Tempo zatłaczania wyraźnie spowolniło na początku lipca. Upały zwiększyły zapotrzebowanie na energię elektryczną, a słabsza produkcja wiatrowa podniosła presję na inne źródła energii. W efekcie dzienne tempo uzupełniania magazynów spadło do najniższego poziomu od połowy maja .
Jeśli obecny trend się utrzyma, Europa może rozpocząć sezon grzewczy 2026/27 przy zapełnieniu magazynów na poziomie około 76 proc. Byłby to najniższy poziom na początku zimy od 15 lat . Komisja Europejska i unijna Grupa Koordynacyjna ds. Gazu oceniają jednak, że obecnie nie ma bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw. Według grupy osiągnięcie poziomu 80 proc. powinno wystarczyć do zabezpieczenia dostaw na najbliższą zimę .
W analizie opublikowanej 27 lipca Wood Mackenzie ostrzegł, że europejskie magazyny mogą zakończyć sezon zatłaczania zapełnione w mniej niż 70 proc. — znacznie poniżej wcześniejszych prognoz . Firma wskazuje na trzy nakładające się czynniki:
Wood Mackenzie opisuje sytuację jako strukturalny deficyt, a nie krótkotrwałe zaburzenie. Europejski rynek był niedostatecznie zaopatrzony już przed kryzysem na Morzu Śródziemnym i w rejonie Ormuzu, przede wszystkim po utracie dużej części dostaw rosyjskim gazociągiem .
Cieśnina Ormuz pozostaje faktycznie zamknięta dla znacznej części transportu od 28 lutego 2026 r., po wybuchu wojny z udziałem Iranu . Skala problemu jest globalna, ponieważ zwykle przez ten szlak przepływa około 20 proc. światowych dostaw LNG. Od początku kryzysu ten strumień został niemal zatrzymany .
Dodatkowo irańskie ataki uszkodziły około 17 proc. katarskich mocy eksportowych LNG w kompleksie Ras Laffan . Qatar jest jednym z kluczowych dostawców skroplonego gazu dla światowego rynku, dlatego zakłócenie jego eksportu szybko przełożyło się na ceny.
W marcu 2026 r. indeks cen gazu ziemnego Banku Światowego wzrósł o 24 proc. miesiąc do miesiąca . Kontrakty terminowe TTF — europejski punkt odniesienia dla cen gazu — sięgnęły pod koniec kwietnia 14,80 dol. za MMBtu, czyli milion brytyjskich jednostek cieplnych, i od tego czasu ceny spotowe rosły dalej .
Skok cen był gwałtowny, ale pozostał poniżej szczytów z kryzysu energetycznego w 2022 r. Rynek częściowo złagodził uderzenie dzięki ograniczeniu popytu, zmianie kierunków dostaw oraz zwiększeniu produkcji poza Bliskim Wschodem . W czerwcu globalna podaż LNG była nawet o 2 proc. wyższa rok do roku, ponieważ producenci ze Stanów Zjednoczonych i innych regionów zwiększyli wydobycie lub wykorzystanie istniejących instalacji .
Shell ocenia jednak, że światowy handel LNG pozostanie w 2026 r. bez zmian, a od marca z rynku wyłączona jest mniej więcej jedna piąta miesięcznych dostaw .
Blokada Ormuzu doprowadziła do rywalizacji Europy i Azji o tak zwane elastyczne ładunki LNG, czyli dostawy, które można stosunkowo szybko skierować do innego odbiorcy.
Popyt w Azji odbudowuje się do poziomów obserwowanych w 2025 r., a premia cenowa rynku azjatyckiego nad europejskim gwałtownie wzrosła. To zwiększa prawdopodobieństwo, że dostępne ładunki spotowe trafią do azjatyckich importerów, a nie do Europy .
Najtrudniejsza sytuacja dotyczy odbiorców z Azji Południowej, którzy są silnie uzależnieni od katarskiego LNG. Zastąpienie utraconych wolumenów jest bardzo trudne z powodu konkurencji na rynku, a ceny spotowe w tym regionie przekroczyły 20 dol. za MMBtu .
Dla Europy oznacza to, że niskie zapasy i azjatycki popyt będą prawdopodobnie wspólnie utrzymywać światowy rynek LNG w stanie dużego napięcia przez zimę .
W dłuższej perspektywie sytuację może poprawić fala nowych mocy LNG, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, która ma zostać uruchomiona pod koniec dekady. W scenariuszu bazowym Wood Mackenzie europejskie ceny gazu na rynku hurtowym mogą do 2030 r. spaść niemal o połowę — do średnio około 24 euro za MWh, czyli mniej więcej 8 dol. za MMBtu, gdy wzrost podaży zacznie przewyższać wzrost popytu .
Shell zakłada, że wzrost światowego handlu LNG może powrócić w 2027 r., jeśli zakłócenia związane z cieśniną Ormuz zostaną rozwiązane . Pełne zbilansowanie rynku zależy jednak od ponownego otwarcia szlaku. Jeśli kryzys potrwa do końca 2026 r., Wood Mackenzie ostrzega przed płytką globalną recesją w drugiej połowie roku .
Krótkoterminowo Europa musi uzupełnić magazyny i pozyskać dostawy. W długim terminie kluczowe znaczenie ma jednak trwałe ograniczenie zapotrzebowania na gaz — przede wszystkim przez elektryfikację ogrzewania, pompy ciepła i rozwój czystej energii.
Problemem pozostaje tempo inwestycji. Europejskie Stowarzyszenie Pomp Ciepła ostrzega, że cel 60 mln urządzeń jest zagrożony. Przy obecnym poziomie sprzedaży do 2030 r. mogłoby działać około 45 mln pomp ciepła, a roczne tempo instalacji musiałoby wzrosnąć około trzykrotnie, aby Europa wróciła na właściwą ścieżkę .
Europa wchodzi w sezon zimowy 2026/27 z najmniejszym buforem gazu od 15 lat. Niskie zapasy nakładają się na zakłócenia dostaw przez cieśninę Ormuz, ostrą konkurencję z azjatyckimi importerami i — według Wood Mackenzie — strukturalny deficyt powstały po utracie rosyjskiego gazu rurociągowego.
Najbliższe miesiące mogą przynieść wysoką zmienność cen i napięty bilans dostaw, choć na tym etapie nie ma oficjalnej oceny o bezpośrednim zagrożeniu dla bezpieczeństwa energetycznego UE. Średnioterminową ulgę może przynieść nowa podaż LNG z USA pod koniec dekady. Trwałe rozwiązanie wymaga jednak przyspieszenia rozwoju odnawialnych źródeł energii, modernizacji budynków i instalacji pomp ciepła, tak aby zmniejszyć zależność Europy od importowanego gazu.