SearchLeak nie był pojedynczym, katastrofalnym błędem. Był to łańcuch trzech mniejszych słabości, z których każdą skrupulatnie wykorzystano w odpowiedniej sekwencji. Żadna z nich sama w sobie nie stanowiłaby kryzysu. Razem stworzyły jednak cichy, wymagający jednego kliknięcia rurociąg eksfiltracji, zdolny sięgnąć po wszystko, do czego zalogowany użytkownik miał dostęp przez Microsoft Graph: e-maile, zaproszenia kalendarza, notatki ze spotkań, dokumenty SharePoint i pliki OneDrive .
Co kluczowe, podkreśliło to schemat, przed którym badacze bezpieczeństwa ostrzegali od dawna. W styczniu 2026 roku to samo laboratorium Varonis ujawniło Reprompt, niemal identyczny atak jednym kliknięciem na konsumencką wersję Copilot Personal . Jeszcze wcześniej, w czerwcu 2025 roku, Aim Security odkryło EchoLeak, podatność typu zero-click, która wykorzystywała wstrzyknięcie promptu ukryte w złośliwym dokumencie
. Pojawienie się SearchLeak pokazało, że korporacyjne zabezpieczenia nie wyeliminowały tej klasy ryzyka — jedynie podniosły poprzeczkę dla kreatywności atakujących.
Każde ogniwo łańcucha SearchLeak jest samo w sobie pouczające, ale to ich połączony efekt uczynił atak tak potężnym.
Wyszukiwarka Copilot Enterprise przyjmuje parametr URL — q — który zawiera zapytanie użytkownika w języku naturalnym. Badacze Varonis odkryli, że parametr ten nie tylko akceptował frazę wyszukiwania; przyjmował dowolne instrukcje promptu .
Atakujący mógł spreparować URL, który po załadowaniu przez uwierzytelnionego użytkownika, instruował Copilota, by zrobił coś zupełnie innego, niż sugerował link. Na przykład link mógł nakazać AI przeszukanie skrzynki ofiary w poszukiwaniu jednorazowego kodu MFA, osadzenie tego kodu w adresie URL obrazka i dołączenie go do odpowiedzi. Ofiara widziała stronę wyszukiwania z logo Microsoftu. Copilot po cichu wykonywał wstrzyknięty prompt .
Ta technika, nazwana przez Varonis wstrzyknięciem Parametru do Promptu (P2P), była tym samym mechanizmem, który leżał u podstaw wcześniejszego ataku Reprompt na Copilot Personal .
Gdy Copilot generuje dane wyjściowe zawierające znaczniki HTML (jak tag <img>), serwerowy mechanizm sanityzujący powinien opakować je w bloki kodu, by przeglądarka potraktowała je jako nieszkodliwy tekst. W czym problem? Opakowanie następuje dopiero po pełnym wygenerowaniu treści .
Przeglądarka zaczyna jednak renderować odpowiedź, gdy ta jest jeszcze strumieniowana. Wstrzyknięty przez atakującego tag <img> uruchamia więc swoje żądanie, gdy tylko pojawi się w strumieniu — zanim mechanizm sanityzujący zdąży zadziałać. Zanim blok kodu się pojawi, URL obrazka został już zażądany, a dane zakodowane w jego ścieżce opuściły już przeglądarkę ofiary .
Jest to klasyczny wyścig o dostęp (ang. race condition), który stał się zabójczy w kontekście treści generowanych przez AI. Stary mechanizm obronny nie został przeprojektowany z myślą o świecie, w którym samo wyjście AI jest kontrolowane przez atakującego.
Nawet po pokonaniu dwóch pierwszych etapów, pozostawała ostatnia blokada: Polityka Bezpieczeństwa Treści (CSP) na domenie m365.cloud.microsoft blokuje obrazy z dowolnych zewnętrznych serwerów. Jednakże *.bing.com znajduje się na białej liście .
Punkt końcowy Binga „Search by Image” pozwala na pobranie URL-a po stronie serwera. W exploicie SearchLeak atakujący dołączał skradzione dane jako część ścieżki wyszukiwania obrazem (np. https://www.bing.com/images/search?q=/Twoj_Kod_Bezpieczenstwa_847291/img.pngbing.com. A ponieważ Bing pobierał obraz po stronie serwera, dane były logowane bez przechodzenia przez przeglądarkę ofiary .
