Równocześnie pojawia się ważna przeciwwaga prawna. W sprawie rozpatrywanej przez sąd w Hangzhou zwolnienie pracownika zastąpionego przez system AI uznano za bezprawne. Sąd stwierdził, że sama decyzja firmy o wdrożeniu sztucznej inteligencji nie wystarcza, by uzasadnić rozwiązanie umowy .
Podobne rozstrzygnięcia chińskich instytucji wskazują, że przedsiębiorstwa nie mogą automatycznie przerzucać na pracowników kosztów zwykłej modernizacji technologicznej, na przykład poprzez zwolnienie lub jednostronne obniżenie wynagrodzenia . Nie oznacza to zakazu automatyzacji, ale utrudnia przedstawianie jej jako samodzielnej podstawy do pozbycia się pracownika.
Indie znalazły się na drugim miejscu na świecie pod względem udziału w zwolnieniach powiązanych z AI w pierwszej połowie 2026 roku — odpowiadały za 7,16% globalnych redukcji . Wśród firm, które przeprowadzały zwolnienia w Indiach, wymieniano między innymi Oracle, Amazon, Metę, Flipkart i TCS; jako jeden z czynników wskazywano automatyzację
.
Według szacunków firmy rekrutacyjnej TeamLease w całym 2026 roku w indyjskim sektorze technologicznym i usług oprogramowania może zniknąć około 35 tys. miejsc pracy. Do maja w ramach tzw. cichych zwolnień pracę miało stracić już od 10 tys. do 15 tys. specjalistów .
Zmiany nie rozkładają się równomiernie między branżami. Największy udział zwolnień napędzanych przez AI odnotowano w edukacji — 21,67%. Na drugim miejscu znalazły się finanse z wynikiem 14,73% .
Dla indyjskiego rynku szczególnie ważne jest to, że automatyzacja uderza w zadania, na których przez lata opierał się model dużych firm usług IT: testowanie, podstawowe programowanie, obsługę procesów i inne powtarzalne czynności. Nie oznacza to zaniku całego sektora, lecz zmianę profilu poszukiwanych pracowników.
Najbardziej mylący obraz powstaje wtedy, gdy wszystkie stanowiska technologiczne traktuje się jako jedną kategorię. Ogólny rynek może się kurczyć, a jednocześnie wybrane segmenty mogą gwałtownie rosnąć.
W Indiach rekrutacja na stanowiska bezpośrednio związane z AI wzrosła w czerwcu 2026 roku o 16%, podczas gdy ogólna rekrutacja w technologiach spadła o 3% . Dane te sugerują, że firmy nie tylko ograniczają zatrudnienie, ale także wymieniają część kompetencji: redukują role rutynowe i poszukują osób, które potrafią projektować, wdrażać oraz kontrolować systemy sztucznej inteligencji
.
Podobny mechanizm widać w skali globalnej. Firmy, które zwalniają pracowników, mają jednocześnie przeznaczyć około 725 mld dolarów na inwestycje w AI w 2026 roku — wobec około 410 mld dolarów rok wcześniej . W skrócie: mniej ludzi przy części procesów, więcej infrastruktury obliczeniowej i specjalistów od AI.
Według jednego z przywoływanych opracowań w pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku na świecie zlikwidowano ponad 116 tys. miejsc pracy w technologiach , a prognozy mówią o 12 mln nowych stanowisk związanych z AI do końca roku
. Te liczby pochodzą z różnych zestawień i prognoz, dlatego nie należy traktować ich jako prostego bilansu „zwolnienia kontra nowe miejsca pracy”. Pokazują jednak kierunek: rynek nie tyle znika, ile dzieli się na segmenty o bardzo różnych perspektywach.
Największe ryzyko dotyczy stanowisk opartych na wykonywaniu przewidywalnych, powtarzalnych zadań. Sama znajomość tradycyjnych narzędzi programistycznych może już nie wystarczać, jeśli pracownik nie potrafi współpracować z systemami AI ani oceniać ich wyników.
Jednocześnie rośnie popyt na osoby zajmujące się między innymi:
Wniosek jest paradoksalny, ale spójny: Chiny i Indie mogą doświadczać redukcji zatrudnienia w tradycyjnych rolach technologicznych, a zarazem prowadzić intensywną rekrutację na stanowiska związane z AI. W Chinach ten proces jest dodatkowo ograniczany przez politykę ochrony miejsc pracy i orzecznictwo sądowe. W Indiach presja konkurencyjna silniej działa na sektor usług IT. W obu krajach wygrywają jednak niekoniecznie firmy zatrudniające najwięcej osób, lecz te, które szybciej zmieniają strukturę potrzebnych kompetencji.