W testach model odmawiał między innymi próśb o naśladowanie żyjących autorów, takich jak:
Wcześniejsze i późniejsze testy nie dawały jednak identycznych wyników. Audyt przeprowadzony w lipcu 2026 r. przez branżową publikację No Latency wskazywał, że ChatGPT odrzucał prośby dotyczące żyjących pisarzy, ale nadal spełniał niektóre polecenia odwołujące się do autorów zmarłych, między innymi Williama Szekspira i Jane Austen . Inne testy opisywane w mediach sugerowały odmowę także w przypadku części zmarłych twórców . Nie wygląda więc na to, by zasada była wdrażana całkowicie jednolicie.
Różnica między żyjącymi a zmarłymi autorami może sugerować, że ograniczenie jest przede wszystkim wymierzone w naśladowanie twórców, których spadkobiercy lub majątki mogą dochodzić roszczeń związanych z prawami autorskimi. To jednak interpretacja obserwowanego zachowania, a nie oficjalne wyjaśnienie OpenAI .
Model nie blokuje samego pisania fikcji ani pracy nad określonym nastrojem. Zamiast prośby o tekst „w stylu Stephena Kinga” proponuje opisanie pożądanych, ogólnych cech warsztatowych — na przykład:
W efekcie użytkownik może otrzymać oryginalny tekst wykorzystujący szeroko opisane elementy warsztatu, ale niebędący próbą skopiowania rozpoznawalnego głosu konkretnego pisarza . Można również poprosić o tekst bez podawania nazwiska autora, opisując po prostu atmosferę, rytm i techniki narracyjne, które mają zostać użyte .
Granica przebiega więc nie między „wolno pisać” a „nie wolno pisać”, lecz między ogólną inspiracją gatunkiem lub metodą a bezpośrednim klonowaniem stylu konkretnej osoby.
Nowa reakcja ChatGPT zbiega się w czasie z nasileniem sporów o wykorzystywanie chronionych utworów przez firmy rozwijające generatywną sztuczną inteligencję. OpenAI jest jednym z głównych pozwanych podmiotów w tej dziedzinie, a szacowana łączna ekspozycja prawna firmy w aktywnych sprawach przekracza 10 mld dolarów .
Według zestawienia obejmującego stan na 14 czerwca 2026 r. przeciwko firmom zajmującym się AI złożono łącznie 24 pozwy o naruszenie praw autorskich . Nowsze trackery, które uwzględniają szerszy zakres spraw — między innymi spory dotyczące danych treningowych, odtwarzania treści i licencji — wskazują już ponad 100 aktywnych postępowań; jedno z zestawień wymienia 123 sprawy . Liczby różnią się zależnie od przyjętej metodologii. OpenAI pozostaje firmą najczęściej pozywaną w sprawach o prawa autorskie .
3 kwietnia 2025 r. amerykański panel zajmujący się wielo-districtowym prowadzeniem podobnych spraw nakazał połączenie kilku pozwów przeciwko OpenAI i Microsoftowi przed jednym sędzią w Sądzie Okręgowym dla Południowego Dystryktu Nowego Jorku . Tego rodzaju postępowanie, określane w USA skrótem MDL (multidistrict litigation), ma uprościć etap przygotowawczy i ograniczyć ryzyko sprzecznych decyzji. Sprawa nosi oznaczenie In re OpenAI, Inc., MDL nr 3143, a nadzoruje ją sędzia federalny Sidney H. Stein .
W skonsolidowanym postępowaniu znajdują się między innymi:
27 października 2025 r. sędzia Stein odrzucił wniosek OpenAI o oddalenie kluczowych zarzutów w skonsolidowanej sprawie autorów . Uznał, że powodowie wiarygodnie przedstawili tezę, zgodnie z którą treści generowane przez ChatGPT mogą naruszać ich prawa autorskie. W rezultacie roszczenia dotyczące bezpośredniego naruszenia praw autorskich mogły być dalej rozpatrywane . Organizacja Authors Alliance oceniła, że decyzja ma „poważne znaczenie dla prawa autorskiego, wykraczające daleko poza sztuczną inteligencję” .
Orzeczenie nie rozstrzygnęło jednak najważniejszej, szerszej kwestii: czy wykorzystywanie chronionych utworów do trenowania modeli AI można uznać za dozwolony użytek (fair use). Ten problem pozostaje nierozstrzygnięty .
Na razie — niewiele. Firma nie opublikowała komunikatu zapowiadającego ograniczenie naśladowania stylu autorów i nie odpowiedziała na pytania Ars Technica oraz innych redakcji .
Pewnego kontekstu dostarcza jednak publiczny dokument Model Spec OpenAI. Wynika z niego, że asystenci „muszą respektować prawa własności intelektualnej” i nie powinni generować treści naruszających prawa własności intelektualnej osób trzecich . Dokument nie zawiera wyraźnego zapisu dotyczącego żyjących autorów ani ogólnego zakazu używania nazwisk pisarzy w poleceniach .
Nowe odmowy wyglądają więc na praktyczne zastosowanie szerzej sformułowanej zasady ochrony własności intelektualnej — wdrożone w momencie, gdy presja prawna na OpenAI wyraźnie rośnie. Nie oznacza to jednak, że sądy uznały już samo naśladowanie stylu za naruszenie praw autorskich.
Dla większości użytkowników zmiana będzie raczej niewielką niedogodnością. Nadal można poprosić ChatGPT o opowiadanie grozy z atmosferą narastającego lęku, kryminał o tempie klasycznej zagadki detektywistycznej czy powieść z oszczędnym, surowym językiem — bez wskazywania nazwiska autora . Model wciąż potrafi generować podobne nastroje, struktury i techniki narracyjne .
Dla pisarzy i twórców treści jest to jednak ważny sygnał. Firmy rozwijające chatboty zaczynają wyznaczać granicę wokół rozpoznawalnego głosu i tożsamości twórczej — obszaru, którego prawo autorskie od dawna nie definiuje jednoznacznie. Nie wiadomo jeszcze, czy podobne ograniczenia wprowadzą również inne popularne chatboty, takie jak Claude i Gemini .