Dzień później Rijad poinformował o kolejnej fali dronów. Był to drugi podobny incydent w czasie krótszym niż dwa dni . Irak zarządził dochodzenie w sprawie zarzutów, a Arabia Saudyjska oświadczyła, że „zastrzega sobie prawo do odpowiedzi”. Rijad wezwał również Bagdad do powstrzymania wykorzystywania irackiego terytorium jako miejsca startu ataków .
Kilka dni wcześniej, 22 i 23 lipca, jemeński ruch Huti — znany także jako Ansar Allah — ogłosił, że zaatakował dwa saudyjskie tankowce: Encelia i Layla. Według deklaracji grupy użyto pocisków balistycznych, pocisków manewrujących oraz dronów . Saudyjska agencja informacyjna potwierdziła później, że jeden ze statków stanął w ogniu .
Huti twierdzili, że jednostki naruszyły ogłoszoną przez nich blokadę morską wymierzoną w Arabię Saudyjską . Zagrozili tym samym rozszerzeniem presji na saudyjską żeglugę. Ich deklaracje pojawiły się w czasie, gdy Iran niemal zablokował przepływ przez cieśninę Ormuz — kluczowy szlak eksportu ropy z Zatoki Perskiej.
W praktyce oznaczałoby to ryzyko powstania dwóch wąskich gardeł dla światowych dostaw energii: cieśniny Ormuz oraz szlaku przez Morze Czerwone i cieśninę Bab al-Mandab . Po doniesieniach o atakach Huti ceny ropy wzrosły, a część statków zaczęła omijać zagrożony region .
Ataki nastąpiły w szczególnie delikatnym momencie. Po około dwóch tygodniach intensywnych nalotów i działań odwetowych armia USA wstrzymała 25 lipca nowe operacje. Iran również powstrzymał się od kolejnych uderzeń, co pozwoliło utrzymać przerwę w walkach przez trzeci dzień .
Pośrednicy, między innymi Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Pakistan, próbowali doprowadzić Waszyngton i Teheran z powrotem do formalnych negocjacji. Wcześniejsze rozmowy przyniosły — według doniesień — „zachęcające postępy”, a w ramach memorandum z Islamabadu uzgodniono 60-dniowe zawieszenie sankcji .
Porozumienie pozostawało jednak bardzo kruche. 8 lipca Donald Trump ogłosił, że tymczasowa umowa jest „nieaktualna”, po irańskich atakach na amerykańskie obiekty w Bahrajnie i Kuwejcie. Reuters informował później, że podczas szczytu NATO prezydent nie powtórzył tej deklaracji, co sugerowało raczej próbę zwiększenia presji niż ostateczne zerwanie kontaktów .
Sekretarz generalny ONZ António Guterres ostrzegł, że dalsza eskalacja może doprowadzić do powrotu wojny na pełną skalę, i wezwał do pilnego wznowienia negocjacji .
Ataki z terytorium Iraku i uderzenia Huti na statki nastąpiły w odstępie zaledwie kilku dni. Może to wskazywać na próbę wywierania presji na Arabię Saudyjską z kilku kierunków jednocześnie — przez infrastrukturę naftową, transport morski i kluczowe szlaki handlowe . Jednocześnie nie ma pełnego potwierdzenia, że operacje były ze sobą bezpośrednio skoordynowane .
W obu przypadkach celem były elementy saudyjskiego sektora naftowego: instalacje lądowe albo tankowce przewożące ropę. Zagrożenie dla Morza Czerwonego, połączone z ograniczeniami w cieśninie Ormuz, może zwiększać koszty transportu, podbijać ceny energii i wzmacniać pozycję stron konfliktu w ewentualnych negocjacjach .
Każdy kolejny atak utrudnia utrzymanie przerwy między USA a Iranem. W odpowiedzi Stany Zjednoczone i Arabia Saudyjska przeprowadziły wspólne uderzenia na bojówki w Iraku, a mediatorzy ostrzegali, że dalsze działania mogą doprowadzić do załamania rozmów .
Unia Europejska, ONZ i inni mediatorzy potępili groźby blokady oraz ataki na żeglugę jako „niebezpieczną eskalację” podważającą wysiłki dyplomatyczne . UE określiła atak na tankowiec na Morzu Czerwonym jako „niedopuszczalny i nielegalny” oraz wezwała Huti do zaprzestania działań zagrażających żegludze międzynarodowej .
Pod koniec lipca sytuacja pozostawała płynna. USA i Iran nadal powstrzymywały się od wzajemnych ataków, ale seria uderzeń na saudyjską infrastrukturę pokazała, jak łatwo działania regionalnych sojuszników mogą zawęzić przestrzeń dla dyplomacji .