Reakcja była błyskawiczna i wyjątkowo stanowcza. W niedzielę 14 czerwca 2026 roku grupa 13 federacji piłkarskich, które wywalczyły sobie prawo gry na mundialu, opublikowała wspólne oświadczenie. Wyraziły w nim swoje „głębokie rozczarowanie” komentarzami szefa europejskiego futbolu .
Sygnatariusze listu to kraje z trzech kontynentów: Republika Zielonego Przylądka, Curaçao, Uzbekistan, Demokratyczna Republika Konga, Haiti, Algieria, Tunezja, Maroko, Egipt, Ghana, Senegal, Wybrzeże Kości Słoniowej i Republika Południowej Afryki . To nie tylko potęgi afrykańskiego futbolu jak Senegal czy Maroko, ale także debiutanci (np. Republika Zielonego Przylądka, Curaçao) i drużyny powracające na mundial po wielu latach nieobecności .
Treść listu to mocny manifest równości i szacunku w sporcie. Oto najważniejsze fragmenty:
To jasny sygnał wysłany do władz światowej piłki: rozwój futbolu polega na tworzeniu szans i wzmacnianiu globalnego charakteru tej dyscypliny, a nie na ochronie interesów wąskiej elity.
Spór wpisuje się w trwającą od lat dyskusję o kształcie i kontroli nad światowym futbolem. UEFA od dawna sceptycznie podchodzi do pomysłów FIFA dotyczących zwiększania liczby uczestników. Ceferin już w 2025 roku krytykował nawet pomysł dalszego rozszerzenia mundialu w 2030 roku do 64 drużyn, nazywając go „złym pomysłem”, który zaszkodziłby zarówno turniejowi, jak i europejskim eliminacjom .
Podczas gdy Europa ma zapewnione 16 miejsc na 48-drużynowym turnieju , federacje z Afryki, Azji i Karaibów walczą o każdą szansę na globalną ekspozycję. Dla nich sam awans to historyczny sukces, a każdy mecz jest okazją do pokazania się światu, przyciągnięcia sponsorów i rozwoju infrastruktury sportowej w kraju. Stąd właśnie tak ostra reakcja na słowa, które ten wysiłek mogłyby umniejszyć.