Większość redukcji przypadnie na Niemcy, gdzie BMW zatrudnia około 85 000 stałych pracowników. Program został uzgodniony z przedstawicielami załogi i ma dotyczyć przede wszystkim administracji oraz działów rozwoju. Pracownicy bezpośrednio zaangażowani w produkcję zostali wyłączeni z planu .
Celem BMW jest ograniczenie globalnego zatrudnienia o około 8000 stanowisk, co odpowiada około 5 proc. całej załogi. W momencie ogłoszenia planu koncern zatrudniał na świecie około 150 000–160 000 osób .
Największa część redukcji ma przypaść na niemieckie oddziały firmy. Źródła podają, że oferty dobrowolnego odejścia otrzyma około 40 000 spośród około 85 000 stałych pracowników BMW w Niemczech — niemal połowa tamtejszej załogi . Nie oznacza to jednak, że wszystkie te osoby odejdą z firmy. Ostateczna liczba redukcji ma wynieść około 8000 etatów na całym świecie.
Program dobrowolnych odpraw ma rozpocząć się w październiku 2026 roku i potrwać do końca 2027 roku . BMW zakłada, że do 31 grudnia 2027 roku liczba pracowników będzie niższa o około 8000 .
Firma wcześniej sygnalizowała także możliwość zmniejszenia globalnego zatrudnienia nawet o 5 proc. do końca 2026 roku, głównie dzięki naturalnej rotacji. Formalny program z konkretnym celem 8000 stanowisk został przedstawiony później .
Dobrowolne odprawy mają być kierowane do pracowników niemieckich działów administracyjnych i rozwojowych . Z planu wyłączono pracowników linii produkcyjnych .
BMW chce osiągnąć redukcję zatrudnienia na dwa sposoby:
W praktyce oznacza to stopniową restrukturyzację, a nie jednorazową falę przymusowych zwolnień.
Decyzja koncernu jest efektem kilku nakładających się problemów, które osłabiły sprzedaż i rentowność firmy.
Chiny są najważniejszym pojedynczym rynkiem z punktu widzenia zysków BMW. Spowolnienie tamtejszego rynku motoryzacyjnego wywiera presję na sprzedaż i marże producenta .
W pierwszym kwartale 2026 roku dostawy BMW w Chinach spadły o 10 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku . Cały chiński rynek samochodowy skurczył się jeszcze mocniej, m.in. po zakończeniu dopłat do samochodów elektrycznych z napędem bateryjnym (BEV) oraz przy osłabionym popycie konsumentów .
Cła na samochody importowane z Europy do Stanów Zjednoczonych obciążają marże BMW . W marcu 2026 roku firma szacowała, że wyższe taryfy obniżą podstawową marżę operacyjną działu motoryzacyjnego o 1,25 punktu procentowego w 2026 roku. Wcześniej BMW prognozowało marżę na poziomie 4–6 proc. .
W maju 2026 roku prezes BMW Milan Nedeljković określił zapowiadaną przez Donalda Trumpa podwyżkę cła na import samochodów z Unii Europejskiej z 15 do 25 proc. jako element negocjacji, ale jednocześnie zaznaczył, że już obowiązujące stawki szkodziły marżom .
Na działalność BMW wpływa również niestabilność geopolityczna oraz wojna w Iranie . W ostrzeżeniu dotyczącym wyników z czerwca 2026 roku firma wskazała, że konflikt negatywnie odbił się na nastrojach konsumentów i podniósł koszty energii . W połączeniu ze spadkiem popytu w Chinach zmusiło to BMW do obniżenia prognoz na 2026 rok .
Chińscy producenci samochodów poprawiają swoją ofertę i coraz mocniej konkurują ceną. W efekcie BMW traci część udziałów rynkowych oraz siłę do utrzymywania wysokich cen w Chinach .
Presja ta jest szczególnie dotkliwa dla europejskich marek premium, które muszą konkurować z lokalnymi firmami oferującymi coraz bardziej zaawansowane samochody, w tym modele elektryczne, często w niższych cenach .
W czerwcu 2026 roku BMW po raz trzeci w ciągu trzech lat ostrzegło o pogorszeniu wyników. Firma obniżyła prognozę podstawowej marży operacyjnej działu motoryzacyjnego do przedziału 1–3 proc., przy czym w komunikatach wskazywano, że może ona spaść nawet do 1 proc. Wcześniejsza prognoza zakładała 4–6 proc. .
BMW zapowiedziało również „znaczący” spadek zysku przed opodatkowaniem w 2026 roku . Po publikacji ostrzeżenia akcje spółki potaniały o około 7 proc., osiągając najniższy poziom od końca 2020 roku .
BMW jest ostatnim z trzech największych niemieckich producentów samochodów, który ogłosił znaczący plan redukcji zatrudnienia. Wcześniej podobne działania zapowiedziały Volkswagen i Mercedes-Benz .
Decyzja wpisuje się w szerszy kryzys niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego. Branża mierzy się jednocześnie ze słabnącym popytem w Chinach, barierami handlowymi w USA oraz wysokimi kosztami przechodzenia na napędy elektryczne .
Dla niemieckich producentów problemem jest także duża zależność od Chin — rynku, który przez lata był jednym z głównych źródeł zysków marek premium. Teraz wszystkie trzy największe koncerny samochodowe w Niemczech ograniczają zatrudnienie lub przygotowują się do szerokiej restrukturyzacji .