Reasumując, znajomy miał rację mówiąc, że wybory były „bardzo złe”. Chodzi tu o atmosferę przemocy, skrajny podział polityczny i poważne wątpliwości co do uczciwości całego procesu, a niekoniecznie o potwierdzenie, że głosy zostały sfałszowane. Najbezpieczniejsze podsumowanie jest takie: wybory odbyły się, ale były brzydkie, pełne napięcia i zakończyły się serią zarzutów, które na razie pozostają nieudowodnione.