Kluczowy kontekst to tak zwana „Koalicja Chętnych” (Coalition of the Willing), grupa 34 krajów pod przewodnictwem Wielkiej Brytanii i Francji. W styczniu 2026 roku podpisały one deklarację, zobowiązując się do wysłania sił pokojowych do Ukrainy po osiągnięciu zawieszenia broni. Ich celem jest odstraszanie Rosji przed przyszłą agresją . Jednak determinacja koalicji stanęła pod znakiem zapytania pod koniec lutego 2026 roku, kiedy to wiele państw członkowskich prywatnie przyznało, że wyśle wojska tylko za zgodą Rosji – co w praktyce daje Moskwie prawo weta wobec sił, które miały ją odstraszać .
Najwyżsi polscy urzędnicy są najbardziej stanowczy w alarmowaniu o możliwej rosyjskiej eskalacji.
Premier Donald Tusk formułuje coraz bardziej pesymistyczne oceny. 14 lipca 2026 roku stwierdził, że pokój w Ukrainie jest „bardzo mało prawdopodobny” w najbliższym czasie i że Rosja raczej będzie przedłużać konflikt co najmniej do zimy . 26 czerwca ostrzegł, że wschodnia flanka NATO musi przygotować się na „różne formy eskalacji”, ponieważ sytuacja bezpieczeństwa pozostaje „wysoce niestabilna” . 3 lipca nazwał nadchodzące miesiące „krytycznymi” i „przełomowymi” dla Polski, odpowiadając na doniesienia, że Moskwa rozważa zbrojną „prowokację” przeciwko terytorium NATO, by sprawdzić determinację Sojuszu .
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wydał najbardziej konkretne ostrzeżenia:
Wicepremier Radek Sikorski (inna osoba niż minister Radosław Sikorski, mimo wspólnego nazwiska) powiedział 2 lipca 2026 roku w rozmowie z CBS News, że nie wyklucza przeprowadzenia przez Rosję w ciągu najbliższych dwóch lat operacji fałszywej flagi w celu uzasadnienia ataku na członka NATO .
Odmienne stanowisko Estonii: W przeciwieństwie do alarmistycznej postawy Warszawy, Estonia publicznie bagatelizowała podobne ostrzeżenia. W kwietniu 2026 roku estoński minister spraw zagranicznych zdementował ostrzeżenia prezydenta Zełenskiego o zbliżającej się rosyjskiej inwazji lub mobilizacji wymierzonej w kraje bałtyckie, mówiąc, że w tych doniesieniach „nie ma prawdy” . Sugeruje to rozbieżność w ocenie zagrożenia w ramach wschodniej flanki NATO.
Dyplomatyczne wysiłki na rzecz zakończenia walk nie przynoszą rezultatów.
Na polu bitwy Rosja czyni niewielkie, ale mozolne postępy we wschodniej Ukrainie, koncentrując się na okrążeniu strategicznie ważnego miasta Kostiantyniwka w obwodzie donieckim . Analitycy oceniają, że rosyjskie zdobycze są „powolne i mozolne” i jest mało prawdopodobne, by doprowadziły do szybkiego przełomu .
Mimo ciężkich ostrzałów Kijowa i innych miast, jak podał „New York Times” 2 lipca, szersza kampania wojskowa Rosji w ostatnich miesiącach „w dużej mierze utknęła w martwym punkcie” . W kwietniu 2026 roku Rosja ściągnęła z rezerw strategicznych około 20 000 dodatkowych żołnierzy z przeznaczeniem na planowaną nową ofensywę w południowo-wschodniej Ukrainie .
Rosja zmienia też taktykę, przechodząc na strategię skoncentrowaną na dronach, które celują w logistykę – paliwo, żywność i transport – zamiast w masowe ataki piechoty . Ukraińskie Siły Powietrzne ostrzegły o „wysokim prawdopodobieństwie” wystrzelenia przez Rosję rakiet balistycznych średniego zasięgu .