Każda z organizacji przekazała po 100 milionów dolarów, co daje łącznie 200 milionów – kwotę, którą organizatorzy opisują jako „największą pojedynczą inicjatywę filantropijną dedykowaną wyłącznie ratowaniu krytycznie zagrożonych gatunków we wszystkich grupach taksonomicznych, siedliskach i krajach” .
100 gatunków wybrano ze względu na ich krytyczny status zagrożenia i potencjał do odbudowy populacji. Lista obejmuje takie ikony jak:
Zamiast rozdzielać krótkoterminowe granty – model, który zdaniem ekologów wielokrotnie zawodził, bo finansowanie wygasało, zanim pojawiły się rezultaty – projekt zapewnia długoterminowe, stabilne wsparcie . Działania ochronne obejmują:
Kluczowe jest to, że pracę prowadzi ponad 100 lokalnych i międzynarodowych partnerów: ludność tubylcza, społeczności lokalne, ekolodzy, naukowcy i rządy, którzy dostosowują metody do konkretnego gatunku i ekosystemu . Projekt otrzymuje wsparcie naukowe od Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN) Komisji ds. Przetrwania Gatunków
.
Wielu ekspertów i lokalnych organizacji ekologicznych z zadowoleniem przyjęło Phoenix Species Project jako prawdziwy, potrzebny zastrzyk gotówki w chronicznie niedofinansowanym obszarze .
Fundusz jest największym w historii, dedykowanym wyłącznie odbudowie gatunków. Zwolennicy argumentują, że niezależnie od motywacji darczyńców, 200 milionów dolarów skierowanych na oparte na dowodach, globalnie skoordynowane programy przyniesie wymierne, pozytywne efekty dla gatunków na skraju wyginięcia .
Projekty ochrony przyrody od dawna cierpią z powodu „krótkowzroczności” – grantów trwających dwa, trzy lata, które kończą się, gdy działania ochronne zaczynają przynosić pierwsze efekty. Długoterminowy model Phoenix Species Project jest powszechnie uznawany za rozsądną praktykę, adresującą tę strukturalną słabość .
Projekt kładzie nacisk na finansowanie oddolnych organizacji i ochrony przyrody prowadzonej przez rdzenne społeczności, co jest powszechnie uznawane za najlepszą praktykę w tej dziedzinie . W swoim poście na Instagramie DiCaprio podkreślił partnerstwo z „ludnością tubylczą, lokalnymi społecznościami, ekologami i rządami”
.
W ciągu kilku godzin od ogłoszenia krytycy – w tym badacze środowiska, grupy watchdogs i media – zaczęli kwestionować sposób przedstawiania inicjatywy .
Krytycy twierdzą, że projekt jest efektownym gestem filantropijnym, który odwraca uwagę od szkodliwego wpływu biznesowego imperium Bezosa na środowisko. USA Today i inne media zwróciły uwagę, że ogłoszenie nastąpiło w czasie narastającej krytyki gigantycznego śladu węglowego Amazonu, związanego z logistyką, centrami danych i infrastrukturą chmurową . Szacowany roczny ślad węglowy Amazonu to około 80,9 miliona ton CO₂ – więcej niż całe Chiny, jak wynika z jednej z analiz przywołanych w reakcjach publicznych
.
Ten mechanizm krytycy nazywają „selektywnym ujawnianiem” – nagłaśnianiem dobrych uczynków przy jednoczesnym ukrywaniu trwających szkód .
Badacze wskazują, że 200 milionów dolarów, choć to dużo w skali ochrony gatunków, to ułamek całkowitego wpływu Amazonu na środowisko i niewielki procent majątku Bezosa. Argument nie polega na tym, że pieniądze nie pomogą gatunkom, ale na tym, że pozwalają Bezosowi uchodzić za odpowiedzialnego ekologicznie dzięki nagłośnionemu grantowi, bez strukturalnych zmian w praktykach biznesowych, które powodują utratę bioróżnorodności i zmianę klimatu .
DiCaprio również spotkał się z krytyką za partnerstwo z Bezosem. Niektórzy działacze na rzecz ochrony środowiska zarzucają mu użyczanie swojej gwiazdorskiej siły miliarderowi o złej ekologicznej reputacji . The Daily Beast i NME należały do mediów, które donosiły o krytyce pod adresem DiCaprio za „greenwashing Amazonu” w tym partnerstwie
.
Krytyka strukturalna jest dobrze znana: ochrona przyrody finansowana przez miliarderów może być wyrafinowaną formą greenwashingu. Krytycy wskazują na wcześniejsze decyzje Bezos Earth Fund – w tym zakończenie wsparcia dla Science Based Targets initiative (SBTi), kluczowej organizacji certyfikującej działania klimatyczne, w lutym 2025 roku – jako dowód, że priorytety funduszu mogą się zmieniać w sposób podważający systemowe działania na rzecz klimatu SS.
Phoenix Species Project znajduje się w centrum nierozstrzygniętego sporu. Z jednej strony: eksperci ds. bioróżnorodności, którzy mówią, że ginące gatunki nie mogą czekać na idealnie etyczne źródła finansowania. Z drugiej: badacze środowiska, którzy argumentują, że pozwalanie największym trucicielom świata na budowanie marki poprzez ochronę przyrody jest kontrproduktywne – pozwala im „ratować twarz” bez zmiany zachowań, które napędzają wymieranie .
Część mediów starała się utrzymać obie perspektywy. CBC News w artykule zatytułowanym „Czy ochrona przyrody finansowana przez miliarderów może uniknąć greenwashingu?” zauważyło, że organizacje oddolne wciąż wykorzystują fundusze Phoenix Species Project do realnych działań w terenie, nawet gdy trwa szersza debata .
Strona internetowa projektu opisuje go jako „śmiałą próbę uratowania i odbudowy 100 najbardziej zagrożonych gatunków świata”, a jego główne założenia – długoterminowe finansowanie, lokalne przywództwo, wielogatunkowy zakres – są powszechnie uznawane za solidną praktykę ochronną .
Phoenix Species Project to realny, dobrze skonstruowany fundusz o wartości 200 milionów dolarów, który może znacząco pomóc w odbudowie 100 krytycznie zagrożonych gatunków. Jego podejście wypełnia rzeczywiste luki w finansowaniu ochrony przyrody i wspiera lokalne organizacje oraz społeczności tubylcze, które od dawna były niedofinansowane.
Inicjatywa znalazła się jednak w samym środku znanego i nierozwiązanego napięcia: czy fundusze ochrony przyrody od miliarderów są netto pozytywne dla planety, czy też wyrafinowaną formą greenwashingu, która pozwala głównym trucicielom polerować reputację bez ograniczania podstawowych szkód środowiskowych.
Obie strony mają rację. Ostateczna ocena będzie prawdopodobnie zależeć od dwóch rzeczy: czy projekt przyniesie wymierną odbudowę gatunków w ciągu najbliższej dekady, oraz czy jego fundatorzy podejmą również znaczące kroki w celu zmniejszenia własnego śladu ekologicznego.
Dla zagrożonych gatunków z listy Phoenix Species Project 200 milionów dolarów przychodzi w ostatniej chwili. Dla krytyków to właśnie ta pilność sprawia, że pytanie o greenwashing jest tak niewygodne – i tak ważne, by je wciąż zadawać.