Ten wniosek nie jest odosobniony. Potwierdza go szereg badań kierowców, naturalistycznych analiz jazdy oraz danych o rzeczywistych wypadkach z agencji rządowych po obu stronach Atlantyku. Co więcej, skłania to dwie najbardziej wpływowe instytucje ds. bezpieczeństwa motoryzacyjnego — Euro NCAP i Unię Europejską — do fundamentalnego przemyślenia metod testowania i wymogów dla tych systemów.
Przepaść między obietnicą a rzeczywistością systemów ADAS jest ogromna. Technologia działa prawidłowo, gdy jest używana zgodnie z przeznaczeniem, ale liczne dowody pokazują, że kierowcy często robią to nieprawidłowo.
Badanie naturalistyczne amerykańskiego Departamentu Transportu (US DOT) z 2024 r. przeanalizowało 235 krytycznych zdarzeń bezpieczeństwa z udziałem zautomatyzowanych systemów jazdy. Odkryto, że 57% z nich wiązało się z niewłaściwym użytkowaniem – kierowcy wykonywali czynności niezwiązane z jazdą, używali systemów poza autostradami lub jechali bez rąk na kierownicy. W 13% tych zdarzeń zautomatyzowany system w ogóle nie zareagował .
Badanie AAA Foundation for Traffic Safety z 2026 r., wykorzystujące dane z Virginia Tech Transportation Institute (VTTI), precyzyjnie określiło skalę rozproszenia. Kierowcy korzystający z systemów ADAS poziomu 2 (kontrolujących zarówno ruch boczny, jak i wzdłużny) mieli 1,8 razy większe ryzyko wykonywania wzrokowej, manualnej lub połączonej czynności dodatkowej w porównaniu do sytuacji, gdy ten sam system był dostępny, ale nieaktywny . Badanie wykazało, że jednoczesne używanie adaptacyjnego tempomatu (ACC) i asystenta pasa ruchu (LKA) wiązało się z 80% wzrostem ryzyka wykonywania wzrokowych i/lub manualnych czynności dodatkowych .
Przegląd dowodów rządu Wielkiej Brytanii z lipca 2026 r. wykazał, że kierowcy regularnie przeceniają zdolność tych systemów do radzenia sobie w trudnych warunkach pogodowych i złożonych sytuacjach na drodze.