O godzinie 4:50 czasu lokalnego Dyrekcja Generalna Lotnictwa Cywilnego (DGCA) ogłosiła tymczasowe zamknięcie przestrzeni powietrznej kraju „w celu zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi powietrznej i pasażerów” . Wszystkie nadlatujące samoloty zostały natychmiast przekierowane na lotniska zapasowe, a kuwejckie wojsko potwierdziło, że odpiera ataki „wrogich” rakiet i dronów
.
Na szczęście zamknięcie nie trwało długo. Jeszcze tego samego dnia, po ustabilizowaniu sytuacji, przestrzeń powietrzna została ponownie otwarta, a lotnisko wznowiło działalność zgodnie z zatwierdzonym rozkładem .
Atak z 11 czerwca nie był odosobnionym incydentem, ale częścią systematycznej kampanii irańskich uderzeń na kuwejckie lotnisko, będącej elementem szerszej „wojny irańskiej 2026 roku” . Schemat jest niepokojący – każdy kolejny atak jest celniejszy i bardziej śmiercionośny.
Wojna dała o sobie znać, gdy irański dron uderzył w terminal lotniska, powodując niewielkie obrażenia u kilku pracowników. Celem stał się również zbiornik paliwa, co wywołało pożar . Kuwejcki wywiad wojskowy wskazał, że był to odwet za amerykańskie i izraelskie uderzenia na cele w Iranie
.
Kilkanaście dronów uderzyło w główny radar dozorowania. Władze potwierdziły, że cywilny radar wtórny został całkowicie unieruchomiony. Na szczęście nikt nie ucierpiał, ale precyzja ataku była sygnałem niebezpiecznej eskalacji – wróg celował w serce systemu bezpieczeństwa lotów .
Jeden z najpoważniejszych ataków na infrastrukturę. Wielokrotne uderzenia dronów spowodowały „znaczne szkody” w systemie radarowym . Rzecznik DGCA, Abdullah Al-Rajhi, potwierdził powagę uszkodzeń, a władze obwiniły o nie Iran, jego pełnomocników i sprzymierzone grupy zbrojne
.
To był najtragiczniejszy dzień w tej serii. O świcie 3 czerwca irańskie drony i pociski balistyczne uderzyły w Terminal 1. Zginął obywatel Indii, a 63 osoby zostały ranne. Obrażenia były przerażające: rany głowy, krwotoki mózgowe, amputacje, urazy od wybuchów . Siedem osób wymagało natychmiastowej operacji ratującej życie
. Kuwejt określił to mianem „zbrodniczej irańskiej agresji”
, a Indie potępiły atak na ludność cywilną i infrastrukturę
. Dla Kuwejtu był to szok. Dla świata – dowód, że cywile stali się kartą przetargową w tym konflikcie.
Kuwejt nie pozostał bierny. Po ataku z 3 czerwca ministerstwo spraw zagranicznych zdecydowanie potępiło „brutalne i nieustające ataki Iranu”, podkreślając, że kraj „zastrzega sobie pełne prawo do odpowiedzi” . Po uderzeniu z 11 czerwca władze lotnicze złożyły formalny raport do ICAO, szczegółowo opisując szkody i informując o poszkodowanych
. To wyraźny sygnał dla społeczności międzynarodowej, że sprawa wykracza poza regionalny konflikt i dotyka globalnego bezpieczeństwa lotniczego.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) utrzymuje, że ataki na Kuwejt to odwet za działania militarne USA w regionie. Atak z 3 czerwca miał być odpowiedzią na amerykańskie uderzenia na wyspę Qeshm i centrum dowodzenia dronami w Goruk . Jednocześnie Iran zaprzecza celowemu atakowaniu cywilnego lotniska, sugerując, że szkody mogły powstać w wyniku upadku wadliwego amerykańskiego pocisku Patriot, który nie zdołał przechwycić irańskiej rakiety
. Twierdzenia te zostały jednak stanowczo odrzucone przez Dowództwo Centralne USA (CENTCOM)
. Niezależnie od retoryki, fakty są bezlitosne: cywilne lotnisko stało się polem bitwy.
Powtarzające się ataki na Kuwejt to tylko fragment większego obrazu. Według dostępnych danych Iran wystrzelił w kierunku Zjednoczonych Emiratów Arabskich 393 pociski balistyczne i manewrujące oraz 1835 dronów, zabijając co najmniej 10 osób . Konflikt praktycznie sparaliżował ruch towarowy przez Cieśninę Ormuz i uderzył w pola naftowe, rafinerie oraz lotniska w całym regionie
. Dla krajów takich jak Kuwejt, które nie były bezpośrednio zaangażowane w wojnę, powtarzające się ataki na ich główne lotnisko są bolesnym przypomnieniem, że w tej wojnie nie ma już bezpiecznej przystani
.
Comments
0 comments