Za tą trójką znalazły się Michelle Bachelet z Chile, María Fernanda Espinosa z Ekwadoru, Macky Sall z Senegalu i Olara Otunnu z Ugandy. Pierwszy sondaż był wstępnym testem politycznej wykonalności kandydatur, a nie wiążącym głosowaniem ani ostatecznym rankingiem.
W wyścigu uczestniczą obecnie:
Grynspan, Rodrigues-Birkett i Grossi to jedyne osoby, których poparcie zostało dotychczas zmierzone w głosowaniu Rady. Pozycja Baki jest trudniejsza do oceny, ponieważ dołączyła do wyścigu już po pierwszym sondażu.
Tonga zgłosiła w tym tygodniu ekwadorską dyplomatkę i byłą członkinię rządu Ivonne Baki. Tym samym została ona ósmą kandydatką i drugą osobą z Ekwadoru ubiegającą się o stanowisko. Baki pełniła wcześniej funkcję ambasadorki, ale nie znalazła się na kartach pierwszego sondażu.
W centrum jej kampanii znajdują się zapobieganie konfliktom oraz odnowa Organizacji Narodów Zjednoczonych. Mówiąc o swoim programie, Baki odwoływała się także do osobistych doświadczeń związanych z wojną domową w Libanie.
Nie ma natomiast potwierdzenia, że Baki dysponuje formalnym poparciem Stanów Zjednoczonych. Same doniesienia o jej relacjach z Donaldem Trumpem i Billem Clintonem nie dowodzą, że Waszyngton zobowiązał się poprzeć jej kandydaturę. W dostępnych materiałach nie wskazano oficjalnego poparcia USA ani deklaracji dotyczącej głosowania, dlatego takich twierdzeń nie należy przedstawiać jako faktów.
Annalena Baerbock, przewodnicząca Zgromadzenia Ogólnego ONZ, opowiada się za bardziej przejrzystym i inkluzywnym procesem. Wzywała między innymi do terminowego zgłaszania kandydatur, publicznych dialogów z kandydatami oraz stworzenia wszystkim państwom członkowskim szerszej możliwości zapoznania się z ich programami. Jej biuro podkreśla potrzebę równych warunków i szerszego udziału państw ONZ przed dokonaniem wyboru przez Radę Bezpieczeństwa.
Stany Zjednoczone i Rosja krytykują to, co postrzegają jako rozszerzanie przez Baerbock jej roli na proces wyboru prowadzonego przez Radę Bezpieczeństwa. Według relacji Waszyngton zarzuca jej przekraczanie kompetencji, a Moskwa również sprzeciwia się roli, jaką przewodnicząca Zgromadzenia próbuje odgrywać.
Spór pokazuje napięcie wpisane w samą konstrukcję procedury. Zgromadzenie Ogólne może domagać się większej otwartości i udziału państw członkowskich, jednak zgodnie z art. 97 Karty Narodów Zjednoczonych to Rada Bezpieczeństwa przedstawia rekomendację. Same sondaże są nieformalne i niewiążące prawnie, choć mają duże znaczenie polityczne.
Rosja sygnalizowała, że możliwe jest pojawienie się kolejnych kandydatów. Krytykowała także dorobek Guterresa w szerszym kontekście skuteczności ONZ i zarządzania konfliktami. Taka postawa pozostawia Moskwie możliwość sprzeciwienia się szybkiemu porozumieniu wokół obecnych faworytów.
Dostępne materiały nie potwierdzają, by Rosja formalnie poparła albo odrzuciła któregokolwiek z wymienionych kandydatów. Jej otwartość na nowe nazwiska należy więc traktować przede wszystkim jako sygnał, że zarówno lista kandydatów, jak i negocjacje między mocarstwami nie zostały jeszcze rozstrzygnięte.
Zgodnie z art. 97 Karty Narodów Zjednoczonych sekretarza generalnego powołuje Zgromadzenie Ogólne na podstawie rekomendacji Rady Bezpieczeństwa. W praktyce kandydat musi zdobyć co najmniej dziewięć z 15 głosów w Radzie i nie może zostać zablokowany wetem żadnego z jej stałych członków: Chin, Francji, Rosji, Wielkiej Brytanii ani Stanów Zjednoczonych.
W kolejnych sondażach zwykle ujawnia się, jak głosowali stali członkowie Rady, oddzielając ich stanowiska od opinii dziesięciu członków wybieranych. To pozwala lepiej ocenić ryzyko weta — często ważniejsze niż sama łączna liczba głosów „zachęcających”.
Druga kadencja Guterresa kończy się 31 grudnia 2026 r. Obecny wyścig ma silny komponent Ameryki Łacińskiej i Karaibów, częściowo dlatego, że nieformalna zasada rotacji regionalnej wskazuje tym razem na ten region. Jest to jednak konwencja polityczna, a nie wiążąca reguła, i nie może ograniczyć uprawnień Rady Bezpieczeństwa.
Jeśli stali członkowie pozostaną podzieleni albo pojawią się nowe nazwiska, kolejne sondaże mogą odbywać się we wrześniu i październiku, a nawet później. Doniesienia przed drugim głosowaniem wskazywały, że decyzja wciąż jest odległa o kilka tygodni, a nie bliska finalizacji.
Najważniejsze będzie to, czy Grynspan utrzyma przewagę, czy Rodrigues-Birkett albo Grossi zmniejszą dystans oraz czy któryś z kandydatów zacznie być postrzegany jako możliwy kandydat kompromisowy. Obserwatorzy będą też szukać oznak, że późna kandydatura Baki nabiera tempa — choć jeden sondaż sam w sobie nie przesądza o drodze do zwycięstwa.
Sedno sprawy jest proste: czy dana osoba zdobędzie dziewięć głosów, a jednocześnie pozostanie do zaakceptowania przez wszystkie pięć stałych członków Rady? Dopóki nie ma odpowiedzi na to pytanie, wyniki pierwszego sondażu są jedynie wskazówką, a nie werdyktem.