Skutki są odczuwalne poza serwerowniami. Ceny pamięci dla komputerów i urządzeń mobilnych wzrosły w niektórych segmentach 4–6 razy względem dołków z końca 2024 roku, a globalne dostawy komputerów spadły po raz pierwszy od dwóch lat. Prognozy producentów i firm analitycznych wskazują, że ograniczona podaż może utrzymać się co najmniej do 2028 roku, a według części szacunków nawet do 2029–2030 .
DRAM, czyli dynamiczna pamięć o dostępie swobodnym, to podstawowa pamięć operacyjna stosowana między innymi w komputerach, laptopach, smartfonach i serwerach. HBM (High Bandwidth Memory, czyli pamięć o wysokiej przepustowości) jest bardziej zaawansowanym rozwiązaniem, projektowanym przede wszystkim z myślą o akceleratorach AI.
W odróżnieniu od niedoborów z lat 2020–2023 obecny kryzys nie wynika głównie z zakłóceń łańcuchów dostaw po pandemii. Jego źródłem jest celowa, nastawiona na zysk zmiana priorytetów produkcyjnych: firmy takie jak Samsung, SK hynix i Micron przeznaczają coraz większą część zaawansowanych mocy fabrycznych na HBM dla centrów danych AI .
Największy popyt generują dostawcy chmury i operatorzy centrów danych, tacy jak Google, Microsoft, Amazon i Meta. Rozbudowują oni infrastrukturę do trenowania modeli AI oraz ich działania w czasie rzeczywistym — tak zwanego wnioskowania.
Popyt na HBM urósł z około 5 mld dolarów w 2023 roku do szacowanych 35–40 mld dolarów w 2026 roku . Pojedynczy układ GPU wyposażony w HBM może wymagać 6–12 razy więcej pamięci niż standardowy serwer .
Problem polega na tym, że wyprodukowanie modułu HBM pochłania około 3–4 razy więcej mocy waflowej niż wytworzenie standardowego układu DRAM. Gdy fabryki zwiększają produkcję HBM, względnie — a czasami również bezwzględnie — spada liczba układów DDR5 i LPDDR5 trafiających do komputerów oraz smartfonów .
Deloitte ocenia, że obecny niedobór różni się od wcześniejszych kryzysów nie tylko skalą, ale także charakterem. Infrastruktura AI zużywa pamięć w tempie, którego nie da się szybko zrównoważyć, ponieważ budowa nowych fabryk półprzewodników trwa wiele lat .
Prognozy nie wskazują na szybki powrót do cen znanych z 2024 czy 2025 roku:
Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada więc nie nagły powrót do dawnych cen, lecz stopniowe złagodzenie presji dopiero od 2028 roku.
Wzrosty widać zarówno w kontraktach między producentami, jak i w cenach detalicznych.
W Hongkongu zestawy 32 GB DDR5-6000 podrożały z około 780 dolarów hongkońskich na początku 2025 roku do 2200–2600 dolarów hongkońskich w połowie 2026 roku. Oznacza to wzrost o około 180–230% . W Nowej Zelandii podobne zestawy kosztują już 450–550 dolarów nowozelandzkich .
Wyższe koszty pamięci przekładają się także na gotowe produkty. Karty Nvidia GeForce RTX 5090 z 32 GB GDDR7 i RTX 5080 z 24 GB GDDR7 zadebiutowały odpowiednio w cenach 1999 i 1199 dolarów — o 400–500 dolarów wyższych od cen startowych poprzednich generacji. Nvidia wskazywała, że koszty pamięci i pakowania są największym czynnikiem odpowiedzialnym za podwyżki .
Według dostępnych doniesień producenci komputerów Dell, HP i Lenovo zaczęli w pierwszym kwartale 2026 roku doliczać do części komputerów biznesowych i konsumenckich „korektę kosztów pamięci” w wysokości 12–18% . Presja dotyka również konsol, smartfonów i innych urządzeń. Xiaomi oraz inni producenci telefonów wskazywali rosnące koszty LPDDR jako jeden z powodów podwyżek cen modeli flagowych o 80–150 dolarów .
