Instytucjonalna zmiana nie sprowadza się wyłącznie do umożliwienia klientom zakupu bitcoina. Do głównego nurtu wchodzą między innymi:
Według relacji opisujących tę zmianę stoją za nią dwie główne siły: rosnący popyt klientów i większa jasność regulacyjna. W miarę dojrzewania usług przechowywania oraz infrastruktury rynkowej banki zyskały więcej sposobów na wejście do branży bez konieczności samodzielnego tworzenia całego technologicznego zaplecza kryptowalut.
Dlatego nie należy mówić o nagłym nawróceniu tradycyjnych finansów na kryptowaluty. Trafniejszy opis to stopniowa normalizacja usług związanych z cyfrowymi aktywami wewnątrz istniejących instytucji finansowych.
Najnowsze decyzje były poprzedzone działaniami firm takich jak Swissquote, DBS i BBVA, które uruchomiły usługi związane z kryptowalutami, zanim większe globalne instytucje zaczęły aktywniej wchodzić na ten rynek. BNY Mellon rozwinął możliwości przechowywania cyfrowych aktywów, a Morgan Stanley umożliwił wybranym klientom dostęp do ETF-ów opartych na bitcoinie spot. W kierunku szerszej aktywności na rynku cyfrowych aktywów poszły również Charles Schwab i Standard Chartered.
Przykładem takiej ewolucji jest szwajcarska spółka zależna BBVA. W 2021 roku uruchomiła handel bitcoinem i usługę jego przechowywania, a później rozszerzyła ofertę o kolejne cyfrowe aktywa i zaczęła współpracować z wyspecjalizowanymi dostawcami infrastruktury.
Schemat jest stopniowy: instytucja finansowa zaczyna od przechowywania lub handlu, następnie dodaje dystrybucję, a później testuje tokenizowane produkty i partnerstwa. Każdy etap ułatwia kolejny, ponieważ bank zdobywa doświadczenie operacyjne, wiedzę regulacyjną i informacje o rzeczywistym popycie klientów.
Dla wielu inwestorów instytucjonalna adopcja stanie się realna dopiero wtedy, gdy dotrze do relacji z doradcą finansowym. Matt Hougan, dyrektor inwestycyjny Bitwise, twierdzi, że doradcy finansowi i biura zarządzające majątkiem rodzin mogą należeć do pierwszych profesjonalnych inwestorów, którzy zaczną alokować kapitał na większą skalę. Zainteresowanie firm zarządzających majątkiem ETF-ami bitcoinowymi już rośnie.
Ten kanał zmienia sposób, w jaki przebiega adopcja. Klient nie musi zakładać osobnego konta kryptowalutowego, zarządzać kluczami prywatnymi ani samodzielnie przechowywać tokenów. Doradca może potencjalnie dodać niewielką ekspozycję do istniejącego portfela, korzystając z regulowanego produktu giełdowego.
Hougan wskazywał możliwe alokacje na poziomie 2–4 proc. To prognoza lub scenariusz portfelowy, a nie gwarantowany napływ kapitału. Znaczenie tej liczby dotyczy przede wszystkim modelu dystrybucji: nawet niewielkie udziały mogą być łatwiejsze do wdrożenia, jeśli platformy zatwierdzą produkty używane już przez doradców.
Instytucjonalny dostęp zmienia także sposób interpretowania słabości rynku. Hougan zwracał uwagę, że relatywnie ograniczona reakcja bitcoina na negatywne informacje oraz utrzymujące się zaangażowanie instytucji są cechami zgodnymi z możliwym dnem rynku. Jego zdaniem długoterminowi posiadacze i nabywcy działający niezależnie od krótkoterminowych wahań mogą absorbować szoki, które wcześniej prowadziły do gwałtowniejszej wyprzedaży.
To jednak interpretacja rynkowa, a nie potwierdzenie zakończenia bessy. Bitcoin wciąż może pozostawać bardzo zmienny, a udział instytucji nie eliminuje ryzyka płynności, regulacji ani ryzyka wyceny. Ostrożniejszy wniosek brzmi: spadki cen nie musiały odwrócić decyzji dużych firm finansowych dotyczących infrastruktury i dystrybucji cyfrowych aktywów.
Tradycyjne finanse nie muszą sprawiać, by każdy bank stawał się kompletną giełdą kryptowalutową. Bardziej prawdopodobny jest podział ról.
Banki wnoszą istniejące relacje z klientami, systemy zgodności regulacyjnej, bilanse i kanały dystrybucji. Wyspecjalizowani dostawcy zapewniają technologię przechowywania, rozliczenia oraz wiedzę operacyjną charakterystyczną dla rynku kryptowalut. Nathan McCauley opisywał Anchorage Digital jako instytucjonalną platformę kryptowalutową, w ramach której działa jedyny w Stanach Zjednoczonych federalnie regulowany bank kryptowalutowy posiadający statut wydany przez Office of the Comptroller of the Currency, czyli amerykański urząd nadzorujący banki krajowe. W zeznaniach przed Kongresem firma wskazała, że świadczy dla klientów instytucjonalnych regulowane usługi przechowywania aktywów, stakingu i rozliczeń.
Taki model partnerski wyjaśnia, dlaczego adopcja może przyspieszać bez konieczności budowania przez każdą tradycyjną instytucję własnej infrastruktury blockchain. Banki mogą wchodzić na rynek przez ograniczony zestaw produktów, a technicznie złożone funkcje powierzać wyspecjalizowanym firmom.
Koniec epoki „long bitcoin, short the bankers” nie oznacza, że tradycyjne finanse zaakceptowały wszystkie elementy rynku kryptowalut ani że zdecentralizowane finanse zostaną po prostu wchłonięte przez banki. Oznacza raczej, że relacja między obiema stronami staje się coraz bardziej praktyczna biznesowo.
Tradycyjne instytucje wnoszą regulacje, kapitał, dystrybucję i zaufane interfejsy dla klientów. Firmy wywodzące się ze świata kryptowalut dostarczają wyspecjalizowaną technologię oraz wiedzę operacyjną. Wspólnie tworzą rynek, na którym cyfrowe aktywa można przechowywać, handlować nimi i reprezentować je za pomocą coraz bardziej znajomych produktów finansowych.
Najważniejszym sygnałem płynącym z letnich decyzji nie jest więc prognoza kolejnego ruchu ceny bitcoina. Jest nim fakt, że bessa nie wystarczyła już, by instytucje zarządzające aktywami o wartości bilionów dolarów wycofały się z rynku. Kryptowaluty są coraz częściej oceniane jako szansa infrastrukturalna i produktowa — obszar, który tradycyjne finanse mogą opakować w regulowane rozwiązania, nadzorować i dystrybuować obok dotychczasowych usług.