Vingegaard wycofał się z Tour de France 2026 na 15. etapie, w niedzielę 19 lipca, jadąc na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej za Pogačarem . Do wypadku doszło na ostatnim zjeździe, około 20 km przed metą. Wypadł z zakrętu w prawo i upadł razem z trzema innymi kolarzami, łamiąc prawy obojczyk
.
Przez około trzy minuty leżał na ziemi, zanim został przeniesiony do karetki z ręką na temblaku . We wtorek 22 lipca przeszedł udaną operację w Danii
. Reakcja Vingegaarda była wyważona: „Nie ma co zwieszać głowy” i „na szczęście to tylko złamany obojczyk”
.
Przed kraksą Vingegaard wygrał już Giro d'Italia 2026 i próbował dokonać podwójnego zwycięstwa Giro-Tour . Tour rozpoczął w żółtej koszulce lidera po tym, jak drużyna Visma-Lease a Bike wygrała otwierającą wyścig jazdę drużynową na czas w Barcelonie
. Zapowiedział, że „trzecie zwycięstwo w Tourze byłoby spełnieniem marzeń”
. Dyrektor sportowy Marc Reef potwierdził, że długoterminowym celem pozostaje kolejny tytuł w Tour de France
.
Zapytany o powrót do ścigania w 2026 roku, Vingegaard pozostawił furtkę otwartą, ale nie złożył żadnych deklaracji. Odnośnie Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym w Montrealu 27 września powiedział: „Nie jest to dla mnie wykluczone, ale nie chcę też teraz mówić, że na pewno się odbędzie” .
Szef działu wyścigowego jego zespołu, Marc Reef, powiedział duńskiemu nadawcy TV 2, że Vingegaard nie ma zaplanowanego terminu powrotu do ścigania i że „może już nie ścigać się w tym sezonie” .
Trine Vingegaard wypowiedziała się publicznie o emocjonalnym ciężarze tego sezonu. „To był sezon zarówno wielkiego smutku, jak i ogromnej dumy” – powiedziała. „Smutku, bo musiał opuścić Tour, ale dumy, bo wygrał Giro i wszystkie inne wyścigi, w których brał udział” .
Dodała, że decyzja o tym, czy Vingegaard wróci do ścigania w 2026 roku, „zależy głównie od Jonasa” i podkreśliła, że w pełni zrozumie, jeśli zdecyduje się nie wracać w tym roku, biorąc pod uwagę fizyczne i psychiczne obciążenie, jakie przeszedł .
Na początku Touru Vingegaard ujawnił w wywiadzie dla duńskiego nadawcy TV2, że rozważał odejście z zawodowego kolarstwa w zeszłym roku – był głęboko nieszczęśliwy i odczuwał ogromną presję po swoim przerażającym wypadku w 2024 roku .
Dał jednak jasno do zrozumienia, że te myśli ma już za sobą. Zażądał zmian w swoim zespole, odnalazł nową motywację i przed startem Tour de France 2026 mówił, że jest „znacznie bardziej zmotywowany i szczęśliwszy niż w zeszłym roku” .
Mimo że kraksa była okrutnym ciosem, nie sugerował, że emerytura jest blisko. Z dowodów wynika, że nadal wierzy, iż ma przed sobą wyścigi do wygrania – Giro już ma na koncie, a jego oczy są zwrócone na odzyskanie Touru. „Nie ma co zwieszać głowy” – powiedział – co odzwierciedla jego determinację, by wrócić, a nie odejść.
Kluczowy wniosek: Sezon Vingegaarda to studium skrajności – błyskotliwe zwycięstwo w Giro, druzgocące wycofanie się z Touru, ocieplająca się przyjaźń z największym rywalem i niepewna, ale nie pozbawiona nadziei przyszłość. U jego boku stoi żona, zespół wspiera cierpliwość, a on sam dał jasno do zrozumienia, że choć kraksa boli, to nie jest końcem jego historii.