Pierwszą reakcję było widać na rynku ropy. Brent potaniał o około 4%, do 92,80 dol. za baryłkę, ponieważ z cen zaczął znikać narosły wcześniej premiowy koszt ryzyka wojennego . Spadek cen surowca zmniejszył obawy o zakłócenia dostaw i transportu przez cieśninę Ormuz.
Na giełdach pojawiła się szeroka fala zakupów:
Mike Waltz, ambasador USA przy ONZ, powiedział, że prezydent Donald Trump zdecydował o wstrzymaniu działań wojskowych, aby dać szansę dyplomacji . Inwestorzy nie uznali jednak sytuacji za stabilną. W tym samym okresie Huti zaatakowali instalacje naftowe w Arabii Saudyjskiej, a Ukraina uderzyła w irański statek handlowy na Morzu Kaspijskim . Mimo to dominującą narracją pozostawała ulga i nadzieja na ograniczenie konfliktu.
Następnego dnia geopolityczna ulga zeszła na dalszy plan. Globalna wyprzedaż spółek półprzewodnikowych pokazała, że tegoroczna hossa technologiczna ma coraz wyraźniejsze słabe punkty.
ETF iShares Semiconductor ETF (SOXX) tracił w handlu przed sesją ponad 3%, a kontrakty na Nasdaq zeszły pod kreskę . Akcje Nvidii spadły o 5%. Jeszcze mocniej ucierpiały rynki azjatyckie, a południowokoreański indeks KOSPI zniżkował do najniższego poziomu od trzech miesięcy .
Na wyprzedaż złożyło się kilka czynników:
W rezultacie rynek wyraźnie się rozdzielił. Dow Jones, wspierany przez niższe ceny ropy i bardziej defensywne sektory, radził sobie relatywnie dobrze. Nasdaq i giełdy azjatyckie, w większym stopniu zależne od wysoko wycenianych spółek półprzewodnikowych, spadały .
Te dwa dni były również lekcją z zachowania różnych klas aktywów. We wtorek ropa nadal taniała, gdyż rozejm z Iranem wciąż się utrzymywał. Cena Brent zbliżała się do 87 dol. za baryłkę .
Nie przełożyło się to jednak na szeroki wzrost cen amerykańskich obligacji skarbowych. Rentowności obligacji USA pozostały zasadniczo stabilne, co sugerowało, że rynek nie uznawał spadku cen ropy za wystarczająco silny impuls dezinflacyjny, by zmienić oczekiwania wobec polityki Rezerwy Federalnej .
Dolar amerykański był ogólnie słabszy, między innymi z powodu spadku premii za ryzyko geopolityczne i ostrożnego pozycjonowania przed decyzją Fedu . Rynki azjatyckie znalazły się pod największą presją wyprzedaży chipów. Amerykańskie i europejskie giełdy radziły sobie lepiej, ponieważ niższe ceny ropy wspierały sektory niezwiązane bezpośrednio z technologią, w tym przemysł i materiały .
Nietypowy układ — wzrost Dow Jones przy spadku Nasdaqa — wskazywał raczej na rotację między sektorami niż na panikę obejmującą cały system finansowy. Jednocześnie pokazał, jak podatny na zmęczenie wydatkami kapitałowymi stał się sektor technologiczny.
Nad całym tygodniem wisiało ryzyko bardziej jastrzębiego stanowiska Fedu. Przed posiedzeniem zaplanowanym na 29 lipca rynki wyceniały 38-procentowe prawdopodobieństwo podwyżki stóp — wyjątkowo wysokie jak na spotkanie, które wcześniej wielu inwestorów postrzegało jako potencjalnie spokojniejsze . Saxo Bank określał posiedzenie mianem „otwartego”, podkreślając napięcie związane z możliwością zaskoczenia rynku .
Perspektywa wyższych stóp szczególnie mocno ciążyła spółkom wzrostowym i technologicznym. Ich wyceny w dużej mierze opierają się na oczekiwaniu wysokich zysków w przyszłości, a wyższy koszt pieniądza zmniejsza obecną wartość takich prognoz.
Tło rynkowe również nie było idealne. Przed tym okresem S&P 500 i Nasdaq spadały przez dwa kolejne tygodnie . Sezon wyników za drugi kwartał przynosił mieszane sygnały: część sektorów zaczęła go dobrze, ale spółki chipowe nadal znajdowały się pod presją . Najważniejsze pytanie brzmiało: czy ogromne nakłady na chipy i centra danych przełożą się na odpowiednie stopy zwrotu, czy też rynek zainwestował zbyt dużo, zbyt szybko?
Tydzień od 27 do 31 lipca był uznawany za najbardziej intensywny okres sezonu wyników i jeden z najważniejszych tygodni dla polityki Fedu w 2026 r. Stawka była szczególnie wysoka dla sektora AI, ponieważ inwestorzy czekali na rezultaty największych firm technologicznych. To właśnie ich wydatki uzasadniały skalę wcześniejszego rajdu spółek półprzewodnikowych .
Alphabet zdążył już opublikować wyniki, które rozczarowały rynek, dodatkowo pogarszając nastroje . W kolejnych dniach inwestorzy mieli śledzić:
Wydarzenia z 27 i 28 lipca nie były prostą historią o tym, że jeden czynnik zastąpił drugi. Niższe ceny ropy i odprężenie na linii USA–Iran poprawiały perspektywy dla szerokiej gospodarki oraz sektorów niezwiązanych z technologią. Jednocześnie zmęczenie kosztownymi inwestycjami w AI, konkurencja z Chin i ryzyko bardziej jastrzębiego Fedu uderzyły w sektor, który wcześniej prowadził hossę.
Dlatego najważniejsze pytanie po globalnej wyprzedaży chipów brzmiało nie „czy rynek spadł?”, lecz „jak głęboka jest ta korekta?”. Wyniki Big Tech i decyzja Fedu miały pokazać, czy był to jedynie przepływ kapitału z drogich spółek technologicznych do bardziej odpornych sektorów, czy też początek szerszego odwrotu od transakcji związanych z AI .