Hayes identyfikuje trzy nakładające się na siebie presje, które – jego zdaniem – rozerwą bańkę spekulacyjną na rynku akcji spółek AI. Każda z nich napędza kolejną, tworząc kaskadę, która ostatecznie uderzy w rynki kryptowalut.
Centra danych AI zużywają ogromne ilości energii elektrycznej, co czyni cały sektor wyjątkowo wrażliwym na wahania jej cen. Hayes argumentuje, że wyższe ceny ropy i prądu obniżą marże firm AI, podważając tym samym optymistyczne narracje o wycenie, które napędzały tę bańkę . Koszty energii traktuje jako pierwszy czynnik stresogenny w całym łańcuchu – zmienną, która może zmienić nastroje rynkowe, zanim dojdzie do jakichkolwiek debiutów giełdowych czy wydarzeń politycznych
.
Hayes wskazuje na nadchodzące oferty publiczne takich gigantów jak SpaceX, Anthropic i OpenAI jako groźną nadpodaż, której rynek nie będzie w stanie wchłonąć . Jego obawa jest prosta: rynki już teraz przyduszone absorpcją długu przez sektor AI nie udźwigną dodatkowych miliardów dolarów nowych emisji akcji bez gwałtownej przeceny całego sektora
. Sama skala tych debiutów może stać się katalizatorem korekty.
Hayes spodziewa się, że wyższe ceny energii i żywności przerodzą się we frustrację wyborców, co stworzy polityczną presję na administrację Trumpa, by przed wyborami uzupełniającymi (tzw. midterms) przyjęła retorykę wymierzoną w sektor AI . Zmiana przyjaznego branży technologicznej klimatu politycznego – czy to poprzez regulacje, rozporządzenia wykonawcze, czy choćby sam przekaz kampanijny – jego zdaniem uderzy jednocześnie w akcje spółek AI, banki i Bitcoina
.
Naturalną kontrargumentacją wobec tej tezy jest pytanie: czy pieniądze uciekające z pękającej bańki AI nie przepłyną po prostu do Bitcoina? Hayes stanowczo odrzuca taki scenariusz. Jego rozumowanie koncentruje się na strukturze kredytowej, która sfinansowała rozbudowę sektora AI. Banki i rynki kredytowe udzieliły ogromnych kredytów pod zastaw chipów, infrastruktury energetycznej i budowy centrów danych . Jeśli akcje spółek AI gwałtownie spadną, kredytodawcy raczej zacieśnią pasy i ograniczą akcję kredytową, zamiast przesuwać kapitał w inne ryzykowne aktywa. To właśnie ten spadek akcji kredytowej wyssie płynność ze wszystkich klas ryzykownych aktywów, nie oszczędzając selektywnie kryptowalut.
W myśl tego mechanizmu Bitcoin zostanie pociągnięty w dół razem z akcjami podczas pierwszej fazy załamania. Nie będzie żadnego nadmiarowego kapitału do rotacji, bo cała pula płynności po prostu się skurczy . Hayes spodziewa się początkowej fazy „zrzutu” (dump), w której Bitcoin spada razem z resztą rynku
.
Druga połowa tezy Hayesa to miejsce, w którym powraca byczy scenariusz – ale dopiero po tym, jak kryzys wymusi konkretne działania. Twierdzi on, że kryzys kredytowy wywołany pęknięciem bańki AI stworzy wystarczająco dużo napięć w systemie finansowym, by zmusić banki centralne do ponownego uruchomienia programów zastrzyków płynności .
We wcześniejszych komentarzach Hayes opisywał Bitcoina jako „alarm płynnościowy” – czuły barometr warunków płynności dolarowej . Gdy płynność się kurczy, Bitcoin radzi sobie słabo. Gdy banki centralne zwiększają podaż pieniądza, Bitcoin jest strukturalnie przygotowany na wzrosty. Wyznaczył on długoterminowe cele cenowe, które w całości zależą od skali dodruku pieniądza – w tym prognozy sięgające 575 000, a nawet 750 000 dolarów w agresywnych scenariuszach
.
W krótszym terminie Hayes ostrzegał, że Bitcoin może zaliczyć jedynie ograniczony rajd – być może do 80 000 lub 90 000 dolarów – chyba że Fed wkroczy z prawdziwym, a nie tylko oczekiwanym poluzowaniem płynności . Sygnał, na który czeka, jest jednoznaczny: masowe drukowanie pieniędzy przez banki centralne
.
Hayes ze zdecydowanym lekceważeniem odnosi się do narracji, jakoby Kevin Warsh – kandydat Trumpa na następcę Powella na stanowisku szefa Fedu – stanowił jastrzębie zagrożenie dla aktywów ryzykownych. W swoim przemówieniu na konferencji Bitcoin 2026 Hayes argumentował, że Warsh nie jest wcale monetarystycznym twardziechem, za jakiego ma go rynek .
Jego szersza teza głosi, że polityka Fedu, niezależnie od personaliów, będzie ostatecznie ograniczana przez potrzeby fiskalne i konieczność utrzymania stabilności finansowej . Gdy nadchodzi kryzys kredytowy, instytucje reagują najpierw na ryzyko systemowe, a dopiero potem na mandat związany z inflacją. W ramach swojej koncepcji Hayes podkreśla: to płynność dostarczana przez bank centralny, a nie spekulacje o obniżkach stóp, jest dominującą zmienną dla następnego dużego ruchu Bitcoina
.
Hayes spaja całą swoją tezę, ustawiając rosnące ceny ropy naftowej jako początkowy wyzwalacz w łańcuchu zdarzeń, który kończy się byczym rynkiem Bitcoina:
Hayes otwarcie mówi o swojej własnej strategii inwestycyjnej w kontekście głoszonej tezy:
Cała argumentacja sprowadza się do jednej sekwencji przyczynowo-skutkowej:
Rosnące ceny ropy → inflacja energetyczna i gniew wyborców → anty-AI-owy zwrot polityczny Trumpa → mega-IPO zalewają pozbawiony płynności rynek → krach akcji spółek AI → banki zacieśniają akcję kredytową → Bitcoin pociągnięty w dół w szerokim kryzysie płynności → stres finansowy zmusza banki centralne do drukowania pieniędzy → Bitcoin rośnie, gdy tylko płynność fiducjarna ponownie się rozszerza.
„Reality Test” Hayesa to w istocie zakład, że bańka AI musi najpierw boleśnie pęknąć, zanim uruchomiony zostanie reżim płynnościowy, który ostatecznie przyniesie korzyści Bitcoinowi. Jego własny kapitał w dużej mierze czeka właśnie na ten sygnał.
Comments
0 comments