W samych zawodach pojawiły się zresztą inne doniesienia dotyczące sprintu: Reuters podał, że w biegu eliminacyjnym inny robot wyprzedził Lightninga, który miał ukończyć rywalizację z czasem 9,47 s.
Lightning miał już na koncie zwycięstwo w humanoidalnym półmaratonie w Pekinie. Dystans 21 kilometrów pokonał w czasie 50 minut i 26 sekund, demonstrując nie tylko szybkość, lecz także możliwości autonomicznego poruszania się i nawigacji.
Pokaz nie był jednak bezproblemowy. Robot napotkał barierę, przewrócił się i potrzebował pomocy stojących w pobliżu ludzi, aby odzyskać równowagę i kontynuować bieg.
Podczas półmaratonu Lightning miał 169 cm wysokości, a jego efektywna długość nóg wynosiła 95 cm. Przed próbą sprinterską konstruktorzy wydłużyli nogi o 10 cm — do 1,05 m — najwyraźniej po to, by zwiększyć długość kroku i poprawić prędkość.
Skala pekińskich igrzysk pokazuje, że nie chodzi wyłącznie o efektowny wyścig na 100 metrów. W wydarzeniu miało uczestniczyć 666 zespołów i 2056 robotów z 16 państw, rywalizujących w 51 konkurencjach.
Reuters opisał pięciodniowe zawody jako największą dotychczasową odsłonę tej rywalizacji. Dla Chin igrzyska są nie tylko pokazem sprawności maszyn, ale także międzynarodową prezentacją postępów w dziedzinie robotów humanoidalnych — od napędów i mechaniki, przez sterowanie, po autonomiczną nawigację.
Wynik Lightninga najlepiej więc traktować jako demonstrację szybko rozwijających się możliwości technologicznych, a nie jako bezpośrednią rywalizację człowieka z maszyną. Robot może być szybszy od sprintera na krótkim, kontrolowanym odcinku, ale jego rezultat nie podlega tym samym zasadom, pomiarom i ograniczeniom co rekordy ustanawiane przez ludzkich zawodników.