W samym centrum zapadającej się gwiazdy pojawia się mikroskopijny, dosłownie zerowej wielkości, obszar czasoprzestrzeni de Sittera – stanu odpowiadającego ciemnej energii o ujemnym ciśnieniu. Obszar ten zaczyna gwałtownie się rozszerzać, niczym miniaturowy Wielki Wybuch, napędzany przez odpychającą siłę ciemnej energii . Ekspansja w naturalny sposób zwalnia i zatrzymuje się tuż przy promieniu Schwarzschilda – granicy, na której normalnie uformowałby się horyzont zdarzeń czarnej dziury – tworząc fizyczną, stabilną powierzchnię
.
Tak powstaje grawastar (od angielskiego gravitational vacuum star), obiekt łączący w sobie trzy kluczowe cechy:
Co kluczowe, proces ten nie wymaga żadnych modyfikacji ogólnej teorii względności ani wprowadzania dodatkowych, egzotycznych pól. Opiera się wyłącznie na standardowym scenariuszu kolapsu i założeniu o przejściu fazowym w próżni kwantowej – koncepcji badanej już w kwantowej teorii pola .
Jeśli grawastary istnieją, rozwiązują one dwa fundamentalne problemy fizyki teoretycznej. Po pierwsze, zniknąłby problem osobliwości, czyli punktu, w którym załamują się znane prawa fizyki. Po drugie, rozwiązaniu uległby paradoks informacyjny czarnej dziury, zgodnie z którym informacja kwantowa wpadająca do czarnej dziury zdaje się bezpowrotnie znikać z Wszechświata, co jest sprzeczne z zasadami mechaniki kwantowej. Ponieważ grawastar nie ma horyzontu zdarzeń, informacja może – przynajmniej w teorii – zostać odzyskana .
Tu pojawia się największe wyzwanie. Przy obecnych możliwościach obserwacyjnych grawastar jest całkowicie nieodróżnialny od czarnej dziury. Zarówno cień sfotografowany przez Teleskop Horyzontu Zdarzeń (EHT), jak i większość emisji elektromagnetycznej wyglądałaby tak samo .
Nadzieję dają fale grawitacyjne. Gdy dwa zwarte obiekty łączą się, emitują charakterystyczny sygnał "wygaszania" (ang. ringdown). Horyzont czarnej dziury pochłania wszelkie wibracje, podczas gdy fizyczna powierzchnia grawastara mogłaby odbijać część fal, tworząc wtórne impulsy zwane "echami". Przyszłe, bardziej czułe detektory, takie jak Einstein Telescope czy kosmiczna misja LISA, mogłyby te echa wychwycić i tym samym dostarczyć pierwszego dowodu na istnienie grawastarów .
W swoich wcześniejszych pracach ten sam zespół z Frankfurtu zaproponował, że grawastary mogą mieć strukturę przypominającą rosyjską matrioszkę. Obiekt taki, nazwany "nestarem" (od angielskiego nested star), składałby się z kilku grawastarów umieszczonych jeden w drugim, tworząc hierarchię rozszerzających się mini-wszechświatów przedzielonych warstwami czasoprzestrzeni .
Mimo matematycznej elegancji nowego rozwiązania, koncepcja grawastara pozostaje w sferze wysoce spekulatywnej. Lista niewiadomych jest długa:
Mimo tych zastrzeżeń, nowa teoria oferuje rygorystyczną matematycznie i wolną od paradoksów alternatywę dla czarnych dziur. Ostateczną odpowiedź na pytanie, czy natura faktycznie buduje grawastary, będą musiały przynieść obserwatoria nowej generacji.
Comments
0 comments