Samo zmniejszenie kwoty było sygnałem, że banki chcą ograniczyć ekspozycję na ryzyko związane z zabezpieczeniem. Jednak problem okazał się bardziej podstawowy: kredytodawcy nie mieli pewności, ile naprawdę warte są udziały w prywatnej spółce, która nie ma jeszcze ceny ustalanej codziennie przez rynek.
Pożyczka marżowa zwykle opiera się na aktywach, które można szybko sprzedać i dla których istnieje przejrzysta cena rynkowa. W przypadku akcji spółki giełdowej bank może odwołać się do notowań, wolumenu obrotu i bieżącej płynności. OpenAI pozostaje jednak firmą niepubliczną. Jej wartość trzeba więc szacować na podstawie rund finansowania lub transakcji na rynku wtórnym .
To rodzi kilka problemów:
W praktyce bank musi nie tylko oszacować wartość udziałów, lecz także założyć, jak łatwo dałoby się je sprzedać w razie problemów ze spłatą. Przy wycenie liczonej w setkach miliardów dolarów nawet niewielka pomyłka może oznaczać ogromną różnicę w wartości zabezpieczenia.
OpenAI poufnie złożyła 8 czerwca 2026 roku w amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) projekt dokumentów rejestracyjnych S-1 dotyczących potencjalnej pierwszej oferty publicznej, czyli IPO . Według doniesień proces prowadzą Goldman Sachs i Morgan Stanley, a możliwy debiut mógłby nastąpić już we wrześniu 2026 roku. Wstępnie mówiło się o wycenie w przedziale około 730–850 mld dol.
Z pozoru taki krok powinien uspokoić banki. IPO może przecież w końcu dostarczyć publicznego punktu odniesienia dla wartości OpenAI. Problem w tym, że złożenie dokumentów odbyło się poufnie. Oznacza to, że samo zgłoszenie nie ujawniło od razu audytowanych przychodów, marż ani pełnych informacji finansowych inwestorom i kredytodawcom .
Banki znalazły się więc w niekomfortowej sytuacji: wiedziały, że wycena może wkrótce zostać poddana rynkowemu testowi, ale nie miały jeszcze danych potrzebnych do oceny wielomiliardowej pożyczki. Do czasu upublicznienia dokumentów rejestracyjnych i ustalenia ceny oferty nie było wiadomo, czy wycena z prywatnych rund utrzyma się na rynku publicznym .
Niepewność podtrzymało również samo OpenAI. Spółka zaznaczyła, że nie zdecydowała jeszcze o terminie debiutu. W komunikacie stwierdziła, że „może to jeszcze potrwać”, ponieważ są rzeczy, które łatwiej realizować, pozostając firmą prywatną .
Zatrzymana pożyczka marżowa nie była głównym narzędziem finansowania zakładów SoftBanku na sztuczną inteligencję. Stanowiła raczej dodatkową warstwę długu nakładaną na już ogromne zobowiązania.
27 marca 2026 roku SoftBank zawarł umowę niezabezpieczonego kredytu pomostowego o łącznej wartości 40 mld dol. Instrument ma termin zapadalności w marcu 2027 roku i został przeznaczony przede wszystkim na sfinansowanie kolejnej inwestycji SoftBanku w OpenAI o wartości 30 mld dol. za pośrednictwem Vision Fund 2 .
Wśród pierwotnych organizatorów finansowania znalazły się JPMorgan Chase, Goldman Sachs, Mizuho Bank, Sumitomo Mitsui Banking Corporation i MUFG Bank. Później do procesu dołączyły kolejne instytucje jako sub-gwaranci finansowania .
Kredyt pomostowy był niezabezpieczonym długiem korporacyjnym. Banki opierały się więc przede wszystkim na wiarygodności kredytowej SoftBanku i jego zdolności do refinansowania lub spłaty zobowiązania.
Planowana pożyczka marżowa miała działać inaczej: jej zabezpieczeniem miały być bezpośrednio udziały SoftBanku w OpenAI . To ważne rozróżnienie. Globalne banki były skłonne pożyczyć SoftBankowi 40 mld dol. na podstawie oceny całej grupy, ale znacznie ostrożniej podchodziły do finansowania, którego wartość zależała bezpośrednio od trudnej do zweryfikowania wyceny prywatnej spółki AI.
Według dostępnych doniesień łączne zadeklarowane zaangażowanie SoftBanku w OpenAI sięga około 64,6 mld dol., co dawałoby grupie około 13 proc. udziałów w firmie . Dla inwestorów kluczowe pytanie brzmi teraz nie tylko, ile warte są te udziały, lecz także jak długo SoftBank będzie w stanie finansować tak dużą ekspozycję za pomocą kolejnych konstrukcji dłużnych.
Zatrzymanie rozmów nie oznacza definitywnego końca planu. SoftBank może wrócić do pożyczki po upublicznieniu większej liczby informacji o finansach OpenAI, po ustaleniu warunków IPO albo po zmianie struktury zabezpieczenia. Na razie jednak impas pokazuje granicę entuzjazmu rynku wobec finansowania AI długiem.
Największym problemem nie jest brak zainteresowania OpenAI, lecz brak pewności, jak wycenić jej udziały i jak szybko można byłoby je sprzedać w sytuacji kryzysowej. Dopóki te pytania pozostają bez odpowiedzi, nawet kwota zmniejszona z 10 do 6 mld dol. może okazać się dla kredytodawców zbyt ryzykowna.
