Zmiana jest dramatyczna i przebiegała wyraźnymi fazami na przestrzeni dziesięciu miesięcy:
Amerykański tor dyplomatyczny zostaje zdegradowany. Publiczne ogłoszenie, że ramy z Anchorage są nieskuteczne, to sygnał, że Moskwa nie postrzega już Trumpa ani żadnego procesu mediacyjnego USA jako wiarygodnej ścieżki do porozumienia.
Następuje zaostrzenie postawy eskalacyjnej. Powrót do języka „zwycięstwa” – tej samej narracji, którą Kreml stosował przed szczytem w Anchorage – sugeruje, że Kreml wierzy, iż może osiągnąć więcej na polu bitwy niż przy stole negocjacyjnym.
Obwinianie USA/Ukrainy tworzy pretekst do eskalacji. Po miesiącach twierdzeń, że USA nie wywiązują się z obietnic Trumpa, Rosja przygotowuje grunt pod całkowite odejście od rozmów i wznowienie lub nasilenie działań ofensywnych.
Wewnętrzny przekaz Kremla zaczyna się sypać. Oświadczenie Ushakova z 21 czerwca wprost zaprzecza linii Ławrowa sprzed zaledwie sześciu dni, który mówił, że Rosja „nadal podtrzymuje zobowiązania” z Anchorage . Ta niespójność może odzwierciedlać trwającą debatę polityczną na Kremlu co do tego, czy utrzymać, czy porzucić tor negocjacyjny z USA.
Trajektoria jest jasna: od „gwiazdy przewodniej” w październiku 2025, przez „nic o tym nie wiem” w maju 2026, po „czekamy na zwycięstwo” w czerwcu 2026. Ramy z Anchorage, niezależnie od ich treści, przestały być dla Moskwy użyteczną przykrywką dyplomatyczną.