To istotna zmiana, ponieważ ekspansja międzynarodowa była jednym z filarów wcześniejszej historii wzrostu Pop Mart. W 2025 roku przychody spółki zwiększyły się o 184,7%, a kluczową rolę odegrały popyt zagraniczny i marka Labubu. Spadek sprzedaży poza Chinami rodzi więc pytanie, czy popularność tej postaci przekłada się na regularne, powtarzalne zakupy, czy przede wszystkim na jednorazowy efekt viralowy.
Wśród powodów obaw rynku wymieniano także słabszą sprzedaż internetową w Chinach i ostrożniejsze nastawienie inwestorów. Dostępne informacje nie pozwalają jednak potwierdzić jednej, porównywalnej miary wzrostu krótkiej sprzedaży, dlatego skali pozycji obstawiających spadki nie należy przeceniać.
Dyrektor generalny Wang Ning przyznał, że spółka najprawdopodobniej nie zrealizuje wcześniejszego celu zakładającego co najmniej 20-procentowy wzrost przychodów w 2026 roku. Powodem jest zarówno wysoka baza porównawcza po nadzwyczajnym wyniku z ubiegłego roku, jak i presja na rynkach zagranicznych.
Morgan Stanley obniżył już cenę docelową dla akcji Pop Mart o 13% — z 247 do 214 dolarów hongkońskich — wskazując na wymagającą bazę w drugim półroczu i spowolnienie sprzedaży międzynarodowej. Według osobnego podsumowania prognoz bank obniżył szacunki przychodów na lata 2026 i 2027 o około 4–5%, a prognozy zysku o około 4%.
Ostrożniejsze stały się również inne prognozy rynkowe. W jednym z wcześniejszych zestawień Morgan Stanley szacował wzrost sprzedaży Pop Mart w 2026 roku na 13%, czyli poniżej celu zarządu. Ten sam raport wskazywał, że HSBC oczekiwał wzrostu o 9,6%, a Deutsche Bank prognozował spadek o 2%. Są to prognozy analityków, a nie nowe wytyczne spółki, i mogą się zmieniać wraz z napływem kolejnych danych.
Słabość kursu akcji odzwierciedla szerszy dylemat: czy Pop Mart potrafi zamienić viralową postać w trwałe portfolio własności intelektualnej, czy też duża część ostatniego wzrostu była efektem krótkotrwałej mody na Labubu?
„Business Times” pisał, że od szczytu popularności Labubu Pop Mart stracił około 32 mld dolarów wartości rynkowej. W innym raporcie pojawiła się kwota około 28 mld dolarów, co pokazuje, że dokładny wynik zależy od przyjętej daty pomiaru i poziomu rynkowego szczytu.
Spółka próbuje wyjść poza sprzedaż kolekcjonerskich zabawek. Pop Mart i Sony Pictures Entertainment ogłosiły plany stworzenia filmu pełnometrażowego o Labubu, który ma zwiększyć zasięg tej postaci. Szersza strategia obejmuje także doświadczenia w rodzaju parku rozrywki Pop Land w Pekinie, współprace — w tym z Disney-Pixar — rozwój licencjonowania i franczyz, zwiększanie liczby ponownych zakupów oraz tworzenie kolejnych marek własności intelektualnej.
Takie projekty mogą dać konsumentom więcej powodów, by wracać do bohaterów Pop Mart. Potrzeba jednak czasu, aby potwierdziły swoją skuteczność. Film, współpraca z dużą marką czy nowa linia produktów nie są automatycznie dowodem na trwały popyt — zwłaszcza gdy sprzedaż zagraniczna już spada.
Kolejnym testem będzie to, czy siła rynku chińskiego zdoła zrekompensować słabsze wyniki międzynarodowe, a jednocześnie zmniejszyć zależność firmy od jednego przebojowego bohatera. W centrum uwagi znajdą się przede wszystkim:
Pop Mart ogłosił również program skupu własnych akcji o wartości od 2 do 5 mld juanów, uzasadniając go słabszą sprzedażą krajową i normalizacją popytu po wyjątkowo mocnym poprzednim roku. Skup może poprawić nastroje na rynku, ale nie rozwiązuje zasadniczego problemu: czy wzrost firmy będzie powtarzalny po wygaśnięciu mody na Labubu.
Wyniki za pierwsze półrocze zmieniają więc charakter dyskusji inwestycyjnej. Pop Mart nie jest już oceniany wyłącznie przez pryzmat tego, czy Labubu wywoła kolejny viralowy skok sprzedaży. Spółka musi teraz pokazać, że jej postacie, kanały dystrybucji i partnerstwa rozrywkowe potrafią zapewnić trwały wzrost także po opadnięciu gorączki.