Rezultatem był trwały wzrost cen ropy naftowej. Ropa Brent, międzynarodowy benchmark, wahała się w przedziale od 94 do 98 dolarów za baryłkę na początku czerwca 2026 roku, po tym jak na wcześniejszych sesjach konfliktu jej cena przekraczała momentami 108 dolarów. Nie był to krótkotrwały skok, ale przedłużający się szok podażowy, który bezpośrednio podsycał obawy o inflację zasadniczą.
Złoto jest aktywem, które nie generuje odsetek. Najlepiej radzi sobie, gdy realne stopy procentowe spadają lub oczekuje się ich spadku. Szok naftowy wysłał jednak przeciwny sygnał. Gwałtowny wzrost cen energii przekonał rynki, że inflacja pozostanie wysoka na dłużej, wymuszając gwałtowną, jastrzębią zmianę oczekiwań co do ścieżki stóp procentowych Rezerwy Federalnej.
Narzędzie CME FedWatch pokazało, że prawdopodobieństwo co najmniej jednej podwyżki stóp do grudnia 2026 roku wzrosło powyżej 67%, w tym 42,5% szans na podwyżkę o 25 punktów bazowych i 20,6% na ruch o 50 punktów bazowych. Późniejsze odczyty po danych z rynku pracy pokazały jeszcze wyższe, 68,4% prawdopodobieństwo zacieśnienia polityki do końca roku.
To właśnie oczekiwanie podwyżek stóp jest głównym powodem spadku cen złota. Raporty wprost wiązały zniżkę kruszcu z odnowionym konfliktem, który podsyca obawy inflacyjne i zaciemnia perspektywy stóp procentowych. Wyższe oczekiwane stopy zwiększają koszt alternatywny trzymania złota i umacniają dolara amerykańskiego, a oba te czynniki są negatywne dla kruszcu.
W tym kryzysie przepływy kapitału szukającego schronienia nie popłynęły do złota. Powędrowały do dolara amerykańskiego. Raporty CNBC i Republic World opisywały spadek złota w tym samym czasie, gdy dolar i ropa rosły w reakcji na odnowione działania wojenne między USA a Iranem. Ponieważ złoto jest wyceniane w dolarach, silniejsza amerykańska waluta wywiera bezpośrednią presję na jego cenę.
„Złoto spadło trzeci dzień po tym, jak USA przeprowadziły nowe uderzenia na Iran, grożąc przedłużeniem wojny, która wstrząsnęła globalnymi rynkami i podsyciła inflację” – donosił Bloomberg. „Kruszec spadł aż o 1,2% do poziomu blisko 4 024 dolarów za uncję, pogłębiając 4,4% zniżkę.”
Atrakcyjność dolara została wzmocniona przez oczekiwanie wzrostu stóp w USA, co czyniło amerykańskie aktywa bardziej zyskownymi w stosunku do złota. Było to samonapędzające się koło: wojna podnosiła ceny ropy, ropa podnosiła oczekiwania inflacyjne, oczekiwania inflacyjne zwiększały szanse na podwyżki stóp, a te z kolei kierowały inwestorów w dolara i z dala od złota.
Argument, że złoto powinno drożeć z powodu zakupów przez banki centralne, obaw o dewaluację walut czy dywersyfikacji rezerw, jest strukturalnie słuszny, ale taktycznie nieistotny podczas tego szoku. Te siły są czynnikami opóźnionymi, a nie wiodącymi. Mogą wspierać złoto w horyzoncie wieloletnim, ale nie dyktują ruchów cen, gdy rynek codziennie przeszacowuje całą perspektywę działań Fed.
Nawet łagodny odczyt inflacji bazowej CPI na poziomie 0,2% miesiąc do miesiąca w maju był jedynie tematem pobocznym. Raporty i rynki koncentrowały się na ryzyku wzrostu inflacji zasadniczej, tworzonej przez wzrost cen energii, a nie na stabilnym odczycie bazowym. Inwestorzy wyceniali natychmiastowy szok podażowy i to właśnie ta wycena pociągnęła złoto w dół.
Analitycy Citigroup przedstawili najbardziej otrzeźwiającą prognozę krótkoterminową. Ostrzegli, że jeśli Cieśnina Ormuz pozostanie zablokowana do końca lata, ceny złota mogą osunąć się o kolejne 20% – z poziomu 4 357,90 dolarów do nawet 3 500 dolarów za uncję. Sugeruje to, że ryzykiem jest dalszy spadek, zanim strukturalna hossa będzie mogła powrócić.
Długoterminowa narracja dla złota pozostaje nienaruszona, ale jest w stanie uśpienia. Gdy oczekiwania podwyżek stóp osiągną szczyt lub blokada Ormuz wykaże oznaki rozwiązania, warunki, które czynią złoto atrakcyjnym – niepewność geopolityczna, obawy fiskalne i ostateczne złagodzenie polityki Fed – mogą powrócić. Do tego czasu jedyną historią, która się liczy, pozostaje pułapka naftowo-procentowa.
Comments
0 comments