Koszty zakupu kości pamięci dla producentów smartfonów są obecnie o ponad 80% wyższe niż rok wcześniej i nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała się szybko unormować. Eksperci są zgodni – ten niedobór może potrwać nawet do 2027 roku .
Chińscy producenci, którzy dominują w segmencie bardziej przystępnych cenowo urządzeń, znaleźli się w potrzasku. Marże w modelach budżetowych są zazwyczaj niskie, a nagły wzrost kosztów podzespołów postawił ich przed trudnym wyborem: podnieść ceny detaliczne, ciąć specyfikacje lub zmniejszać dostawy.
W marcu 2026 roku stało się jasne, że czarę goryczy przelał. Dwaj giganci, OPPO i Vivo, podjęli rzadko spotykaną decyzję o oficjalnym podniesieniu sugerowanych cen detalicznych dla już istniejących modeli smartfonów, bezpośrednio wskazując na "gwałtowny i trwały wzrost kosztów kości pamięci" jako główny powód . Podobna presja ciąży na innych, takich jak Honor czy Xiaomi
.
Szczególnie mocno ucierpiał segment budżetowy. Według danych Counterpoint Research, koszt komponentów (tzw. Bill of Materials) dla telefonów poniżej 200 dolarów wzrósł o 20-30% . Zmusiło to wielu producentów do strategicznego odwrotu: ograniczania dostaw tańszych modeli, a w niektórych przypadkach do obniżania ich wewnętrznych specyfikacji, byle tylko utrzymać cenę na akceptowalnym dla klienta poziomie
. W rezultacie cały chiński rynek skurczył się w I kwartale 2026 roku o 1,6%, a dostawy Xiaomi runęły o 18% w porównaniu z rokiem poprzednim, gdyż klienci zniechęcili się wyższymi cenami
.
W obliczu powszechnej dekoniunktury jeden gracz wyraźnie odstaje od reszty. Z danych Counterpoint Research wynika, że Huawei był jedyną poważną chińską marką, która w pierwszej połowie 2026 roku miała zwiększyć swoje dostawy . Ta odporność nie jest przypadkowa.
Podczas gdy marki takie jak Xiaomi czy Transsion opierają swoją sprzedaż na masowych, bardzo wrażliwych na cenę modelach z niższej półki, Huawei konsekwentnie buduje swoją siłę w segmencie premium. Jego klienci są znacznie mniej podatni na podwyżki rzędu kilkuset złotych, co pozwala firmie skuteczniej absorbować rosnące koszty lub przerzucać je na cenę końcową bez drastycznej utraty popytu. W skrócie: kryzys podażowy stał się dla Huawei tarczą ochronną. Nawet w całym 2025 roku, zanim kryzys pogłębił się na dobre, Huawei zdołał utrzymać pozycję lidera chińskiego rynku z 16,9% udziałem .
Prognozy dla całego świata również nie napawają optymizmem. Analitycy z Counterpoint Research dokonali ostrej korekty swojej globalnej prognozy dostaw smartfonów na 2026 rok. Obecnie przewidują spadek o 2,1% w skali roku – to znacząca zmiana w stosunku do wcześniejszych założeń, które mówiły o stagnacji lub umiarkowanym wzroście . Firma explicite wskazuje na "szybko rosnące koszty komponentów" wynikające z niedoboru pamięci jako główny czynnik hamujący
.
Początkowe dane są nawet gorsze niż skorygowana prognoza roczna. W I kwartale 2026 roku rzeczywiste globalne dostawy skurczyły się o 6% rok do roku, gdyż zakłócenia w łańcuchu dostaw spotęgowały i tak już słaby popyt konsumencki . Kryzys nie rozkłada się równomiernie – najwięksi gracze, tacy jak Apple i Samsung, dzięki swojej skali, kontroli nad łańcuchem dostaw i sile marki w segmencie premium, są najlepiej przygotowani na przeczekanie burzy
. Dowodem na to jest Apple, który jako pierwszy w historii zanotował wzrost dostaw o 5% w pierwszym kwartale roku i przejął globalną pozycję lidera rynku
.
Branża smartfonów mierzy się z systemową zmianą w świecie półprzewodników. Kiedy apetyt sektora AI dyktuje cenę telefonu ze średniej półki, stare zasady łańcucha dostaw przestają obowiązywać. Dla chińskich marek umiejętność przesuwania się w stronę segmentu premium – tak jak robi to Huawei – może stać się nie tyle strategią wzrostu, co taktyką przetrwania.
Comments
0 comments