Trump, w poście na swoim portalu społecznościowym, za jeden z głównych powodów podał swoje polityczne relacje z nowo wybranym prezydentem Polski, Karolem Nawrockim, którego – jak napisał – z dumą poparł w kampanii .
Łańcuch zdarzeń rozpoczął się od decyzji Pentagonu o wycofaniu około 5 000 amerykańskich żołnierzy z Niemiec. Była to część szerszego przeglądu amerykańskiego potencjału militarnego w Europie. Wycofanie miało nastąpić w ciągu kilku miesięcy .
Niemcy są gospodarzem największego skupiska sił amerykańskich w Europie – stacjonuje tam około 38 000 żołnierzy, a także kluczowe dowództwa (m.in. US European Command). Zapowiedź redukcji od razu wzbudziła wśród sojuszników z NATO obawy, że Waszyngton ogranicza swoje zobowiązania wobec obrony Europy .
Niedługo potem Pentagon nagle odwołał planowaną rotację ponad 4 000 żołnierzy do Polski, w tym żołnierzy 2. Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii. Jednostka ta, stacjonująca w Fort Hood w Teksasie, miała zastąpić inną formację pancerną na dziewięciomiesięcznej misji .
Przedstawiciele Departamentu Obrony wyjaśnili, że odwołanie rotacji było narzędziem do osiągnięcia celu, jakim jest redukcja ogólnej liczby żołnierzy w Europie. Zamiast wycofywać jednostki już stacjonujące, zdecydowano się na wstrzymanie nadchodzących rotacji .
Decyzja zaskoczyła nie tylko sojuszników, ale i dowódców wojskowych oraz członków Kongresu. Dowództwo armii poinformowano o niej zaledwie „kilka dni wcześniej” , co spotkało się z ostrą krytyką jako przykład słabej komunikacji wewnątrz administracji .
W obliczu narastających pytań wiceprezydent J.D. Vance stwierdził, że wstrzymana rotacja do Polski to jedynie „opóźnienie” . Na konferencji prasowej w Białym Domu powiedział, że administracja nie podjęła jeszcze ostatecznej decyzji, gdzie żołnierze ostatecznie trafią i że mogą zostać wysłani w inne miejsce w Europie .
To wyjaśnienie sugerowało, że plany Pentagonu wciąż są płynne, a przegląd ogólnej postawy wojskowej w Europie jeszcze się nie zakończył.
Zaledwie kilka dni później Trump ogłosił zwrot o 180 stopni, mówiąc o wysłaniu 5 000 dodatkowych żołnierzy do Polski – liczbie większej niż ta, którą wstrzymał .
Polska od dawna zabiegała o zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej. Przedstawiciele władz argumentowali, że jeśli USA ograniczą siły w Niemczech, część z tych żołnierzy powinna zostać przerzucona na wschodnią flankę NATO, bliżej Rosji i Ukrainy .
Doradcy prezydenta Nawrockiego publicznie wzywali, by Polska „wykorzystała” potencjalną zmianę dyslokacji wojsk amerykańskich wycofywanych z Niemiec .
Ogłoszenie Trumpa było więc zbieżne z długoterminowym celem Polski: wzmocnieniem swojej roli jako kluczowego hubu dla sił USA i NATO w Europie Środkowo-Wschodniej.
Gwałtowna sekwencja zdarzeń – od planów wycofania przez odwołanie rotacji po nową zapowiedź wysłania wojsk – pozostawiła analityków i europejskich sojuszników w niepewności co do spójności amerykańskiej strategii.
Jeszcze kilka tygodni wcześniej administracja przedstawiała zmiany jako redukcję ogólnej liczby żołnierzy USA w Europie (o ok. 5 000). Ogłoszenie w sprawie Polski zdaje się wskazywać raczej na redystrybucję sił, a nie prostą redukcję .
Ponieważ przegląd potencjału militarnego w Europie wciąż trwa, wiele kluczowych kwestii pozostaje nierozwiązanych.
Nawet po ogłoszeniu w sprawie Polski, pozostaje wiele niewiadomych dotyczących przyszłości amerykańskiej obecności militarnej na kontynencie:
Decyzja Trumpa o wysłaniu 5 000 dodatkowych żołnierzy do Polski była wypadkową kilku czynników: trwającego przeglądu Pentagonu, politycznej presji po odwołaniu rotacji oraz osobistych relacji z nowym prezydentem Polski.
Ponieważ szerszy przegląd strategii w Europie wciąż trwa, ruch ten wygląda raczej na jeden z kroków w większej – i wciąż ewoluującej – reorganizacji amerykańskich sił zbrojnych w Europie, a nie na ostateczny, przemyślany plan.