Przedstawiciele koalicji ostrzegają, że obecny projekt grozi "zakłóceniem jednolitego rynku", nakładając nieproporcjonalne koszty na gospodarki słabiej przygotowane do masowej elektryfikacji transportu .
Mapa buntu ukazuje wyraźną linię podziału. W bloku opozycyjnym dominują kraje Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie zarówno poziom adopcji samochodów elektrycznych, jak i gęstość sieci ładowarek oraz siła nabywcza konsumentów pozostają znacząco w tyle za Europą Zachodnią i Północną. Dla przykładu, Polska i Bułgaria mają jedne z najniższych udziałów elektryków w rynku nowych aut w całej UE . Chociaż Komisja uzależniła cele od PKB, krytycy argumentują, że formuła ta nie rekompensuje strukturalnych opóźnień, takich jak luka infrastrukturalna i niższe średnie zarobki [1, 4].
Polityczny sprzeciw jest wzmacniany przez potężne głosy ze świata biznesu. BusinessEurope, największa unijna federacja pracodawców, w stanowisku z 29 maja 2026 roku zażądała, by transformację napędzać "poprzez zachęty, a nie nakazy" i by w pełni respektować zasadę neutralności technologicznej, zamiast de facto promować wyłącznie auta bateryjne .
Producenci samochodów nie przebierają w słowach. Koncern BMW w swoim dokumencie politycznym stwierdził, że obowiązkowe cele "chybiają celu" i w praktyce doprowadziłyby do zakazu rejestracji nowych aut spalinowych już w 2030 roku, bez względu na popyt rynkowy i rzeczywiste potrzeby konsumentów . W grudniu 2025 roku BMW i Toyota, wraz z koalicją 67 firm leasingowych, wynajmu długoterminowego i zarządców flot, wystosowały list do przewodniczącej Komisji Ursuli von der Leyen, nazywając obowiązkowe cele zakupu elektryków "rujnująco kosztownymi i kontrproduktywnymi" [2, 14].
Podobne stanowisko zajęły szerokie organizacje branżowe, w tym AECC, IRU, CLEPA i FuelsEurope, które opowiadają się za systemem zachęt, neutralnością technologiczną i wyłączeniem z regulacji firm leasingowych oraz sektora MŚP .
Proces legislacyjny wkracza w decydującą fazę:
Aby rozporządzenie zostało przyjęte przez Radę UE, musi za nim zagłosować kwalifikowana większość: 55% państw członkowskich (czyli 15 z 27), reprezentujących co najmniej 65% ludności UE. Mniejszość blokującą mogą utworzyć zaledwie cztery kraje, reprezentujące łącznie 35% populacji .
Dziewięcioosobowa koalicja, do której należą tak duże państwa jak Polska i Włochy, już teraz znacznie przekracza ten próg. Oznacza to, że Komisja Europejska nie ma szans na przeforsowanie regulacji bez znaczących ustępstw. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest odejście od sztywnych, wiążących celów krajowych na rzecz elastyczniejszego systemu, który kładzie nacisk na zachęty, wsparcie infrastrukturalne i dłuższe okresy przejściowe. Bez takich zmian zgoda wymaganej większości jest po prostu niemożliwa.
Comments
0 comments