Rowley przedstawia wyraźną sprzeczność:
Obiecana strona medalu: Liderzy zapewniają, że AI podniesie produktywność i przyspieszy wzrost gospodarczy. Dla krajów rozwijających się, zwłaszcza w Azji, ma być szczególnym błogosławieństwem, pozwalającym „przeskoczyć stulecia, które Zachód potrzebował, by osiągnąć obecny poziom rozwoju” .
Narastające dowody zagrożenia: Z drugiej strony, gromadzą się dowody na to, że AI w niektórych miejscach „wymknęła się spod kontroli” i ujawnia „swą moc do szerzenia powszechnej destrukcji, jeśli pozostanie nieokiełznana” . Coraz częściej słychać głosy domagające się kontroli nad rozwojem AI, zanim to technologia przejmie kontrolę nad nami
.
Ślepy punkt Wall Street: Dla nowojorskiej giełdy i całego świata finansów AI jest postrzegana przede wszystkim przez pryzmat „domniemanego potencjału do generowania gigantycznych zysków” – a nie ryzyka, jakie ze sobą niesie .
Rowley wskazuje na Raport o Rozwoju Świata 2026 Banku Światowego jako przykład instytucjonalnego lawirowania. Jego zdaniem Bank Światowy, choć wciąż wpływowy w sprawach międzynarodowych nawet „za rządów prezydenta USA Donalda Trumpa”, mógł złagodzić swoje ostrzeżenia . Pisze, że „prawdopodobnie w celu uniknięcia gniewu Trumpa – który ma znaczne własne interesy w sektorze AI, technologii i kryptowalut – oraz aby udobruchać finansowych magnatów z Wall Street i nie tylko, Bank Światowy lawiruje między rzekomymi zaletami i wadami rewolucji AI”
.
To o tyle istotne, że ten sam raport Banku Światowego – opisywany przez Reutera i Wall Street Journal – przyjął optymistyczny ton, argumentując, że AI może przynieść biednym krajom „stulecie rozwoju w dekadę” i zagraża tylko 4,5% miejsc pracy w krajach o niskich i średnich dochodach . Rowley twierdzi, że to ujęcie wygodnie bagatelizuje egzystencjalne ryzyko, dopasowując przekaz do administracji Trumpa, która ma własne interesy finansowe w sektorach AI i kryptowalut
.