J.P. Morgan szacuje, że do końca 2026 roku ceny DRAM mogą być ponad czterokrotnie wyższe niż na początku 2024 roku. To pokazuje, że nie chodzi już o zwykłe odbicie w cyklicznym rynku pamięci, lecz o znacznie głębszą nierównowagę między popytem a podażą.
Dla producentów pamięci odpowiedź jest przede wszystkim ekonomiczna. HBM i zaawansowane pamięci serwerowe przynoszą wyższe marże niż standardowe układy stosowane w telefonach, komputerach, telewizorach i konsolach. Klienci z sektora AI zawierają również duże, długoterminowe umowy, dzięki czemu przydzielenie im mocy produkcyjnych jest dla producentów bardziej przewidywalne biznesowo.
Nie jest to zatem wyłącznie kwestia nagłego wzrostu popytu. Problem pogłębia zmiana struktury produkcji: część linii i zaawansowanych procesów przeznacza się na HBM oraz pamięci serwerowe, co ogranicza podaż standardowych DRAM, LPDRAM i NAND dla urządzeń konsumenckich.
Nie ma jednej uzgodnionej daty końca niedoborów. Najnowsza ocena TrendForce zakłada, że podaż DRAM pozostanie napięta co najmniej do 2027 roku. J.P. Morgan uważa natomiast, że równowaga może odbudowywać się przez kilka lat.
Bardziej ostrożne prognozy wskazują na odczuwalną poprawę dopiero w latach 2027–2028 lub później. Deloitte ocenia, że niedobory mogą nie zacząć wyraźnie słabnąć aż do 2029 roku, ponieważ nowa produkcja ma być uruchamiana dopiero pod koniec dekady. Są to jednak prognozy, a nie pewne terminy.
Największy krótkoterminowy szok cenowy przypadł prawdopodobnie na przełom 1. i 2. kwartału 2026 roku. Jeśli kolejne kwartalne podwyżki będą mniejsze, nie musi to oznaczać spadku cen — przy ograniczonej podaży mogą one po prostu utrzymać się na bardzo wysokim poziomie.
Producenci urządzeń mają kilka możliwości: przenieść wyższe koszty na klientów, ograniczyć konfiguracje pamięci, podnieść ceny albo zmniejszyć produkcję. Najbardziej narażone są tańsze i średniopółkowe urządzenia, w których pamięć stanowi większą część kosztu podzespołów, a marże są niższe.
Reuters informował o pogorszeniu prognoz globalnego popytu na smartfony, komputery i konsole do gier. Firmy takie jak HP i Raspberry Pi podnosiły ceny lub mierzyły się z rosnącymi kosztami komponentów.
Apple również przyznało, że wyższe ceny pamięci zaczęły obciążać rentowność. To ważny sygnał: nawet największy odbiorca nie jest całkowicie odporny na ograniczenia podaży.
Skutki są widoczne przede wszystkim w:
Nie ma wystarczających dowodów, by podać jedną precyzyjną, globalną wartość podwyżki dla każdej z tych kategorii. Ceny końcowe zależą także od kursów walut, kosztów ekranów, procesorów, transportu i strategii poszczególnych marek.
Budowa fabryki pamięci wymaga wielomiliardowych nakładów, specjalistycznych maszyn, przygotowania infrastruktury, instalacji, kwalifikacji procesów oraz testów z udziałem klientów. W przypadku HBM dochodzą zaawansowane procesy układania i pakowania kości.
Dlatego rynek nie może zareagować na gwałtowny wzrost cen w ciągu kilku miesięcy. Od decyzji inwestycyjnej do osiągnięcia znaczącej produkcji mijają lata. Plan SK hynix zakładający inwestycję o wartości 54 bln wonów, czyli około 38,1 mld dolarów, w dwie nowe fabryki pokazuje skalę potrzeb, ale nie oznacza natychmiastowego zwiększenia podaży.
Platforma Nvidia Vera Rubin może stworzyć dodatkowe źródło presji — tym razem na pamięci NAND i dyski SSD dla przedsiębiorstw. Jej architektura wykorzystująca pamięć i magazynowanie kontekstu wnioskowania ma wymagać znacznych ilości pamięci masowej na każdy system serwerowy.
Według szacunku Citi jeden system Vera Rubin może potrzebować około 1152 TB dodatkowej pamięci NAND. Przy prognozowanych dostawach 30 tys. systemów w 2026 roku i 100 tys. w 2027 roku oznaczałoby to odpowiednio około 34,6 mln TB i 115,2 mln TB zapotrzebowania na NAND. W modelu analityków odpowiadałoby to 2,8 proc. globalnego popytu w 2026 roku i 9,3 proc. w 2027 roku.
