Głównym wyzwaniem była ogromna odległość i ciemność. MRG-M0138 jest tak odległa, że jej światło podróżowało do nas przez około 10 miliardów lat. Oznacza to, że astronomowie widzą ją taką, jaką była, gdy Wszechświat miał zaledwie 3 miliardy lat . Przy takiej odległości wewnętrzna struktura galaktyki byłaby rozmazaną plamką nawet dla ostrej optyki JWST. Co gorsza, celem była uśpiona czarna dziura – w przeciwieństwie do płonącego kwazara, sama nie emituje jasnego światła. Aby ją "zobaczyć", naukowcy musieli wykryć subtelny ruch słabych gwiazd krążących wokół niej.
Rozwiązaniem okazało się soczewkowanie grawitacyjne. Gromada galaktyk na pierwszym planie znajduje się niemal idealnie na linii między Ziemią a MRG-M0138. Ogromna grawitacja gromady zakrzywia samą czasoprzestrzeń, uginając światło galaktyki tła, niczym naturalny kosmiczny teleskop. To idealne ustawienie powiększa obraz MRG-M0138 około 30-krotnie, przekształcając nierozróżnialny punkt w strukturę, której jądro można badać .
Mając powiększony obraz, zespół wykorzystał spektrograf integralnego pola NIRSpec na pokładzie JWST. Ten instrument rejestruje widmo dla każdego piksela obrazu, co pozwoliło naukowcom na zmapowanie prędkości gwiazd w różnych odległościach od centrum galaktyki. Zastosowana technika to tzw. dynamika gwiazd – ta sama metoda, której użyto do zważenia centralnej czarnej dziury Drogi Mlecznej, osiągnięcie uhonorowane Nagrodą Nobla w dziedzinie fizyki w 2020 roku .
W myśl prostych praw Keplera, gwiazdy znajdujące się bliżej supermasywnej czarnej dziury poruszają się szybciej. Modelując zmiany prędkości gwiazd w zależności od odległości od centrum, zespół mógł określić "strefę wpływów" czarnej dziury – obszar, w którym jej grawitacja dominuje nad ruchem gwiazd. Umożliwiło to bezpośredni pomiar masy. Przed tym badaniem najdalszy bezpośredni pomiar dynamiką gwiazd dotyczył czarnej dziury oddalonej o zaledwie 700 milionów lat świetlnych. MRG-M0138 bije ten rekord ponad dziesięciokrotnie .
Pomiar potwierdził istnienie czarnej dziury o masie około 6 miliardów mas Słońca . Jej galaktyka macierzysta, MRG-M0138, to masywna, czerwona galaktyka eliptyczna, która dawno temu przestała tworzyć nowe gwiazdy. Centralna czarna dziura jest uśpiona, co oznacza, że nie wciąga obecnie i nie podgrzewa dużych ilości gazu .
Wyniki sugerują burzliwą historię. MRG-M0138 była najprawdopodobniej niegdyś jasnym kwazarem, zasilanym przez gaz spiralnie opadający na rosnącą czarną dziurę. Ogromna energia wyemitowana w tej aktywnej fazie mogła podgrzać lub nawet wyrzucić ten sam gaz, który jest niezbędny do formowania się gwiazd, skutecznie wyłączając fabryki gwiazd w galaktyce. Obecny "martwy", spokojny stan galaktyki i uśpienie czarnej dziury są zatem najpewniej ze sobą powiązane – czarna dziura urosła tak wielka i potężna, że "zgasiła" swojego własnego gospodarza .
To odkrycie trafia w sedno naszego rozumienia tego, jak galaktyki i czarne dziury ewoluują razem. W lokalnym Wszechświecie istnieje ścisła korelacja między masą centralnej czarnej dziury a właściwościami centralnego zgrubienia jej galaktyki macierzystej, co sugeruje ich równoległy rozwój. Ten pomiar dostarcza bezpośrednich dowodów na to, że ta relacja nie zawsze obowiązywała, a czarne dziury mogą formować się i rosnąć do gigantycznych rozmiarów, zanim ich galaktyki macierzyste zakończą gromadzenie gwiazd.
Dane wskazują, że niektóre z najgęstszych regionów we wczesnym Wszechświecie były miejscami niezwykle szybkiego wzrostu czarnych dziur, który wyprzedzał rozwój otaczającej galaktyki . Pomiar masy w MRG-M0138 podważa proste modele ko-ewolucji, w których wzrost czarnej dziury i galaktyki jest zawsze ściśle sprzężony. Przyszłe przeglądy nieba za pomocą JWST, teleskopu Euclid, Kosmicznego Teleskopu Nancy Grace Roman oraz naziemnych obserwatoriów nowej generacji, takich jak Giant Magellan Telescope, mają na celu zastosowanie tej techniki łączącej soczewkowanie z dynamiką gwiazd do wielu innych galaktyk, by stworzyć statystyczny obraz wspólnej ewolucji czarnych dziur i galaktyk w kosmicznej skali czasu .
