Lawson, wyjeżdżając z 12. zakrętu, wypadł nieco za szeroko i wjechał jednym kołem w pułapkę żwirową, wzbijając w powietrze fontannę kamyków . Jeden z odłamków trafił w newralgiczny punkt przy lewym pałąku bezpieczeństwa w Audi Hulkenberga, aktywując awaryjny wyłącznik elektryczny
. „W jakiś sposób jeden kamyk pociągnął za spust bezpieczeństwa… i po prostu zabił silnik” – relacjonował Hulkenberg
. Bolid natychmiast stracił całą moc, a niemiecki weteran dojechał bez siły do pit lane, by zakończyć wyścig.
Pojawiły się też doniesienia o możliwej wtórnej awarii systemu chłodzenia, spowodowanej przedostaniem się żwiru . Niezależnie od dokładnej przyczyny, efekt był ten sam – definitywna awaria mechaniczna w wyniku absurdalnego zbiegu okoliczności, bez jakiejkolwiek kolizji między bolidami. Gdy Lawson dowiedział się, że niechcący „zabił” Audi rywala, zareagował z niedowierzaniem: „Serio?! Nie wierzę”
.
To wycofanie było szczególnie gorzkie dla Audi, ponieważ Hulkenberg wydawał się być na dobrej drodze do zdobycia najlepszego wyniku w sezonie dla swojego zespołu .
Incydent z kamykiem idealnie symbolizuje trudny debiut Audi jako pełnoprawnego fabrycznego zespołu w F1. Po siedmiu rundach zespół ma na koncie zaledwie dwa punkty w klasyfikacji konstruktorów, a sam Hulkenberg z zerowym dorobkiem zajmuje odległe miejsce .
Pod powierzchnią kryje się jednak bardziej złożony obraz. Bolid Audi RS26 pokazał przebłyski prawdziwej konkurencyjności w środku stawki. Hulkenberg zakwalifikował się na 9. miejscu na torze Suzuka, co było najlepszym wynikiem zespołu w kwalifikacjach w tym sezonie . Przedsezonowe oceny sugerowały, że Audi „komfortowo włączy się do walki w środku stawki”
.
Przekucie tempa w wyniki okazało się jednak nieuchwytne. Sezon naznaczony jest tym, co nowy dyrektor wyścigowy Allan McNish nazwał „lawiną problemów z niezawodnością” . W Australii Hulkenberg nie był w stanie nawet wystartować z powodu problemów technicznych
. W Miami wyciek spowodował płomienne zakończenie jazdy na okrążeniu formującym do sprintu
. Awaria w Barcelonie była po prostu najdziwniejszym wpisem na rosnącej liście rozczarowań.
Do problemów na torze doszła również niestabilność w kierownictwie – szef zespołu, Jonathan Wheatley, niespodziewanie odszedł na początku sezonu .
Są jednak powody do ostrożnego optymizmu. Audi, które opracowało własną jednostkę napędową, by rywalizować z takimi gigantami jak Mercedes, Ferrari i Honda, zbiera pochwały za wczesne tempo . Dyrektor techniczny James Key zbudował wcześniej grupę aerodynamiczną „sił specjalnych”, która radykalnie poprawiła formę Saubera w 2025 roku, co sugeruje, że w zespole są kompetencje do rozwiązania tych problemów
. Jak przyznał sam zespół: „będzie tylko lepiej”
. Póki co jednak historia Audi w F1 to opowieść o postępie widocznym na treningach, ale rzadko nagradzanym w niedzielę.