Wśród ofert znajdowały się żywe zwierzęta — między innymi lemury katta, koczkodany, szympansy i inne chronione gatunki — a także części zwierząt, takie jak rogi nosorożców czy łuski łuskowców . Wiele ogłoszeń dotyczyło gatunków objętych ochroną w ramach CITES, czyli międzynarodowej konwencji regulującej handel zagrożonymi gatunkami dzikiej fauny i flory .
Według danych przytoczonych w raporcie 84 proc. facebookowych ogłoszeń dotyczyło gatunków wymienionych w załączniku I CITES — kategorii obejmującej zwierzęta objęte najsurowszymi ograniczeniami handlowymi . 58,3 proc. ofert wiązało się z gatunkami zagrożonymi lub krytycznie zagrożonymi wyginięciem .
Głównym miejscem publikowania ofert były grupy na Facebooku, które odpowiadały za 76 proc. wykrytych przypadków . Autorzy raportu przekonują, że platforma nie jest jedynie jednym z wielu kanałów sprzedaży. Ich zdaniem stała się „centralną publiczną infrastrukturą”, za pośrednictwem której nielegalny handel jest skupiany, odkrywany i rozwijany na większą skalę .
GI-TOC i organizacje komentujące raport twierdzą, że problem nie sprowadza się wyłącznie do niewystarczającej moderacji. Ich zdaniem część funkcji Facebooka może tworzyć środowisko sprzyjające handlarzom . Wskazywane mechanizmy to:
Podtytuł raportu — „Facebook jest centrum nielegalnego handlu dzikimi zwierzętami i wynika to z jego konstrukcji” — streszcza główną tezę autorów . Simone Haysom, jedna z autorek opracowania, powiedziała serwisowi Mongabay: „Potrzebujemy regulacji z prawdziwymi sankcjami. Samoregulacja się nie sprawdziła i prawdopodobnie nigdy nie będzie w pełni skuteczna” .
Meta w dużej mierze nie odniosła się bezpośrednio do ustaleń raportu GI-TOC z 2026 roku. Na pytania Mongabay dotyczące jego wyników firma nie odpowiedziała .
Koncern wskazuje jednak na udział w Coalition to End Wildlife Trafficking Online, koalicji zajmującej się zwalczaniem internetowego handlu dzikimi zwierzętami. Meta twierdzi, że w latach 2018–2025 usunęła 63,3 mln zakazanych ofert dotyczących dzikich zwierząt i zablokowała podejrzanych sprzedawców . Firma deklaruje również wykorzystywanie narzędzi automatycznego wykrywania oraz ostrzeżeń wyświetlanych przy niektórych wyszukiwaniach .
W osobnej sprawie Meta zamknęła dziewięć grup na Facebooku w Indonezji po wspólnym śledztwie Mongabay i Bellingcat, które ujawniło otwarty handel chronionymi zwierzętami na platformie . Rzecznik firmy stwierdził wówczas: „Osoby łamiące zasady stale zmieniają taktykę, by uniknąć egzekwowania regulaminu. Dlatego współpracujemy z ekspertami, aby wyprzedzać te zagrożenia” .
Raport GI-TOC ocenia jednak, że dobrowolna samoregulacja nie przyniosła wystarczających rezultatów. Autorzy apelują o międzynarodową koordynację przepisów i nakładanie na platformy obowiązków, których wykonanie można skutecznie egzekwować. Wśród proponowanych rozwiązań wymieniają obowiązkowe wykrywanie treści w wielu językach, szybką ścieżkę zgłoszeń dla zaufanych sygnalistów, przejrzystość działania algorytmów oraz dostęp niezależnych badaczy do danych .