszystkich opisów funkcji gry. Część doniesień sugeruje ponadto, że materiały mogą pochodzić z nieukończonej lub starszej wersji produkcji. W takiej sytuacji szczegóły widoczne na nagraniach nie muszą odzwierciedlać ostatecznej wersji GTA 6.
Cyberleek przedstawiał swoją działalność jako krytykę cyfrowych zamówień przedpremierowych oraz rzekomych praktyk polegających na blokowaniu zawartości w płatnym DLC dostępnym od dnia premiery. Są to twierdzenia i żądania anonimowego konta, a nie potwierdzone zapowiedzi Rockstar Games.
Wyciekowi towarzyszyła także promocja solanowego memecoina CYBERLEEK. Token pojawił się krótko przed pierwszymi szeroko opisywanymi materiałami lub w podobnym czasie, po czym gwałtownie wzrosło zainteresowanie nim i obroty. Kilka publikacji określało tę konstrukcję jako przypominającą schemat „pump and dump”, czyli sztuczne podbijanie ceny i późniejszą wyprzedaż.
Wpływ sprawy na rynek pozostaje mniej jednoznaczny niż reakcja prawna firmy. Niektóre doniesienia twierdziły, że w ciągu niespełna dwóch dni Take-Two straciło około 2,83 mld dolarów kapitalizacji rynkowej, gdy kurs akcji spadł po publikacji informacji o wycieku.
Nie należy jednak traktować tej kwoty jako dowodu, że to właśnie wycieki spowodowały cały ruch kursu. Dostępne relacje nie ustanawiają definitywnego związku przyczynowego między wpisami Cyberleek a każdą zmianą ceny akcji Take-Two. Dokumenty sądowe nie potwierdzają też autentyczności nagrań. Najostrożniejszy wniosek jest węższy: sprawa wywołała wystarczające obawy biznesowe i wizerunkowe, by Take-Two zaczęło pozyskiwać dane platform za pośrednictwem sądu federalnego.
Jeśli Microsoft i Discord przekażą użyteczne informacje, Take-Two może połączyć konta Cyberleek z adresami e-mail, adresami IP, urządzeniami, płatnościami, powiązanymi usługami lub komunikacją. W efekcie firma może wystąpić o kolejne wezwania — w doniesieniach pojawia się również Google — albo skierować roszczenia przeciwko ustalonym osobom.
Dane mogą także pomóc odtworzyć drogę, jaką pliki przebyły między poszczególnymi platformami. Samo wezwanie nie gwarantuje jednak, że żądane informacje istnieją, że dana platforma może legalnie ujawnić całość danych ani że dokumenty wskażą pierwotne źródło wycieku. W części drugorzędnych relacji pojawiały się rozbieżności dotyczące terminu odpowiedzi, ale najczęściej wskazywaną datą pozostaje 4 września.
Działania prawne Take-Two nastąpiły krótko przed planowanym przez Rockstar pokazem „Grand Theft Auto VI: An Extended Look”. Prezentacja ma zadebiutować na Netfliksie 27 sierpnia 2026 roku, a później trafić na oficjalny kanał Rockstar Games w serwisie YouTube oraz na stronę GTA VI.
Premiera gry nadal zaplanowana jest na 19 listopada 2026 roku na PlayStation 5 i Xbox Series X|S. Według przywoływanych źródeł Rockstar i Take-Two nie skomentowały publicznie samej kampanii wycieków. Wezwania są więc najbardziej konkretną, udokumentowaną reakcją firmy: próbą ustalenia, kto odpowiada za rzekome rozpowszechnianie materiałów, i ochrony praw autorskich Take-Two. Nie rozstrzygają jeszcze ani pełnej autentyczności nagrań, ani tego, w jaki sposób mogły one opuścić środowisko produkcyjne.