Proces jest dość prosty. Gazy te są emitowane głównie ze spalania paliw kopalnych, procesów przemysłowych i rolnictwa. Gdy trafią do atmosfery, w obecności światła słonecznego biorą udział w skomplikowanych reakcjach fotochemicznych. Ich efektem jest produkcja ozonu troposferycznego (O₃), który działa jak koc, zatrzymując ciepło przy powierzchni Ziemi .
Modelowanie przeprowadzone przez naukowców z NASA oszacowało, że całkowite wymuszenie radiacyjne (czyli dodatkowe ciepło zatrzymane przez system klimatyczny) wynikające ze wzrostu stężenia ozonu troposferycznego od epoki przedprzemysłowej wynosi około 0,41 W/m². Z tej wartości:
To pokazuje, że choć metan jest największym graczem, pozostałe trzy związki razem odpowiadają za ponad połowę tego konkretnego mechanizmu ocieplenia.
Odpowiedź jest zaskakująca: te powszechnie emitowane zanieczyszczenia są w dużej mierze ignorowane przez najważniejsze globalne porozumienia klimatyczne. Protokół z Kioto i Porozumienie Paryskie koncentrują się na bezpośrednich, długo żyjących gazach cieplarnianych, takich jak CO₂, metan (CH₄), podtlenek azotu (N₂O) i gazy fluorowane .
Pośrednie gazy, jak CO czy NOₓ, są uwzględniane w krajowych inwentaryzacjach emisji, ale głównie ze względu na ich wpływ na jakość powietrza, a nie na klimat. Eksperci od lat zwracają uwagę, że to poważna luka . Artykuł opublikowany niedawno w prestiżowym czasopiśmie "Science" nazywa je "ukrytymi zanieczyszczeniami", które umknęły uwadze twórców polityk klimatycznych
.
Jest jednak dobra wiadomość. Ponieważ ozon troposferyczny żyje w atmosferze zaledwie od kilku dni do kilku tygodni, ograniczenie emisji jego prekursorów może przynieść niemal natychmiastowe korzyści dla klimatu. W przeciwieństwie do CO₂, który utrzymuje się przez stulecia, wycięcie emisji NOₓ czy CO szybko przełoży się na spadek stężenia tego grzejącego ozonu .
Co więcej, walka z tymi zanieczyszczeniami ma podwójny sens – to nie tylko spowolnienie zmian klimatu, ale i ogromna poprawa jakości powietrza, którym oddychamy. Redukcja tych związków to mniej smogu, mniej chorób układu oddechowego i lepsze zdrowie publiczne .
Naukowcy apelują, aby włączyć pośrednie gazy cieplarniane do głównego nurtu polityki klimatycznej. Ich pominięcie oznacza, że ignorujemy jeden z ważniejszych kluczy do spowolnienia ocieplenia w najbliższych dekadach. To trochę tak, jakbyśmy próbowali walczyć z pożarem, gasząc największe płomienie (CO₂ i metan), ale zupełnie ignorując tlące się zarzewie, które samo roznieca nowe ogniska. Włączenie tych gazów do globalnych ram klimatycznych to nie tylko kwestia naukowej precyzji, ale przede wszystkim praktyczna szansa na szybsze i skuteczniejsze działanie.
Comments
0 comments