Według danych IDC w drugim kwartale 2026 roku na całym świecie wysłano 68,2 mln komputerów, czyli o 4,9% mniej niż rok wcześniej. Był to pierwszy spadek po dziewięciu kolejnych kwartałach wzrostu . Counterpoint Research odnotował podobny trend, szacując spadek na około 4% .
Producenci wcześniej zgromadzili tyle zapasów, ile było możliwe, a następnie podnieśli ceny. To ograniczyło popyt konsumentów i spowolniło wymianę sprzętu. Jitesh Ubrani z IDC zwrócił uwagę na rozbieżność między liczbą sprzedawanych urządzeń a przychodami: dostawy spadają, ale przychody rosną, ponieważ firmy podnoszą ceny szybciej, niż spada popyt .
Największe ryzyko ponoszą mniejsi dostawcy komputerów, którzy mogą nie wytrzymać presji kosztowej i zostać wypchnięci z rynku . Apple wyróżnia się na tym tle: dostawy jego komputerów wzrosły o 10,1%, między innymi dzięki preferencyjnemu dostępowi do pamięci i przewagom własnego łańcucha dostaw .
W poprzednich cyklach wzrosty cen zwykle wynikały z krótkotrwałego skoku popytu — na przykład podczas pandemii, gdy gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na sprzęt do pracy zdalnej. Po 6–12 kwartałach producenci zwiększali podaż, a rynek wracał do równowagi.
RAMaggedon ma inną dynamikę:
Powstaje również paradoks zysków. Zysk Samsunga z działalności pamięciowej wzrósł w drugim kwartale 2026 roku 19-krotnie rok do roku. Dla producentów niedobór jest więc bardzo dochodowy, co zmniejsza presję na szybkie zalanie rynku tańszymi układami .
Samsung, SK hynix i Micron zwiększają nakłady inwestycyjne, lecz ich priorytetem pozostaje infrastruktura związana z AI. Deloitte przewiduje, że łączne nakłady inwestycyjne całej branży półprzewodników przekroczą w 2026 roku 200 mld dolarów .
Reuters informuje jednak, że najwięksi producenci pamięci tworzą jedynie ograniczony bufor na wypadek przyszłego spowolnienia. Nie rozbudowują więc produkcji standardowego DRAM-u na skalę, która pozwoliłaby szybko usunąć niedobór . Samsung inwestuje w HBM4 i nowe technologie pakowania, ale jego dyrektor finansowy mimo tych nakładów nadal przewiduje napiętą podaż do 2028 roku .
To klucz do zrozumienia kryzysu: całkowita produkcja wafli może rosnąć, a mimo to pamięci dla komputerów i smartfonów nadal będzie brakować, jeśli nowe moce zostaną przeznaczone przede wszystkim na HBM .
RAMaggedon jest strukturalną zmianą na rynku pamięci, a nie krótkim wahnięciem koniunktury. Operatorzy centrów danych AI przejmują najbardziej zaawansowane moce produkcyjne, podczas gdy rynek komputerów, telefonów i elektroniki konsumenckiej musi rywalizować o ograniczoną podaż standardowego DRAM-u.
Dla konsumentów oznacza to droższą rozbudowę komputera, wyższe ceny nowych urządzeń i mniejszy wybór w segmencie budżetowym. Samsung przewiduje dalsze pogorszenie sytuacji w 2027 roku, IDC nie oczekuje wyraźnej ulgi przed początkiem 2028 roku, a Deloitte dopuszcza utrzymywanie się nierównowagi nawet do 2029–2030 . Nawet gdy podaż zacznie się poprawiać, powrót do cen z 2024 roku nie jest obecnie scenariuszem bazowym.