Jeżeli wdrożenia Vera Rubin będą rosnąć zgodnie z tymi założeniami, operatorzy AI mogą zablokować znaczną część dostaw kości NAND i korporacyjnych SSD. To zwiększałoby ceny oraz ograniczało dostępność nośników dla konsumenckich SSD, telefonów, konsol i innych urządzeń korzystających z pamięci flash. Na razie jest to jednak prognoza ryzyka, a nie dowód na pełny, globalny niedobór NAND.
Apple stoi przed trudnym wyborem: potrzebuje większych dostaw pamięci, ale jednocześnie rosnące koszty obciążają marże. Zmiana dostawcy nie jest szybka, ponieważ nowe komponenty muszą przejść kwalifikację i testy, a łańcuch dostaw firmy jest narażony na ograniczenia technologiczne między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Apple publicznie potwierdziło presję kosztową.
Chińscy producenci mogliby teoretycznie zwiększyć podaż standardowych pamięci. Ich możliwości zastąpienia liderów z Korei Południowej i Stanów Zjednoczonych w zaawansowanych pamięciach są jednak ograniczone przez technologię, proces kwalifikacji u klientów, ryzyko kontroli eksportowych oraz amerykańskie restrykcje dotyczące zaawansowanych urządzeń i know-how do produkcji półprzewodników.
Dostępne materiały nie potwierdzają, że Apple dokonało zdecydowanego, szerokiego zwrotu w stronę chińskich dostawców pamięci. Taki wniosek wymagałby mocniejszych dowodów ze źródeł pierwotnych.
Geopolityka wpływa więc nie tylko na ceny, ale również na możliwość zastąpienia jednego dostawcy innym. Produkcji nie da się po prostu przenieść za granicę, a zaawansowanej mocy HBM nie można odtworzyć w krótkim terminie.
AI nie tylko zwiększa popyt na pamięci — zmienia także to, komu producenci chcą je sprzedawać. Dopóki centra danych będą oferować wyższe marże i podpisywać wieloletnie kontrakty, rynek konsumencki będzie konkurował o ograniczoną podaż DRAM i NAND z infrastrukturą, która napędza rozwój sztucznej inteligencji. Nawet po uruchomieniu nowych fabryk powrót do tańszej pamięci nie musi być szybki.
J.P. Morgan szacuje, że do końca 2026 roku ceny DRAM mogą być ponad czterokrotnie wyższe niż na początku 2024 roku. To pokazuje, że nie chodzi już o zwykłe odbicie w cyklicznym rynku pamięci, lecz o znacznie głębszą nierównowagę między popytem a podażą.
Dla producentów pamięci odpowiedź jest przede wszystkim ekonomiczna. HBM i zaawansowane pamięci serwerowe przynoszą wyższe marże niż standardowe układy stosowane w telefonach, komputerach, telewizorach i konsolach. Klienci z sektora AI zawierają również duże, długoterminowe umowy, dzięki czemu przydzielenie im mocy produkcyjnych jest dla producentów bardziej przewidywalne biznesowo.
Nie jest to zatem wyłącznie kwestia nagłego wzrostu popytu. Problem pogłębia zmiana struktury produkcji: część linii i zaawansowanych procesów przeznacza się na HBM oraz pamięci serwerowe, co ogranicza podaż standardowych DRAM, LPDRAM i NAND dla urządzeń konsumenckich.
Nie ma jednej uzgodnionej daty końca niedoborów. Najnowsza ocena TrendForce zakłada, że podaż DRAM pozostanie napięta co najmniej do 2027 roku. J.P. Morgan uważa natomiast, że równowaga może odbudowywać się przez kilka lat.
Bardziej ostrożne prognozy wskazują na odczuwalną poprawę dopiero w latach 2027–2028 lub później. Deloitte ocenia, że niedobory mogą nie zacząć wyraźnie słabnąć aż do 2029 roku, ponieważ nowa produkcja ma być uruchamiana dopiero pod koniec dekady. Są to jednak prognozy, a nie pewne terminy.
Największy krótkoterminowy szok cenowy przypadł prawdopodobnie na przełom 1. i 2. kwartału 2026 roku. Jeśli kolejne kwartalne podwyżki będą mniejsze, nie musi to oznaczać spadku cen — przy ograniczonej podaży mogą one po prostu utrzymać się na bardzo wysokim poziomie.
Producenci urządzeń mają kilka możliwości: przenieść wyższe koszty na klientów, ograniczyć konfiguracje pamięci, podnieść ceny albo zmniejszyć produkcję. Najbardziej narażone są tańsze i średniopółkowe urządzenia, w których pamięć stanowi większą część kosztu podzespołów, a marże są niższe.
