Po złożeniu nowych wniosków w Meksyku, czterem z nich udało się wywalczyć rewizję decyzji. Są to analityk ze składu technicznego i dwaj urzędnicy z departamentu międzynarodowego federacji .
Na liście wciąż objętych zakazem pozostają jednak nazwiska fundamentalne dla funkcjonowania Team Melli:
Kadra, która przez trzy tygodnie trenowała w Turcji, czekając na decyzje wizowe, musi teraz radzić sobie bez znacznej części swojej struktury wsparcia .
Teheran nie przebiera w słowach, oskarżając Waszyngton o celowe działanie. Irańska ambasada w Turcji wytknęła USA hipokryzję, pytając publicznie: "Dlaczego nie mówicie, że dużej części personelu menedżerskiego, wykonawczego i technicznego odmówiono wiz?" .
Choć amerykański wysłannik Tom Barrack ogłosił, że wizy dla graczy zostały przyznane, Iran nazywa to selektywnym przekazem, wytykając "najgorszą możliwą formę politycznego uprzedzenia w sporcie" .
Retorykę Amerykanów wyostrzył Andrew Giuliani, szef grupy zadaniowej Białego Domu ds. Mundialu, który bronił odmów wiz, powołując się na "względy bezpieczeństwa i weryfikacji" . Dla Iranu to jednak dowód na "dyskryminacyjne traktowanie"
.
Cała sytuacja rozgrywa się na tle ekstremalnie napiętych relacji amerykańsko-irańskich – wojskowych gróźb, sankcji i ataków lotniczych USA na cele powiązane z Iranem. Komentatorzy są zgodni: to nie jest tylko sport .
Wizowe zamieszanie pociągnęło za sobą kolejne, zaskakujące konsekwencje.
Fala bez biletów. Irańska federacja (FFIRI) poinformowała, że na kilka dni przed inauguracją turnieju FIFA unieważniła całą pulę biletów przeznaczoną dla irańskich fanów na trzy mecze grupowe (z Nową Zelandią 15 czerwca w Inglewood, Belgią 21 czerwca w Inglewood i Egiptem 26 czerwca w Seattle) . Decyzja dotknęła tysięcy kibiców, którzy mieli już zarezerwowane loty i hotele. Iran nazwał to działaniem mającym na celu "sabotaż obecności irańskich fanów"
. FIFA odpowiedziała enigmatycznie, że pracuje nad "maksymalizacją możliwości kibiców z Iranu"
.
Somalijski sędzia wrócił do domu jako bohater. W jeszcze większym stopniu międzynarodowe oburzenie wywołał przypadek Omara Artana. Ten 34-letni Somalijczyk, uznany w 2025 roku za najlepszego sędziego Afryki, miał przejść do historii jako pierwszy arbiter ze swojego kraju na Mundialu . Mimo posiadania ważnej wizy amerykańskiej i paszportu dyplomatycznego, po przylocie na lotnisko w Miami został zatrzymany i zawrócony z powrotem do Stambułu. Amerykański Urząd Celny i Ochrony Granic (CBP) uzasadnił to lakonicznie "zastrzeżeniami dotyczącymi weryfikacji"
. FIFA natychmiast usunęła go z turnieju, a Giuliani ponownie stanął w obronie decyzji
. W kraju Artana witano jednak jak bohatera
.
Wszystkie te wydarzenia malują obraz mundialu, który zamiast łączyć narody, staje się kolejną odsłoną geopolitycznego konfliktu, gdzie piłka nożna jest tylko pretekstem.