Równolegle z ekspansją offsite, Uber rozwinął inwentarz reklamowy w samej aplikacji mobilnej. Journey Takeovers (początkowo znane jako Homescreen Ride Offers) to pełnoekranowe animacje, które pasażer widzi na swoim smartfonie w trakcie przejazdu. W teście marki piwa Miller Lite format ten wypracował współczynnik klikalności o 45% wyższy niż standardowe kreacje bez oferty . Dla marek to szansa na "posiadanie" uwagi konsumenta w momencie, gdy ten jest zamknięty w samochodzie i ma czas na interakcję z reklamą.
Równocześnie w aplikacji Uber Eats pojawiły się Interaktywne Karuzele Menu. Pozwalają one restauracjom priorytetowo wyróżnić pozycje menu, które konsument może dodać do koszyka dosłownie jednym kliknięciem – bez przechodzenia przez całą ścieżkę zakupową. To skrócenie drogi od odkrycia do zakupu ma realnie zwiększać konwersję .
Na początku czerwca Uber nie zapomniał też o restauratorach, udostępniając im dwa sprytne formaty promocyjne w panelu Uber Eats Manager:
Wiemy z danych Ubera, że dobrze skrojona promocja w aplikacji może przynieść 23% więcej zamówień i 15% wyższy obrót, nawet po uwzględnieniu udzielonych rabatów . Dodatkowo, powtarzalne zamówienia z restauracji, które korzystają z takich narzędzi, rosną o 14%
.
W swoim wyścigu po budżety reklamowe, Uber próbuje przebić konkurencję nie tylko danymi, ale i nowymi standardami pomiaru uwagi. Współpracując z firmami badawczymi Adelaide i Kantar, firma opracowała niestandardowy wskaźnik "Custom AU" (Attention Unit), który według jej badań wypada aż 6,6 razy lepiej na tle benchmarków innych formatów cyfrowych .
Wszystkie te ruchy składają się na szerszy obraz: Uber z usługodawcy transportowego przeistacza się w pełnokrwistą platformę reklamową. Mając ponad 40 krajów w zasięgu i własne "czyste pokoje danych" (jak platforma Uber Intelligence uruchomiona z LiveRamp jeszcze w grudniu 2025), firma może dziś konkurować o dolara reklamowego z gigantami takimi jak Meta czy Google, używając ich własnych kanałów dystrybucji . Dla marketerów to nowa szansa – i konieczność przemyślenia, gdzie kończy się "digital", a gdzie zaczyna "prawdziwy świat".
Comments
0 comments