Reuters informował o pogorszeniu prognoz globalnego popytu na smartfony, komputery i konsole do gier. Firmy takie jak HP i Raspberry Pi podnosiły ceny lub mierzyły się z rosnącymi kosztami komponentów.
Apple również przyznało, że wyższe ceny pamięci zaczęły obciążać rentowność. To ważny sygnał: nawet największy odbiorca nie jest całkowicie odporny na ograniczenia podaży.
Skutki są widoczne przede wszystkim w:
Nie ma wystarczających dowodów, by podać jedną precyzyjną, globalną wartość podwyżki dla każdej z tych kategorii. Ceny końcowe zależą także od kursów walut, kosztów ekranów, procesorów, transportu i strategii poszczególnych marek.
Budowa fabryki pamięci wymaga wielomiliardowych nakładów, specjalistycznych maszyn, przygotowania infrastruktury, instalacji, kwalifikacji procesów oraz testów z udziałem klientów. W przypadku HBM dochodzą zaawansowane procesy układania i pakowania kości.
Dlatego rynek nie może zareagować na gwałtowny wzrost cen w ciągu kilku miesięcy. Od decyzji inwestycyjnej do osiągnięcia znaczącej produkcji mijają lata. Plan SK hynix zakładający inwestycję o wartości 54 bln wonów, czyli około 38,1 mld dolarów, w dwie nowe fabryki pokazuje skalę potrzeb, ale nie oznacza natychmiastowego zwiększenia podaży.
Platforma Nvidia Vera Rubin może stworzyć dodatkowe źródło presji — tym razem na pamięci NAND i dyski SSD dla przedsiębiorstw. Jej architektura wykorzystująca pamięć i magazynowanie kontekstu wnioskowania ma wymagać znacznych ilości pamięci masowej na każdy system serwerowy.
Według szacunku Citi jeden system Vera Rubin może potrzebować około 1152 TB dodatkowej pamięci NAND. Przy prognozowanych dostawach 30 tys. systemów w 2026 roku i 100 tys. w 2027 roku oznaczałoby to odpowiednio około 34,6 mln TB i 115,2 mln TB zapotrzebowania na NAND. W modelu analityków odpowiadałoby to 2,8 proc. globalnego popytu w 2026 roku i 9,3 proc. w 2027 roku.
Jeżeli wdrożenia Vera Rubin będą rosnąć zgodnie z tymi założeniami, operatorzy AI mogą zablokować znaczną część dostaw kości NAND i korporacyjnych SSD. To zwiększałoby ceny oraz ograniczało dostępność nośników dla konsumenckich SSD, telefonów, konsol i innych urządzeń korzystających z pamięci flash. Na razie jest to jednak prognoza ryzyka, a nie dowód na pełny, globalny niedobór NAND.
Apple stoi przed trudnym wyborem: potrzebuje większych dostaw pamięci, ale jednocześnie rosnące koszty obciążają marże. Zmiana dostawcy nie jest szybka, ponieważ nowe komponenty muszą przejść kwalifikację i testy, a łańcuch dostaw firmy jest narażony na ograniczenia technologiczne między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Apple publicznie potwierdziło presję kosztową.
Chińscy producenci mogliby teoretycznie zwiększyć podaż standardowych pamięci. Ich możliwości zastąpienia liderów z Korei Południowej i Stanów Zjednoczonych w zaawansowanych pamięciach są jednak ograniczone przez technologię, proces kwalifikacji u klientów, ryzyko kontroli eksportowych oraz amerykańskie restrykcje dotyczące zaawansowanych urządzeń i know-how do produkcji półprzewodników.
Dostępne materiały nie potwierdzają, że Apple dokonało zdecydowanego, szerokiego zwrotu w stronę chińskich dostawców pamięci. Taki wniosek wymagałby mocniejszych dowodów ze źródeł pierwotnych.
Geopolityka wpływa więc nie tylko na ceny, ale również na możliwość zastąpienia jednego dostawcy innym. Produkcji nie da się po prostu przenieść za granicę, a zaawansowanej mocy HBM nie można odtworzyć w krótkim terminie.
AI nie tylko zwiększa popyt na pamięci — zmienia także to, komu producenci chcą je sprzedawać. Dopóki centra danych będą oferować wyższe marże i podpisywać wieloletnie kontrakty, rynek konsumencki będzie konkurował o ograniczoną podaż DRAM i NAND z infrastrukturą, która napędza rozwój sztucznej inteligencji. Nawet po uruchomieniu nowych fabryk powrót do tańszej pamięci nie musi być szybki.