Urządzenia do oszukiwania kierownicy są równie prymitywne. Butelka z wodą wciśnięta w kierownicę, obciążony pierścień zawieszony po jednej stronie lub dedykowany klips z przeciwwagą wywierają ciągły moment obrotowy . Samochód interpretuje ten nacisk jako dłoń kierowcy, co zapobiega wyświetlaniu przez system ciągłych przypomnień o konieczności położenia rąk na kierownicy. Niektórzy sprzedawcy oferują „Moduły Eliminacji Przypomnień” (Nag Elimination Modules) — gotowe do podłączenia układy elektroniczne, które częściowo dezaktywują system monitorowania za około 560 złotych
.
Razem te gadżety pozwalają kierowcy zdrzemnąć się, przeglądać telefon, a nawet opuścić miejsce kierowcy, podczas gdy auto działa na poziomie autonomii 2 — scenariusz wyraźnie zabroniony przez regulamin Tesli .
Na obecny wzrost złożyło się kilka czynników, które nałożyły się na siebie w latach 2025–2026.
Ostrożne wdrożenie FSD w Chinach aktywowało nowe monitorowanie kabiny. W lutym 2025 roku Tesla zaczęła udostępniać w Chinach aktualizację bezprzewodową, która zawierała kontrolę uwagi kierowcy za pomocą kamery kabinowej, odzwierciedlając funkcje już aktywne w Ameryce Północnej . Po raz pierwszy duża grupa chińskich właścicieli Tesli została poddana ciągłemu śledzeniu wzroku podczas korzystania z zaawansowanych funkcji wspomagania kierowcy.
Istniejący wcześniej szary rynek sprzętu odblokowującego FSD. Zanim sztuczki z kamerą stały się powszechne, nieautoryzowane moduły kosztujące zaledwie 560 złotych (kilkaset juanów) były szeroko sprzedawane na chińskich stronach e-commerce. Urządzenia te podłączało się do magistrali CAN pojazdu, aby oszukać kontrolę regionalną i płatności, skutecznie odblokowując funkcje FSD bez kupowania oficjalnego pakietu Tesli, który w Chinach kosztuje około 36 000 złotych .
Rozprawa Tesli w 2026 roku odcięła 100 000 zhakowanych pojazdów. W kwietniu 2026 roku pojawiły się doniesienia, że Tesla zdalnie wykrywa i trwale wyłącza FSD w pojazdach wyposażonych w nieautoryzowany sprzęt CAN. Dotknęło to ponad 100 000 samochodów, z których większość znajdowała się w Chinach . Pozbawieni z dnia na dzień zhakowanej funkcji FSD, kierowcy zwrócili się ku innemu podejściu: zamiast hakować oprogramowanie, postanowili oszukać fizyczne czujniki i kamerę.
Koszt i dostępność. Plastikowe głowy kosztują około 120 złotych. Wydrukowane zdjęcia i tanie panele LED kosztują jeszcze mniej. Wszystkie są banalnie łatwe do znalezienia na głównych platformach zakupowych, co czyni je znacznie bardziej dostępnymi niż oficjalne subskrypcje FSD czy nawet droższe moduły do hakowania CAN .
Gadżety działają, ponieważ monitorowanie kierowcy przez Teslę opiera się głównie na pojedynczej kamerze kabinowej analizującej geometrię twarzy i kierunek spojrzenia . Obraz z kamery jest przetwarzany lokalnie w samochodzie, a Tesla oświadcza, że nikt — włącznie z firmą — nie ma zdalnego dostępu do nagrań
. Choć chroni to prywatność, oznacza to również, że system musi podejmować decyzje w czasie rzeczywistym bez weryfikacji w chmurze.
Problem: wysokiej jakości zdjęcie, plastikowa głowa lub zapętlone wideo LED prezentuje ten sam wzór wizualny, co prawdziwy, uważny kierowca. System sprawdza stan „oczy kierowcy nominalne” i „widok głowy nieprzycięty” — stany łatwe do imitacji przez dobrze ustawioną replikę . Obecnie w konsumenckich Teslach nie ma niezawodnej metody, która odróżniłaby statyczną silikonową twarz od żywego człowieka z normalnymi mikroruchami, wzorcami mrugania czy zmianami refleksyjności skóry.
