Podobne objawy zgłaszali użytkownicy między innymi w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Indiach i innych regionach. Skala problemu wskazywała więc na awarię globalną lub co najmniej obejmującą wiele kontynentów.
Urządzenia często zachowywały się tak, jakby nie miały dostępu do usług Google. Użytkownicy informowali, że:
W praktyce oznaczało to, że nawet sprawne urządzenia w domu mogły przestać wykonywać podstawowe zadania, takie jak włączenie światła, uruchomienie rutyny na dobranoc czy odpowiedź na proste pytanie.
Na awarię serwerową wskazywało kilka niezależnych przesłanek. Jednocześnie przestały działać urządzenia różnych generacji i kategorii, a problemy dotyczyły zarówno sprzętu, jak i funkcji zależnych od aplikacji oraz połączenia z chmurą. Użytkownicy zgłaszali również, że zwykłe ponowne uruchomienie urządzenia nie przynosiło poprawy.
W jednym z zestawień Downdetector około 74 proc. zgłoszeń zaklasyfikowano jako problemy z połączeniem z serwerem, a 24 proc. dotyczyło aplikacji Google Home.
To mocna poszlaka wskazująca na problem z usługą lub zapleczem Google, a nie na awarię konkretnego modelu, domowej sieci Wi-Fi czy pojedynczej wersji oprogramowania. Nie jest jednak formalnym raportem technicznym Google, dlatego dokładny mechanizm awarii pozostaje nieznany.
Raczej nie. Reset fabryczny nie naprawi problemu obejmującego wiele regionów i typów urządzeń, jeśli jego źródłem jest niedostępna usługa w chmurze. Co więcej, po takim resecie urządzenie może wymagać ponownej konfiguracji z wykorzystaniem właśnie tej usługi. Dlatego w trakcie awarii bezpieczniejszym rozwiązaniem było poczekanie na przywrócenie działania serwerów zamiast pochopnego kasowania ustawień.
W tym samym czasie pojawiały się zgłoszenia na Reddicie i w serwisach monitorujących awarie. W zależności od momentu raportowania wskazywano ponad 200–300 zgłoszeń problemów z serwerami. Objawy były podobne w różnych krajach i na różnych urządzeniach.
Takie dane pochodzą od użytkowników, a nie z oficjalnej telemetrii Google, więc nie pozwalają precyzyjnie zmierzyć skali incydentu. Są jednak znacznie silniejszym sygnałem niż pojedyncze przypadki problemów z routerem lub lokalną siecią.
Wczesne relacje wskazywały, że Google Home i Nest zaczęły działać ponownie we wtorkowy poranek. Późniejsze informacje mówiły, że Google uznał przerwę za rozwiązaną. Dostępne raporty nie określają jednak jednej, dokładnej godziny przywrócenia wszystkich funkcji we wszystkich regionach.
Google miał potwierdzić usunięcie problemu i przeprosić za przerwę w działaniu usług. Nie opublikował jednak szczegółowego raportu opisującego główną przyczynę, zakres uszkodzonych usług ani powód, dla którego część Nest Hubów zawieszała się podczas uruchamiania.
Najuczciwsze podsumowanie brzmi więc: wszystko wskazuje na awarię infrastruktury serwerowej po stronie Google, ale konkretny komponent, który zawiódł, pozostaje nieznany.
Incydent pokazał ograniczenie systemów inteligentnego domu zależnych od chmury. Awaria centralnej usługi może jednocześnie wyłączyć sterowanie głosowe, automatyzacje, rutyny, a nawet zwykłe działanie wyświetlacza lub proces uruchamiania urządzenia, które fizycznie nadal jest sprawne.