Na tę kwotę składało się ponad 820 tys. juanów premii gotówkowej — około 121 tys. dolarów — oraz około 2,35 mln juanów w akcjach i innych zachętach kapitałowych, wartych około 348 tys. dolarów .
Po opublikowaniu zrzutu w internecie wiele osób skupiło się przede wszystkim na wysokości premii. Tencent uznał jednak, że kluczowym problemem było ujawnienie danych pochodzących z wewnętrznego systemu.
Dochodzenie przeprowadził Departament Dochodzeń Antykorupcyjnych Tencent . Zgodnie z wewnętrznym komunikatem firmy, z którym zapoznali się pracownicy Tencent, Ye miał przekazać poufne informacje firmowe osobom z zewnątrz, naruszając wewnętrzne zasady zgodności .
Relacje South China Morning Post i Dimsum Daily wskazywały, że chodziło o złamanie postanowień dotyczących bezpieczeństwa informacji i poufności. Tencent określa tego rodzaju zasady mianem polityki „czerwonej linii” . Ujawnione dane obejmowały szczegóły wynagrodzenia z wewnętrznej platformy, które nie były przeznaczone do publicznego udostępniania.
W wewnętrznym zawiadomieniu Tencent stwierdził, że wyciek wywołał „poważny negatywny wpływ zarówno wewnątrz firmy, jak i poza nią” . To sformułowanie miało uzasadniać zastosowanie najsurowszej kary przewidzianej w firmowych zasadach zgodności.
Z punktu widzenia Tencent problemem nie była więc sama wysokość wynagrodzenia, lecz fakt, że poufne dane zostały przekazane podmiotom zewnętrznym i trafiły do szerokiego obiegu w internecie.
Ye spotkały dwie natychmiastowe konsekwencje:
Tak surowa kara pokazuje, jak poważnie firma traktuje wycieki wewnętrznych informacji. Stałe umieszczenie pracownika na firmowej czarnej liście ma również zniechęcać innych do publikowania podobnych danych.
Wyciek pojedynczego pakietu płacowego może wydawać się błahym incydentem, ale w chińskich firmach technologicznych dane o wynagrodzeniach są traktowane jako szczególnie wrażliwe. Mogą wpływać na morale zespołu, wywoływać porównania między pracownikami oraz ułatwiać konkurencyjnym firmom rekrutowanie kluczowych specjalistów.
Sprawa Tencentu uwidoczniła napięcie między oczekiwaniem większej przejrzystości płac a prawem przedsiębiorstwa do ochrony poufnych informacji. Media społecznościowe skierowały uwagę odbiorców na imponującą kwotę, podczas gdy firma konsekwentnie podkreślała, że podstawą zwolnienia było naruszenie zasad bezpieczeństwa i poufności .