Różnica między notowaniami Brent i WTI wyniosła około 4,82 dolara za baryłkę, odzwierciedlając odmienną dynamikę na rynku atlantyckim i w Stanach Zjednoczonych .
W środę na rynek oddziaływały dwie główne siły o charakterze antyinflacyjnym (obniżające ceny):
Po drugiej stronie rynku kumulowały się czynniki geopolityczne, które popychały ceny w górę:
Seria ataków na statki handlowe zwiększyła ryzyko dla najważniejszego na świecie szlaku transportu ropy:
Ruch statków przez Cieśninę Ormuz spadł do poziomu minimalnego:
Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu postawiła żądania, które wydają się oddalać perspektywę szybkiego rozwiązania. Sekretarz Rady Mohammad Bagher Zolghadr oświadczył, że cieśnina pozostanie zamknięta dopóki USA nie „poprawią swojego postępowania” i nie spełnią sześciu warunków :
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi poinformował, że porozumienie z Omanem w sprawie wytyczenia nowych szlaków żeglugowych jest w „końcowej fazie”, ale podkreślił, że samo w sobie nie otworzy ono cieśniny – konieczne są również działania USA . Gwardia Rewolucyjna oświadczyła, że ponowne otwarcie „nie zależy od rozmów”, ale od przyjęcia przez USA warunków Iranu
.
Środowa sesja pozostawiła rynek bez wyraźnego kierunku. Każdy nowy atak rakietowy czy zerwanie rozmów dyplomatycznych popychało Brent w kierunku 90 dolarów w obawie przed przerwaniem dostaw, podczas gdy dane EIA o rosnących zapasach i słabe prognozy popytu z OPEC i IEA jednocześnie ograniczały wzrosty i wywoływały podaż. Efektem był nerwowy handel w wąskim przedziale, z lekkim wskazaniem na zwyżkę dla Brent, gdyż premia za ryzyko geopolityczne – szczególnie za faktyczne zamknięcie najważniejszego na świecie punktu tranzytu ropy – nadal przeważała nad pogarszającymi się fundamentami.
Zakres handlu Brent pozostał na poziomie 83–95 dolarów za baryłkę, a każda wiadomość dotycząca Cieśniny Ormuz może przesunąć ceny o kilka dolarów podczas jednej sesji .