Atakujący po prostu monitorował logi swojego własnego punktu końcowego obrazu, który serwer Binga został oszukany, by wywołać.
Cały łańcuch wykonywał się automatycznie. Ofiara klikała link. Copilot przeszukiwał jej dane. Wynik był strumieniowany do przeglądarki. Tag <img> był uruchamiany. Serwer Binga pobierał URL atakującego. Dane zostały wykradzione. Wszystko to działo się, zanim przeglądarka użytkownika skończyła renderować stronę.
Atak był trudny do wykrycia, ponieważ:
Dane, które można było wykraść, nie były teoretyczne. Badacze podkreślali kwestię jednorazowych kodów MFA i linków do resetowania haseł, które pozostają ważne przez kilka minut, a także szczegółów kalendarza i wrażliwych dokumentów indeksowanych przez Copilota .
CVE-2026-42824 wywołała krótką debatę na temat oceny dotkliwości. Microsoft przypisał podatności najwyższą wewnętrzną etykietę — Krytyczna — ale nadał jej bazową punktację CVSS v3.1 na poziomie 6,5 (Średnia). Powód: atak wymagał interakcji użytkownika (jedno kliknięcie), co obniżyło wynik .
Niektóre źródła podawały wynik 7,5 (Wysoki) z National Vulnerability Database (NVD) . W praktyce jednak wiele analiz, w tym TNW, zauważało, że zarówno rekord Microsoft CSAF, jak i wpis NVD odzwierciedlały identyczny wektor z wynikiem 6,5
. Wrażenie wyższej punktacji mogło wynikać z niezależnych analiz, kalkulujących przy szerszych założeniach dotyczących wpływu, lub z powielania wczesnych doniesień.
Niezależnie od liczby, konsensus był jasny: jedno kliknięcie mogło ujawnić najbardziej wrażliwe dane organizacji.
SearchLeak nie pojawił się w próżni. Dołączył do dwóch innych przełomowych odkryć eksfiltracji AI:
Wspólnym mianownikiem jest wstrzykiwanie promptów (ang. prompt injection), zagrożenie, które zamienia kluczową zdolność AI — podążanie za instrukcjami — w powierzchnię ataku. Każda kolejna podatność pokazała, że łatanie jednej powierzchni (konsumencka vs. korporacyjna) czy dodawanie zabezpieczeń (przetwarzanie dokumentów vs. zapytania wyszukiwania) nie eliminuje całej klasy ryzyka; jedynie przekierowuje kreatywność atakujących .
Sama luka SearchLeak została załatana i nie wymaga działań ze strony klientów. Jednak technika ataku nie znika, a zespoły bezpieczeństwa powinny wdrożyć płynące z niej lekcje.
Monitoruj URLe wyszukiwania Copilot. Parametr q jest nadal dostępny. Szukaj zakodowanego HTML-a, ładunków przypominających skrypty lub podejrzanie długich ciągów instrukcji w URL-ach wyszukiwania Copilot Enterprise przepływających przez logi proxy .
Obserwuj anomalne żądania wychodzące do punktów końcowych obrazów Bing. Użytkownik nagle generujący wiele żądań do *.bing.com z nietypowymi ścieżkami wyszukiwania obrazem — zwłaszcza wzorcami przypominającymi zakodowane lub wykradzione dane — powinien wzbudzić alarm .
Ogranicz indeksowaną powierzchnię Copilota. Stosuj zasadę najmniejszych uprawnień w zarządzaniu danymi. Ogranicz, które witryny SharePoint, foldery OneDrive i skrzynki pocztowe Copilot może indeksować, aby przyszła podatność nie oznaczała kradzieży wszystkiego, do czego użytkownik ma dostęp. Regularnie kontroluj i ograniczaj uprawnienia Copilota do Microsoft Graph .
Ujawnienie SearchLeak nie było historią o pojedynczej łatce, ale ostrzeżeniem o ewoluującym skrzyżowaniu wstrzykiwania promptów i klasycznych luk w zabezpieczeniach sieciowych. W miarę jak organizacje wdrażają asystentów AI z głębokim dostępem do swoich danych, modele bezpieczeństwa traktujące wyniki AI jako zaufaną treść muszą zostać ponownie przemyślane. Następny łańcuch ataku nie wykorzysta tych samych trzech błędów — ale prawie na pewno wykorzysta ten sam schemat.
Comments
0 comments