Skala presji była widoczna także w danych jednodniowych. 1 czerwca wszystkie amerykańskie ETF-y na bitcoina straciły łącznie 483,8 mln dolarów, z czego na IBIT przypadło 440,3 mln dolarów, czyli około 91 proc. całości . W tym samym okresie bitcoin spadł z okolic 82 tys. do rejonu 60–61 tys. dolarów, a jego tygodniowa strata sięgnęła około 18 proc.
W czasie nasilonych odpływów platformy analizujące blockchain, w tym Arkham Intelligence, wykryły serię dużych transferów z portfeli powiązanych z BlackRockiem do Coinbase Prime. W mediach społecznościowych szybko pojawiła się interpretacja, że największy na świecie zarządzający aktywami „sprzedaje bitcoina”.
Wśród najbardziej komentowanych transakcji znalazły się:
Łączna wartość wskazanych transferów przekracza 1,3 mld dolarów. Same dane on-chain pokazują jednak przede wszystkim przemieszczanie aktywów między portfelami. Nie potwierdzają automatycznie, że BlackRock prowadzi uznaniową, własną wyprzedaż bitcoina.
Kluczowa jest mechanika funduszu. IBIT nie jest portfelem, w którym BlackRock może dowolnie zmieniać ekspozycję na bitcoina według własnej oceny rynku. Udziały funduszu są zabezpieczone aktywem bazowym, a proces tworzenia i umarzania udziałów wymaga współpracy z upoważnionymi uczestnikami rynku oraz depozytariuszem.
Gdy inwestorzy umarzają udziały ETF-u, fundusz musi rozliczyć tę operację i przekazać odpowiednią ilość aktywów do Coinbase Prime — platformy wykorzystywanej do przechowywania i realizacji transakcji dla produktów BlackRocka . Dlatego transfer bitcoinów do Coinbase Prime może być operacyjnym etapem rozliczania odpływów, a nie niezależną decyzją BlackRocka o wyjściu z rynku.
Analitycy opisują takie ruchy jako standardowe rozliczenia związane z odpływami netto lub zarządzaniem płynnością ETF-u . Innymi słowy, aktywność widoczna w blockchainie jest raczej potwierdzeniem zachowania inwestorów, które już nastąpiło, niż samodzielnym sygnałem, że BlackRock rozpoczyna nową falę sprzedaży.
Nie oznacza to, że umorzenia nie mogą wywoływać presji podażowej. Jeśli inwestorzy wycofują środki, fundusz musi odpowiednio rozliczyć ich wyjście, a aktywa mogą trafić na rynek za pośrednictwem infrastruktury instytucjonalnej. Istotne jest jednak rozróżnienie między sprzedażą wynikającą z umorzeń klientów a strategiczną, uznaniową decyzją BlackRocka o porzuceniu bitcoina.
Źródłem obecnej fali umorzeń wydaje się szeroki, napędzany makroekonomią zwrot inwestorów instytucjonalnych w kierunku aktywów postrzeganych jako bezpieczniejsze . Na rynku zbiegło się kilka niekorzystnych czynników.
Kiedy rosną rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, aktywa o stałym dochodzie stają się bardziej konkurencyjne wobec bitcoina. Dla instytucji oznacza to możliwość uzyskania wyższego oprocentowania przy niższej zmienności niż w przypadku kryptowaluty . Część kapitału może więc przepływać z aktywów ryzykownych do rynku długu.
Inwestorzy przeszacowują również perspektywy polityki Rezerwy Federalnej w bardziej jastrzębim kierunku. Wyższe stopy procentowe lub dłuższe utrzymywanie restrykcyjnej polityki ograniczają płynność i zmniejszają atrakcyjność aktywów o wysokim ryzyku oraz dużej zmienności .
Przecena bitcoina z poziomu około 82 tys. dolarów do rejonu 60 tys. dolarów mogła uruchomić zlecenia stop-loss oraz wezwania do uzupełnienia depozytu zabezpieczającego. Takie mechanizmy potrafią dodatkowo zwiększyć skalę sprzedaży i umorzeń .
Dane CoinShares wskazują ponadto, że amerykańskie produkty giełdowe związane z aktywami cyfrowymi odpowiadały za około 1,67 mld dolarów globalnych tygodniowych odpływów. Sugeruje to, że obecna fala presji jest szczególnie silna w amerykańskim kanale instytucjonalnym, a niekoniecznie stanowi równomierną panikę na całym globalnym rynku kryptowalut .
Ostatnie dane wyglądają alarmująco, ale warto spojrzeć na nie w szerszym horyzoncie. Od uruchomienia amerykańskich spotowych ETF-ów na bitcoina w styczniu 2024 r. ich skumulowany napływ netto wynosi około 53,94 mld dolarów .
Cztery tygodnie odpływów i łączna suma około 5,4 mld dolarów to poważne odwrócenie krótkoterminowego trendu . Nie wymazuje ono jednak większości kapitału, który napłynął do tych produktów w ciągu poprzednich 29 miesięcy.
Najtrafniejszy wniosek jest więc bardziej wyważony niż hasło o „wyprzedaży BlackRocka”. Rynek przechodzi gwałtowną korektę pozycji instytucjonalnych pod wpływem czynników makroekonomicznych. Transfery do Coinbase Prime są ważnym elementem rozliczeń i mogą towarzyszyć presji podażowej, ale same w sobie nie dowodzą, że BlackRock strategicznie rezygnuje z bitcoina jako klasy aktywów.
