Dla Knicks ten wieczór mógł zakończyć się katastrofą. Na nieco ponad dwie minuty przed końcem pierwszej kwarty, po tym jak Landry Shamet z Knicks popchnął Harrisona Barnesa, zawodnik Spurs upadł prosto na prawe kolano Brunsona. Rozgrywający New Yorku natychmiast złapał się za nogę, kulejąc, opuścił parkiet i udał się do szatni na badania .
Na ławce rezerwowych pojawił się ponownie na początku drugiej kwarty i wrócił do gry, ale koszmar nie skończył się od razu. Później, po kolejnym starciu, łapał się za kostkę . Pomimo tych sygnałów alarmowych, Brunson walczył dalej, a jego występ skomentował po meczu analityk urazów sportowych, wyrażając zaniepokojenie mechanizmem kontuzji kolana
.
"To wojownik" – tak można podsumować reakcję na jego grę. Brunson otrząsnął się po słabym początku (7 na 22 rzutów przez trzy kwarty) i w czwartej odsłonie dał popis gry na najwyższym poziomie .
Spotkanie lepiej rozpoczęli gospodarze, prowadząc 27-19 po pierwszej kwarcie i 55-48 do przerwy . W trzeciej części gry przewaga Spurs wzrosła nawet do 14 punktów i wydawało się, że podopieczni Mitcha Johnsona zmierzają po zwycięstwo
.
Wtedy do akcji wkroczyli Knicks. W trzeciej kwarcie wygrali 28-21, a na ostatnią część gry wchodzili przy remisie 76-76 . Czwarta kwarta należała już wyłącznie do zespołu z Nowego Jorku, a jej reżyserem był Brunson.
Na mniej niż dwie minuty przed końcem, przy wyniku 94-95 dla Spurs, Knicks rzucili się do decydującego ataku. Odpowiedzieli miażdżącą serią 11-0. Brunson trafił kluczową trójkę, a na 38 sekund przed syreną, upadając na parkiet, wrzucił do kosza efektowny rzut z wyskoku po obrocie, ostatecznie pogrążając rywali . W samej czwartej kwarcie zdobył 13 punktów – tylko o 6 mniej niż cała drużyna Spurs w tej odsłonie
.
To już drugi raz z rzędu w tych play-offach, kiedy Knicks odrobili dwucyfrową stratę, by wygrać pierwszy mecz serii na wyjeździe. Wcześniej, w finale Konferencji Wschodniej, wrócili do gry z 22-punktowego dołka przeciwko Cleveland Cavaliers .
Dla Spurs był to wieczór niewykorzystanych szans. Victor Wembanyama, dla którego był to pierwszy mecz w finałach NBA, błyszczał na linii rzutów wolnych (12/13) i w obronie, notując 12 zbiórek, 3 bloki, 2 asysty i przechwyt w 38 minut gry .
Zawiodła go jednak skuteczność. Trafił zaledwie 28.6% rzutów z pola (6/21), w tym 2/9 z dystansu, i popełnił 6 strat – najwięcej w swojej karierze play-off . Po meczu 22-letni Francuz wziął odpowiedzialność na siebie, zgadzając się z trenerem Johnsonem, że musi częściej grać tyłem do kosza. Jednocześnie podkreślił, że "ani trochę się nie martwi" o losy serii
.
Krótki moment strachu o zdrowie Wembanyamy, gdy złapał się za dół pleców, nie wpłynął na jego minuty na boisku .
Dla Knicks ważne double-double zaliczył Karl-Anthony Towns, zdobywając 18 punktów i 12 zbiórek. Wśród Spurs dobrą zmianę dał Julian Champagnie, który trafił 5 na 10 rzutów za trzy punkty i skończył mecz z 16 oczkami .
Ofensywa San Antonio rozbiła się o defensywę Nowego Jorku. Gospodarze trafili tylko 36% rzutów z gry i fatalne 25.6% (11/43) zza łuku, zdobywając w całej drugiej połowie zaledwie 40 punktów . Knicks, którzy przedłużyli swoją passę zwycięstw w play-off do 12 meczów, są teraz w pełni w komfortowej sytuacji przed drugim meczem serii, który ponownie odbędzie się w San Antonio
.
Comments
0 comments