Samo zmniejszenie kwoty było sygnałem, że banki chcą ograniczyć ekspozycję na ryzyko związane z zabezpieczeniem. Jednak problem okazał się bardziej podstawowy: kredytodawcy nie mieli pewności, ile naprawdę warte są udziały w prywatnej spółce, która nie ma jeszcze ceny ustalanej codziennie przez rynek.
Pożyczka marżowa zwykle opiera się na aktywach, które można szybko sprzedać i dla których istnieje przejrzysta cena rynkowa. W przypadku akcji spółki giełdowej bank może odwołać się do notowań, wolumenu obrotu i bieżącej płynności. OpenAI pozostaje jednak firmą niepubliczną. Jej wartość trzeba więc szacować na podstawie rund finansowania lub transakcji na rynku wtórnym .
To rodzi kilka problemów:
W praktyce bank musi nie tylko oszacować wartość udziałów, lecz także założyć, jak łatwo dałoby się je sprzedać w razie problemów ze spłatą. Przy wycenie liczonej w setkach miliardów dolarów nawet niewielka pomyłka może oznaczać ogromną różnicę w wartości zabezpieczenia.
OpenAI poufnie złożyła 8 czerwca 2026 roku w amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) projekt dokumentów rejestracyjnych S-1 dotyczących potencjalnej pierwszej oferty publicznej, czyli IPO . Według doniesień proces prowadzą Goldman Sachs i Morgan Stanley, a możliwy debiut mógłby nastąpić już we wrześniu 2026 roku. Wstępnie mówiło się o wycenie w przedziale około 730–850 mld dol.
Z pozoru taki krok powinien uspokoić banki. IPO może przecież w końcu dostarczyć publicznego punktu odniesienia dla wartości OpenAI. Problem w tym, że złożenie dokumentów odbyło się poufnie. Oznacza to, że samo zgłoszenie nie ujawniło od razu audytowanych przychodów, marż ani pełnych informacji finansowych inwestorom i kredytodawcom .
Banki znalazły się więc w niekomfortowej sytuacji: wiedziały, że wycena może wkrótce zostać poddana rynkowemu testowi, ale nie miały jeszcze danych potrzebnych do oceny wielomiliardowej pożyczki. Do czasu upublicznienia dokumentów rejestracyjnych i ustalenia ceny oferty nie było wiadomo, czy wycena z prywatnych rund utrzyma się na rynku publicznym .
Niepewność podtrzymało również samo OpenAI. Spółka zaznaczyła, że nie zdecydowała jeszcze o terminie debiutu. W komunikacie stwierdziła, że „może to jeszcze potrwać”, ponieważ są rzeczy, które łatwiej realizować, pozostając firmą prywatną .
Zatrzymana pożyczka marżowa nie była głównym narzędziem finansowania zakładów SoftBanku na sztuczną inteligencję. Stanowiła raczej dodatkową warstwę długu nakładaną na już ogromne zobowiązania.
27 marca 2026 roku SoftBank zawarł umowę niezabezpieczonego kredytu pomostowego o łącznej wartości 40 mld dol. Instrument ma termin zapadalności w marcu 2027 roku i został przeznaczony przede wszystkim na sfinansowanie kolejnej inwestycji SoftBanku w OpenAI o wartości 30 mld dol. za pośrednictwem Vision Fund 2 .
Wśród pierwotnych organizatorów finansowania znalazły się JPMorgan Chase, Goldman Sachs, Mizuho Bank, Sumitomo Mitsui Banking Corporation i MUFG Bank. Później do procesu dołączyły kolejne instytucje jako sub-gwaranci finansowania .
Kredyt pomostowy był niezabezpieczonym długiem korporacyjnym. Banki opierały się więc przede wszystkim na wiarygodności kredytowej SoftBanku i jego zdolności do refinansowania lub spłaty zobowiązania.
Planowana pożyczka marżowa miała działać inaczej: jej zabezpieczeniem miały być bezpośrednio udziały SoftBanku w OpenAI . To ważne rozróżnienie. Globalne banki były skłonne pożyczyć SoftBankowi 40 mld dol. na podstawie oceny całej grupy, ale znacznie ostrożniej podchodziły do finansowania, którego wartość zależała bezpośrednio od trudnej do zweryfikowania wyceny prywatnej spółki AI.
Według dostępnych doniesień łączne zadeklarowane zaangażowanie SoftBanku w OpenAI sięga około 64,6 mld dol., co dawałoby grupie około 13 proc. udziałów w firmie . Dla inwestorów kluczowe pytanie brzmi teraz nie tylko, ile warte są te udziały, lecz także jak długo SoftBank będzie w stanie finansować tak dużą ekspozycję za pomocą kolejnych konstrukcji dłużnych.
Zatrzymanie rozmów nie oznacza definitywnego końca planu. SoftBank może wrócić do pożyczki po upublicznieniu większej liczby informacji o finansach OpenAI, po ustaleniu warunków IPO albo po zmianie struktury zabezpieczenia. Na razie jednak impas pokazuje granicę entuzjazmu rynku wobec finansowania AI długiem.
Największym problemem nie jest brak zainteresowania OpenAI, lecz brak pewności, jak wycenić jej udziały i jak szybko można byłoby je sprzedać w sytuacji kryzysowej. Dopóki te pytania pozostają bez odpowiedzi, nawet kwota zmniejszona z 10 do 6 mld dol. może okazać się dla kredytodawców zbyt ryzykowna.