Skala presji była widoczna także w danych jednodniowych. 1 czerwca wszystkie amerykańskie ETF-y na bitcoina straciły łącznie 483,8 mln dolarów, z czego na IBIT przypadło 440,3 mln dolarów, czyli około 91 proc. całości . W tym samym okresie bitcoin spadł z okolic 82 tys. do rejonu 60–61 tys. dolarów, a jego tygodniowa strata sięgnęła około 18 proc.
W czasie nasilonych odpływów platformy analizujące blockchain, w tym Arkham Intelligence, wykryły serię dużych transferów z portfeli powiązanych z BlackRockiem do Coinbase Prime. W mediach społecznościowych szybko pojawiła się interpretacja, że największy na świecie zarządzający aktywami „sprzedaje bitcoina”.
Wśród najbardziej komentowanych transakcji znalazły się:
Łączna wartość wskazanych transferów przekracza 1,3 mld dolarów. Same dane on-chain pokazują jednak przede wszystkim przemieszczanie aktywów między portfelami. Nie potwierdzają automatycznie, że BlackRock prowadzi uznaniową, własną wyprzedaż bitcoina.
Kluczowa jest mechanika funduszu. IBIT nie jest portfelem, w którym BlackRock może dowolnie zmieniać ekspozycję na bitcoina według własnej oceny rynku. Udziały funduszu są zabezpieczone aktywem bazowym, a proces tworzenia i umarzania udziałów wymaga współpracy z upoważnionymi uczestnikami rynku oraz depozytariuszem.
Gdy inwestorzy umarzają udziały ETF-u, fundusz musi rozliczyć tę operację i przekazać odpowiednią ilość aktywów do Coinbase Prime — platformy wykorzystywanej do przechowywania i realizacji transakcji dla produktów BlackRocka . Dlatego transfer bitcoinów do Coinbase Prime może być operacyjnym etapem rozliczania odpływów, a nie niezależną decyzją BlackRocka o wyjściu z rynku.
Analitycy opisują takie ruchy jako standardowe rozliczenia związane z odpływami netto lub zarządzaniem płynnością ETF-u . Innymi słowy, aktywność widoczna w blockchainie jest raczej potwierdzeniem zachowania inwestorów, które już nastąpiło, niż samodzielnym sygnałem, że BlackRock rozpoczyna nową falę sprzedaży.
Nie oznacza to, że umorzenia nie mogą wywoływać presji podażowej. Jeśli inwestorzy wycofują środki, fundusz musi odpowiednio rozliczyć ich wyjście, a aktywa mogą trafić na rynek za pośrednictwem infrastruktury instytucjonalnej. Istotne jest jednak rozróżnienie między sprzedażą wynikającą z umorzeń klientów a strategiczną, uznaniową decyzją BlackRocka o porzuceniu bitcoina.
Źródłem obecnej fali umorzeń wydaje się szeroki, napędzany makroekonomią zwrot inwestorów instytucjonalnych w kierunku aktywów postrzeganych jako bezpieczniejsze . Na rynku zbiegło się kilka niekorzystnych czynników.
Kiedy rosną rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, aktywa o stałym dochodzie stają się bardziej konkurencyjne wobec bitcoina. Dla instytucji oznacza to możliwość uzyskania wyższego oprocentowania przy niższej zmienności niż w przypadku kryptowaluty . Część kapitału może więc przepływać z aktywów ryzykownych do rynku długu.
Inwestorzy przeszacowują również perspektywy polityki Rezerwy Federalnej w bardziej jastrzębim kierunku. Wyższe stopy procentowe lub dłuższe utrzymywanie restrykcyjnej polityki ograniczają płynność i zmniejszają atrakcyjność aktywów o wysokim ryzyku oraz dużej zmienności .
Przecena bitcoina z poziomu około 82 tys. dolarów do rejonu 60 tys. dolarów mogła uruchomić zlecenia stop-loss oraz wezwania do uzupełnienia depozytu zabezpieczającego. Takie mechanizmy potrafią dodatkowo zwiększyć skalę sprzedaży i umorzeń .
Dane CoinShares wskazują ponadto, że amerykańskie produkty giełdowe związane z aktywami cyfrowymi odpowiadały za około 1,67 mld dolarów globalnych tygodniowych odpływów. Sugeruje to, że obecna fala presji jest szczególnie silna w amerykańskim kanale instytucjonalnym, a niekoniecznie stanowi równomierną panikę na całym globalnym rynku kryptowalut .
Ostatnie dane wyglądają alarmująco, ale warto spojrzeć na nie w szerszym horyzoncie. Od uruchomienia amerykańskich spotowych ETF-ów na bitcoina w styczniu 2024 r. ich skumulowany napływ netto wynosi około 53,94 mld dolarów .
Cztery tygodnie odpływów i łączna suma około 5,4 mld dolarów to poważne odwrócenie krótkoterminowego trendu . Nie wymazuje ono jednak większości kapitału, który napłynął do tych produktów w ciągu poprzednich 29 miesięcy.
Najtrafniejszy wniosek jest więc bardziej wyważony niż hasło o „wyprzedaży BlackRocka”. Rynek przechodzi gwałtowną korektę pozycji instytucjonalnych pod wpływem czynników makroekonomicznych. Transfery do Coinbase Prime są ważnym elementem rozliczeń i mogą towarzyszyć presji podażowej, ale same w sobie nie dowodzą, że BlackRock strategicznie rezygnuje z bitcoina jako klasy aktywów.