To nie jest nowe odkrycie. Już w 2021 roku badacz bezpieczeństwa wykazał, że zdjęcie przyklejone do zagłówka może stłumić niektóre alerty monitorowania kierowcy . Zmieniła się skala i komercjalizacja tej sztuczki, napędzana rosnącym popytem na FSD w Chinach i nagłym usunięciem programowych obejść.
Obchodzenie monitorowania kierowcy w systemie poziomu 2 ma realne konsekwencje. Autopilot i FSD (Nadzorowany) Tesli nie są autonomiczne; wymagają kierowcy zdolnego do natychmiastowego przejęcia kontroli. Kiedy plastikowa głowa jest jedyną rzeczą „obserwującą” drogę, rzeczywisty kierowca może być całkowicie niezaangażowany.
Pojawiają się konkretne przykłady:
Te sztuczki nie tylko łamią regulamin — fundamentalnie zmieniają umowę bezpieczeństwa między pojazdem a jego pasażerem. System wspomagania kierowcy nadal działa przy założeniu, że nadzoruje go człowiek, podczas gdy w rzeczywistości nie robi tego nikt.
Tesla udowodniła, że potrafi walczyć — ale tylko z pewnymi rodzajami oszustw.
Jednak gadżety oszukujące kamerę stanowią trudniejszy problem. Tesla nie może zdalnie wykryć, czy na miejscu kierowcy znajduje się plastikowa głowa lub wydrukowane zdjęcie; może jedynie obserwować ten sam strumień wideo, który widzi kamera kabinowa, a który już został oszukany. Jak dotąd nie ma dowodów na to, że aktualizacje bezprzewodowe rozwiązały problem tego rodzaju fałszerstw. Regulamin kamery kabinowej jest jasny: używanie jakiejkolwiek metody w celu obejścia monitorowania uwagi kierowcy może skutkować trwałym wyłączeniem FSD — ale egzekwowanie opiera się na możliwościach wykrywania, które najwyraźniej jeszcze nie istnieją dla statycznych wizualnych podróbek.
Badacze od dawna ostrzegali, że monitorowanie oparte wyłącznie na kamerze, bez solidnego wykrywania żywotności — takiego jak śledzenie wzroku w podczerwieni, wykrywanie głębi czy aktywne wykrywanie mrugnięć — będzie podatne na proste ataki polegające na odtworzeniu obrazu. Obecna fala sztuczek z plastikowymi głowami w Chinach jest zakrojoną na szeroką skalę, rzeczywistą walidacją tych obaw .
Zjawisko to uwypukla strukturalne napięcie w podejściu Tesli. Firma stawia na to, że sama wizja i sztuczna inteligencja poradzą sobie zarówno z jazdą zewnętrzną, jak i monitorowaniem wewnętrznym. Jednak kamery skierowane do kabiny, wyposażone tylko w standardowe czujniki RGB, nie mają sprzętu potrzebnego do przeprowadzania kontroli przeciwdziałających fałszerstwom, powszechnych w nowoczesnych smartfonach czy systemach bezpieczeństwa.
W miarę jak FSD rozszerza się na kolejne rynki globalne o zróżnicowanym nadzorze regulacyjnym, przepaść między możliwościami systemu a tym, do czego użytkownicy mogą go zmusić, może się powiększać. Plastikowa głowa za 30 dolarów nie jest wyrafinowanym exploitem — to przypomnienie, że nadzorowana autonomia jest tylko tak silna, jak sam nadzór.
Dopóki wykrywanie żywotności lub monitorowanie multimodalne (takie jak pojemnościowe kierownice wyczuwające rzeczywisty dotyk skóry) nie staną się standardem, omijanie monitorowania kierowcy pozostanie tanią i ryzykowną luką — taką, która zamienia wymóg obecności uważnego człowieka w opcjonalne ustawienie.
Comments
0 comments