Głównym wyzwaniem była ogromna odległość i ciemność. MRG-M0138 jest tak odległa, że jej światło podróżowało do nas przez około 10 miliardów lat. Oznacza to, że astronomowie widzą ją taką, jaką była, gdy Wszechświat miał zaledwie 3 miliardy lat . Przy takiej odległości wewnętrzna struktura galaktyki byłaby rozmazaną plamką nawet dla ostrej optyki JWST. Co gorsza, celem była uśpiona czarna dziura – w przeciwieństwie do płonącego kwazara, sama nie emituje jasnego światła. Aby ją "zobaczyć", naukowcy musieli wykryć subtelny ruch słabych gwiazd krążących wokół niej.
Rozwiązaniem okazało się soczewkowanie grawitacyjne. Gromada galaktyk na pierwszym planie znajduje się niemal idealnie na linii między Ziemią a MRG-M0138. Ogromna grawitacja gromady zakrzywia samą czasoprzestrzeń, uginając światło galaktyki tła, niczym naturalny kosmiczny teleskop. To idealne ustawienie powiększa obraz MRG-M0138 około 30-krotnie, przekształcając nierozróżnialny punkt w strukturę, której jądro można badać .
Mając powiększony obraz, zespół wykorzystał spektrograf integralnego pola NIRSpec na pokładzie JWST. Ten instrument rejestruje widmo dla każdego piksela obrazu, co pozwoliło naukowcom na zmapowanie prędkości gwiazd w różnych odległościach od centrum galaktyki. Zastosowana technika to tzw. dynamika gwiazd – ta sama metoda, której użyto do zważenia centralnej czarnej dziury Drogi Mlecznej, osiągnięcie uhonorowane Nagrodą Nobla w dziedzinie fizyki w 2020 roku .
W myśl prostych praw Keplera, gwiazdy znajdujące się bliżej supermasywnej czarnej dziury poruszają się szybciej. Modelując zmiany prędkości gwiazd w zależności od odległości od centrum, zespół mógł określić "strefę wpływów" czarnej dziury – obszar, w którym jej grawitacja dominuje nad ruchem gwiazd. Umożliwiło to bezpośredni pomiar masy. Przed tym badaniem najdalszy bezpośredni pomiar dynamiką gwiazd dotyczył czarnej dziury oddalonej o zaledwie 700 milionów lat świetlnych. MRG-M0138 bije ten rekord ponad dziesięciokrotnie .
Pomiar potwierdził istnienie czarnej dziury o masie około 6 miliardów mas Słońca . Jej galaktyka macierzysta, MRG-M0138, to masywna, czerwona galaktyka eliptyczna, która dawno temu przestała tworzyć nowe gwiazdy. Centralna czarna dziura jest uśpiona, co oznacza, że nie wciąga obecnie i nie podgrzewa dużych ilości gazu .
Wyniki sugerują burzliwą historię. MRG-M0138 była najprawdopodobniej niegdyś jasnym kwazarem, zasilanym przez gaz spiralnie opadający na rosnącą czarną dziurę. Ogromna energia wyemitowana w tej aktywnej fazie mogła podgrzać lub nawet wyrzucić ten sam gaz, który jest niezbędny do formowania się gwiazd, skutecznie wyłączając fabryki gwiazd w galaktyce. Obecny "martwy", spokojny stan galaktyki i uśpienie czarnej dziury są zatem najpewniej ze sobą powiązane – czarna dziura urosła tak wielka i potężna, że "zgasiła" swojego własnego gospodarza .
To odkrycie trafia w sedno naszego rozumienia tego, jak galaktyki i czarne dziury ewoluują razem. W lokalnym Wszechświecie istnieje ścisła korelacja między masą centralnej czarnej dziury a właściwościami centralnego zgrubienia jej galaktyki macierzystej, co sugeruje ich równoległy rozwój. Ten pomiar dostarcza bezpośrednich dowodów na to, że ta relacja nie zawsze obowiązywała, a czarne dziury mogą formować się i rosnąć do gigantycznych rozmiarów, zanim ich galaktyki macierzyste zakończą gromadzenie gwiazd.
Dane wskazują, że niektóre z najgęstszych regionów we wczesnym Wszechświecie były miejscami niezwykle szybkiego wzrostu czarnych dziur, który wyprzedzał rozwój otaczającej galaktyki . Pomiar masy w MRG-M0138 podważa proste modele ko-ewolucji, w których wzrost czarnej dziury i galaktyki jest zawsze ściśle sprzężony. Przyszłe przeglądy nieba za pomocą JWST, teleskopu Euclid, Kosmicznego Teleskopu Nancy Grace Roman oraz naziemnych obserwatoriów nowej generacji, takich jak Giant Magellan Telescope, mają na celu zastosowanie tej techniki łączącej soczewkowanie z dynamiką gwiazd do wielu innych galaktyk, by stworzyć statystyczny obraz wspólnej ewolucji czarnych dziur i galaktyk w kosmicznej skali czasu .