Skala ataków była nietypowa: nie chodziło o jeden zakład przemysłowy, lecz o rozproszoną sieć magazynów odpowiadającą za przyjmowanie, przechowywanie i wysyłkę zamówień. W efekcie Wildberries miał stracić około 8–10 proc. swoich mocy magazynowych. W siedmiu kluczowych obiektach zniszczeniu uległo łącznie około 552 tys. m² powierzchni .
Pierwsze uderzenia w Elektrostal i Kotowsk wywołały rozległe pożary. W Kotowsku zginęło siedmiu pracowników nocnej zmiany, a 49 osób zostało rannych. W Elektrostali odnotowano kolejne ofiary i dziesiątki poszkodowanych . Zestawienia dotyczące całej tygodniowej kampanii mówiły o co najmniej ośmiu zabitych i 86 rannych . Późniejsze relacje medialne podawały nieco inne bilanse, dlatego liczby mogą się różnić w zależności od momentu sporządzenia raportu.
Najważniejsze szacunki ekonomiczne przedstawiają się następująco:
To szczególnie dotkliwy cios dla małych i średnich firm, które korzystają z magazynów oraz systemu wysyłkowego Wildberries. Wielu sprzedawców straciło zapasy bezpośrednio w pożarach, a firma potrzebuje co najmniej 30 dni na ocenę szkód przed rozpoczęciem rozliczeń z poszkodowanymi .
Kijów przedstawił dwa główne uzasadnienia operacji.
Po pierwsze, ataki miały być odwetem za rosyjskie uderzenia w ukraińską infrastrukturę cywilną. Prezydent Wołodymyr Zełenski mówił o niszczeniu „centrów dostaw dronów” wspierających rosyjski wysiłek wojenny .
Po drugie, Ukraina uznała Wildberries za element wojskowego łańcucha dostaw. Na platformie można było znaleźć m.in. kamizelki kuloodporne, hełmy taktyczne, radiostacje, zestawy pierwszej pomocy oraz komponenty do dronów sterowanych światłowodem. Wyszukiwanie hasła „Wszystko dla SVO” — rosyjskiego eufemizmu określającego wojnę przeciwko Ukrainie — prowadziło wcześniej do katalogu obejmującego ponad 200 tys. produktów .
Po atakach Wildberries usunął to oznaczenie z wyników wyszukiwania, ale same produkty nie zniknęły z platformy . Analitycy „Foreign Policy” i „The Bulwark” argumentują, że marketplace stał się dla rosyjskich żołnierzy i jednostek ważnym, a nawet niezbędnym kanałem zaopatrzenia. Prywatne zakupy i zbiórki miały uzupełniać oficjalny system wojskowy obciążony niedoborami, opóźnieniami i korupcją .
Ataki na Wildberries pokazują zmianę w ukraińskiej strategii głębokich uderzeń. Wcześniej ich głównym celem były rafinerie, składy paliw i sieci energetyczne. Tym razem zaatakowano cywilną infrastrukturę handlową, która — według ukraińskiej argumentacji — pełni również funkcję zaplecza wojennego .
W tej logice zniszczenie rozległej sieci magazynowej może zakłócić dostawy dla rosyjskich żołnierzy skuteczniej niż uderzenie w pojedynczą fabrykę. Wildberries działa bowiem jak zdecentralizowany węzeł logistyczny: wojsko, ochotnicy i indywidualni żołnierze mogą zamawiać wyposażenie bezpośrednio, omijając formalne kanały zaopatrzenia .
Jest też drugi wymiar tej operacji. Skutki ataków odczuwają nie tylko instytucje państwowe, ale przede wszystkim zwykli przedsiębiorcy i konsumenci. Tysiące sprzedawców straciły towary warte miliony, a problemy z magazynowaniem i dostawami dotknęły firmy działające z dala od frontu. „Biznesy cierpią” — przyznał rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow .
Właścicielka Wildberries Tatiana Kim zwróciła się do rosyjskiego rządu o wsparcie finansowe, określając sytuację firmy jako „trudną” . Władze analizują możliwe instrumenty pomocy, a kluczową rolę w ewentualnym pakiecie ma odegrać państwowy bank VTB. Sprzedawcy zabiegają również o ulgi podatkowe .
Firma zaoferowała poszkodowanym m.in. obniżone opłaty magazynowe, bezpłatne przenoszenie towarów do innych obiektów oraz preferencyjne pożyczki . Rosyjskie media informowały ponadto, że Wildberries szuka powierzchni magazynowej w Kazachstanie. Kazachskie Ministerstwo Handlu i Integracji przekazało jednak, że do 29 lipca nie otrzymało w tej sprawie żadnego oficjalnego wniosku .
Jeśli szacunki strat się potwierdzą, seria ataków uszczupliła majątek Wildberries o więcej niż wynosił jego roczny zysk. Operacja pokazała tym samym, że wojna może uderzać w codzienny handel, prywatne firmy i łańcuchy dostaw nawet setki kilometrów od linii frontu.