Rynki zareagowały na weekendowe sygnały deeskalacji: Stany Zjednoczone wstrzymały naloty na Iran, a Teheran zasygnalizował zakończenie odwetowych ataków w regionie Bliskiego Wschodu . Inwestorzy uznali, że może to otworzyć drogę do powrotu do ustaleń zawieszenia broni z 17 czerwca — porozumienia, które rozpadło się 8 lipca — i przywrócić bardziej regularny transport energii przez cieśninę Ormuz .
Na poniedziałkową przecenę złożyły się trzy powiązane czynniki:
1. Sygnały deeskalacji USA–Iran. Wstrzymanie amerykańskich ataków i zapowiedź ograniczenia irańskich działań odwetowych obniżyły premię za ryzyko, która narastała przez poprzednie dwa tygodnie . To był główny impuls dla rynku.
2. Spadek cen ropy. Gaz potaniał równolegle z wyraźną wyprzedażą ropy naftowej. Notowania Brent zniżkowały, ponieważ inwestorzy zaczęli zakładać mniejsze ryzyko zakłóceń na bliskowschodnich szlakach energetycznych .
3. Nadzieja na odblokowanie cieśniny Ormuz. Cieśnina została częściowo otwarta po zawieszeniu broni z 17 czerwca, lecz ponownie pojawiły się zakłócenia po 8 lipca. Każdy sygnał możliwego przywrócenia żeglugi zmniejsza ryzyko opóźnień w dostawach LNG do Europy . Inwestorzy liczą również, że presja dyplomatyczna pozwoli wznowić wywóz katarskiego LNG z Zatoki Perskiej .
W praktyce był to więc powrót części „premii pokojowej” do poziomów sprzed eskalacji. Nie oznacza to jednak, że fizyczne straty w dostawach zostały odrobione.
Pod koniec lipca unijne magazyny gazu były wypełnione w około 49–53 proc. — wyraźnie mniej niż mniej więcej 60 proc. o tej samej porze rok wcześniej . To około 14–15 punktów procentowych poniżej średniej sezonowej z ostatnich pięciu lat . Jeszcze wyraźniej wygląda porównanie z dłuższą historią: średnia z ostatnich dziesięciu lat dla tego momentu sezonu wynosiła około 66 proc. .
Na początku lipca magazyny zawierały około 53,8 mld m³ gazu przy napełnieniu na poziomie około 49 proc. Było to o 11 mld m³ mniej niż rok wcześniej .
Unijne przepisy przewidują cel napełnienia magazynów do 90 proc. przed 1 listopada, jednak obecne tempo zatłaczania jest niższe od poziomu potrzebnego do łatwego osiągnięcia tego wyniku . Według jednego z trackerów, aby dojść do 90 proc., Europa musiałaby zwiększyć napełnienie o około 39 punktów procentowych w ciągu około 114 dni .
Komisja Europejska nie ocenia jednak sytuacji jako natychmiastowego zagrożenia dla dostaw. 1 lipca unijna Grupa Koordynacyjna ds. Gazu stwierdziła, że nie ma obecnie bezpośrednich obaw o bezpieczeństwo dostaw w sezonie zimowym 2026/27, a napełnienie magazynów na poziomie 80 proc. powinno wystarczyć do zabezpieczenia dostaw. Jednocześnie grupa przyznała, że zapasy pozostają poniżej średnich poziomów sprzed kryzysu .
Marcowe irańskie ataki rakietowe na instalacje Ras Laffan w Katarze, w tym ciągi produkcyjne 4 i 6, wyłączyły około 17 proc. katarskich mocy eksportowych LNG — około 12,8 mln ton rocznie. Naprawa zniszczeń ma potrwać od 3 do 5 lat .
QatarEnergy powołała się na klauzulę siły wyższej i przygotowuje się do przedłużenia jej obowiązywania do połowy października 2026 r. To nie jest krótkotrwały problem, który można rozwiązać jednym porozumieniem dyplomatycznym. Mniejsza dostępność katarskiego LNG oznacza także ostrzejszą konkurencję między europejskimi i azjatyckimi odbiorcami .
Skutki już dotknęły konkretne dostawy do Europy. Włoski koncern energetyczny Edison poinformował, że QatarEnergy wstrzymała cztery kolejne ładunki LNG przeznaczone dla włoskiego terminalu Adriatic LNG do początku września. Łącznie objęto tym 21 ładunków, odpowiadających około 2,7 mld m³ gazu .
Zawieszenie broni z 17 czerwca doprowadziło do częściowego otwarcia cieśniny, ale rozpadło się 8 lipca po wznowieniu amerykańsko-irańskich ataków . Ruch tankowców na krótko wzrósł do około 30 jednostek dziennie, po czym ponownie spowolnił .
Na początku lipca zaatakowano także tankowiec LNG QatarEnergy. W rezultacie Katar wstrzymał plany szybkiego zwiększania produkcji . Ewentualne ponowne zamknięcie cieśniny odcięłoby niemal 20 proc. światowych przepływów LNG transportowanego drogą morską .
Dotychczasowy schemat wyglądał następująco: zawieszenie broni, częściowe otwarcie szlaków, załamanie porozumienia i powrót ataków. Ustalenia z 17 czerwca przetrwały zaledwie trzy tygodnie, zanim rozpadły się 8 lipca .
Weekendowe działania określano jako „wstrzymanie” lub „zatrzymanie ataków”, a nie formalne przedłużenie zawieszenia broni. Dlatego rynek traktuje je jako kruchy rozejm, a nie trwałe rozwiązanie konfliktu .
Sprzymierzone z Iranem siły Huti wielokrotnie atakowały w 2026 r. saudyjską infrastrukturę energetyczną . W przypadku ponownej eskalacji ataki na obiekty Saudi Aramco pozostają realnym zagrożeniem, które może jednocześnie podbić ceny ropy i gazu .
Poniedziałkowa przecena była dobrą wiadomością dla europejskich gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, ale nie zmieniła podstawowej sytuacji energetycznej. Europa wchodzi w sezon przygotowań do zimy 2026/27 z kilkoma nierozwiązanymi problemami: wieloletnim ograniczeniem katarskich mocy LNG, niestabilnym tranzytem przez Ormuz, zapasami gazu około 14 punktów procentowych poniżej norm sezonowych oraz aktywnym zagrożeniem ze strony Hutich w Zatoce Perskiej.
Rynkowa ulga może więc szybko się skończyć, jeśli zawieszenie broni ponownie się załamie albo transport przez cieśninę Ormuz zostanie zakłócony. Jeden dzień spadku cen może odwrócić nastroje inwestorów, ale nie odbuduje zniszczonych mocy produkcyjnych ani nie napełni unijnych magazynów.