Skala uderzenia przytłoczyła obronę przeciwlotniczą i pozostawiła ślad zniszczeń w dzielnicach mieszkalnych. W Kijowie mer miasta Witalij Kliczko potwierdził śmierć sześciu osób i 66 rannych. Wśród poszkodowanych znalazło się troje dzieci w wieku 3, 11 i 17 lat . Grad pocisków uszkodził budynki mieszkalne, wzniecił pożary i odciął prąd dla ponad 110 000 gospodarstw domowych w siedmiu dzielnicach miasta, w tym w Darnyckim, Szewczenkowskim i Obołońskim .
Dewastacja nie ograniczyła się do stolicy. W Charkowie połączone uderzenie 15 dronów i 2 rakiet uszkodziło budynki administracyjne i mieszkalne, raniąc 10 osób, w tym dziecko . Wstępne doniesienia wskazywały później, że rannych może być nawet 14 . Przemysłowe miasto Dniepr poniosło szczególnie dotkliwe straty; zniszczony został budynek mieszkalny, a w wyniku powtórnego ostrzału, wymierzonego w ratowników pracujących po pierwszym uderzeniu, zginął major Anton Jarmołenko . Minister spraw wewnętrznych Ukrainy Ihor Kłymenko stwierdził, że najrozleglejsze zniszczenia infrastruktury cywilnej odnotowano w Kijowie, Dnieprze i Charkowie .
Nalot nie był zaskoczeniem. Przez wiele tygodni rosyjscy urzędnicy z niezwykłą szczegółowością zapowiadali swoje zamiary. 25 maja 2026 roku rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych publicznie ogłosiło, że przeprowadzi „systematyczną” serię uderzeń na Kijów, wymierzoną w centra decyzyjne i obiekty związane z wojskiem . Następnego dnia, 26 maja, rosyjscy urzędnicy wezwali wszystkich obcokrajowców do opuszczenia ukraińskiej stolicy . Na Kremlu zaplanowaną eskalację uzasadniano oskarżeniami wobec Ukrainy o niechęć do kompromisu, a same uderzenia przedstawiano jako odwet za własne ukraińskie plany ataków dalekiego zasięgu i domniemane naruszenia zawieszenia broni po krótkim rozejmie z okazji Dnia Zwycięstwa . Prezydent Wołodymyr Zełenski jeszcze 1 czerwca potwierdzał, że ostrzeżenia wywiadowcze o przygotowywanym masowym ataku pozostają w pełni aktualne .
Bezpośrednim zwiastunem lawiny z 2 czerwca był znaczący, choć mniejszy, ostrzał dronowy. W nocy z 31 maja na 1 czerwca Rosja wystrzeliła 265 dronów bojowych z wielu lokalizacji, w tym z Kurska, Orła i okupowanego Krymu, przygotowując tym samym grunt pod znacznie potężniejsze, kombinowane uderzenie następnego dnia .
Reakcja międzynarodowa była natychmiastowym potępieniem. Europejscy przywódcy określili naloty jako celowe atakowanie ludności cywilnej i cyniczną próbę storpedowania wysiłków pokojowych, ślubując kontynuowanie i zwiększenie pomocy wojskowej dla Ukrainy . Szefowa misji Unii Europejskiej w Kijowie, Katarina Mathernova, odrzuciła rosyjskie ostrzeżenia dla cudzoziemców jako próbę siania paniki, oświadczając, że UE „donikąd się nie wybiera” . Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha zaapelował do sojuszników, by nie ulegali temu, co nazwał „rosyjskim szantażem” .
Bezpośrednia reakcja prezydenta Zełenskiego skupiła się na obronie powietrznej. Wezwał on Europę do opracowania własnych systemów obrony przeciwrakietowej i podkreślił, że amerykańska pomoc w dostawach systemów Patriot jest „absolutnie niezbędna” . Apel ten stanowił echo listu, który tydzień wcześniej wysłał do prezydenta USA Donalda Trumpa i Kongresu Stanów Zjednoczonych, wyraźnie prosząc o dodatkowe baterie Patriot, aby przeciwdziałać nasilającym się rosyjskim atakom z powietrza .