Włoscy politycy, w tym premier Giorgia Meloni i wicepremier Matteo Salvini, poszli jednak dalej w warstwie politycznej. Domagali się zawieszenia stosowania Schengen wobec Hiszpanii, a nawet rozważenia jej udziału w strefie swobodnego podróżowania.
Antonio Tajani zaostrzył ton, przekonując, że Madryt powinien „martwić się o Maroko”. Włoski minister przedstawiał kryzys przede wszystkim jako problem związany z kontrolą marokańskiej granicy, a nie wyłącznie jako skutek polityki migracyjnej Hiszpanii.
Po odmowie zniesienia włoskich kontroli Hiszpania wprowadziła własne kontrole na wszystkich wewnętrznych granicach lotniczych i morskich z Włochami. Obowiązują one od 8 sierpnia do 7 września 2026 roku. W unijnym rejestrze jako uzasadnienie wskazano zagrożenie dla porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego związane z dużym przemieszczaniem się obywateli państw trzecich w strefie Schengen, w tym ryzykiem wtórnych migracji.
Pierwszego dnia hiszpańska policja skontrolowała około 200 podróżnych przybywających z Włoch na sześciu największych lotniskach kraju.
Rząd premiera Pedra Sáncheza odrzuca argument, że Hiszpania powinna zostać ukarana za nagły kryzys na granicy. Madryt połączył rozmieszczenie wojska i dodatkowych funkcjonariuszy w Ceucie z działaniami mającymi doprowadzić do powrotów do Maroka, a następnie odpowiedział na włoskie kontrole własnymi ograniczeniami. Hiszpania broni też bardziej nastawionej na regularizację polityki migracyjnej niż ta, którą proponuje Rzym.
Kryzys pokazał, jak bardzo europejska polityka migracyjna zależy od współpracy z państwami tranzytowymi. Hiszpania potrzebuje Maroka zarówno do ochrony granicy, jak i organizowania powrotów. Włoski argument brzmi natomiast: Unia powinna wywierać większą presję na państwa tranzytowe i tworzyć z nimi bardziej uporządkowane mechanizmy współpracy, zamiast traktować takie zdarzenia wyłącznie jako porażkę jednego państwa członkowskiego.
O znaczeniu marokańskich służb świadczą późniejsze doniesienia o zatrzymaniu przez nie ponad 100 osób próbujących przedostać się do Ceuty z miasta Fnideq. To pokazuje, że działania Rabatu pozostają decydujące dla tego, czy presja na hiszpańską enklawę rośnie, czy słabnie.
Schengen to obszar, w którym co do zasady zniesiono kontrole na granicach wewnętrznych. Państwa mogą jednak tymczasowo je przywrócić w wyjątkowych sytuacjach związanych między innymi z bezpieczeństwem lub nagłymi przepływami migracyjnymi.
W tym przypadku nie doszło do faktycznego wyrzucenia Hiszpanii ze strefy Schengen ani do trwałego zawieszenia swobodnego przemieszczania się. Włochy i Hiszpania zastosowały czasowe, wzajemne kontrole o określonych terminach obowiązywania. Pozostają one objęte unijnymi regułami i procedurami kontroli.
Mimo to polityczne znaczenie sporu jest duże. Wzajemne kontrole między dwoma ważnymi państwami UE pokazują, że kryzysy migracyjne i bezpieczeństwa coraz częściej prowadzą do przywracania ograniczeń wewnątrz obszaru bez granic. Jeśli takie środki będą powtarzane albo przedłużane, mogą osłabić zaufanie do swobody podróżowania, która jest jednym z najbardziej widocznych osiągnięć integracji europejskiej.
Po kryzysie w Ceucie ministrowie spraw wewnętrznych państw UE wezwali do skuteczniejszej walki z siatkami przemytników, sprawniejszych procedur powrotowych oraz ściślejszej współpracy z państwami pochodzenia i tranzytu. Włochy i podobnie myślące rządy popierają między innymi pomysły tworzenia, przy wsparciu UE, ośrodków powrotowych w państwach trzecich. Przeciwnicy wskazują na pytania prawne, obawy dotyczące praw człowieka i trudności praktyczne.
Konflikt ma również wyraźny wymiar ideologiczny. Prawicowa koalicja Meloni stawia na odstraszanie i przenoszenie zarządzania migracją poza granice UE. Centrolewicowy rząd Sáncheza podkreśla wspólną odpowiedzialność europejską oraz narzędzia legalnego zarządzania migracją. Kontrole na granicach są więc doraźnym środkiem, ale cała eskalacja stała się także sporem o to, który model powinien kształtować przyszłą politykę migracyjną Unii.
Twierdzenia, że Finlandia, Dania i Czechy wprowadziły bezpośrednio porównywalne ograniczenia związane konkretnie z kryzysem w Ceucie albo przedstawiły takie same propozycje, nie są potwierdzone przez najmocniejsze przeanalizowane źródła. Nie ma więc wystarczających podstaw, by uznawać te państwa za część tego samego dwustronnego sporu włosko-hiszpańskiego.