Zamiast masowego wycofywania kapitału, inwestorzy zareagowali w bardziej subtelny i wiele mówiący sposób. Utrzymują swoje pozycje, ale przestawiają się z jena na franka szwajcarskiego i euro jako waluty finansowania . Oto, co się wydarzyło i dlaczego ma to znaczenie dla każdego, kto obserwuje rynki walutowe, dług rynków wschodzących i globalny apetyt na ryzyko.
USA i Japonia zdecydowały się na ruch po tym, jak jen osłabił się do poziomu powyżej 164 jenów za dolara, czyli najniższego poziomu od 1986 roku . Szacuje się, że sama Japonia wydała na skup jena około 53–59 miliardów dolarów, a amerykański Departament Skarbu przyłączył się do wysiłku, sprzedając euro, aby sfinansować zakup jena . Interwencja była pierwszą wspólną operacją skupu jena od 1998 roku i pierwszą skoordynowaną akcją w stylu G7 od 2011 roku .
Dla inwestorów grających na krótko jenem – czyli tych, którzy pożyczali taniego jena, aby kupować aktywa o wyższej rentowności – natychmiastowy wzrost jena o 3,3% był bolesny . Zmienność w transakcjach finansowanych jenem gwałtownie wzrosła, a obawy przed powtórką z sierpnia 2024 roku (kiedy wycofywanie carry trade na jenie wstrząsnęło globalnymi rynkami) sparaliżowały biura maklerskie .
Ale panika była krótkotrwała.
Pomimo interwencji, ogólny carry trade 'jedzie dalej pełną parą', jak podaje Japan Times, a stonowana reakcja rynków w rzeczywistości złagodziła obawy przed powtórką kryzysu z 2024 roku . Zaledwie kilka tygodni przed interwencją Goldman Sachs ocenił, że globalne warunki dla carry trade są najlepsze od 2000 roku, co wynika z dużych różnic w stopach procentowych i niskiej zmienności par walutowych innych niż jen . To makroekonomiczne tło pozostaje niezmienione.
Zmieniło się natomiast to, jak inwestorzy finansują swoje transakcje. Zamiast zamykać pozycje, dywersyfikują się z dala od jena i sięgają po euro i franka szwajcarskiego jako waluty finansowania przy zakupie wysoko oprocentowanych aktywów rynków wschodzących .
Morgan Stanley ostrzegł, że ryzyko kolejnych interwencji w obronę jena może skłonić inwestorów do porzucenia go jako waluty finansowania i poszukiwania alternatyw, takich jak euro i frank szwajcarski . Z kolei Wells Fargo sprzedaje nisko oprocentowanego franka szwajcarskiego w zamian za jena, obstawiając, że powolna zmiana polityki Japonii sprawi, iż rentowność jena pozostanie wyższa niż bardzo niska stopa franka .
Ten trend był widoczny jeszcze przed interwencją. Goldman Sachs już wcześniej wymienił jena, franka szwajcarskiego i euro jako trzy preferowane waluty finansowania carry trade na 2026 rok . Indeks carry trade dla rynków wschodzących Bloomberga wykorzystuje jena, franka szwajcarskiego i chińskiego juana jako trzy nogi finansowania . Podręcznik gry funduszy hedgingowych od dawna uwzględniał wiele walut – interwencja po prostu przyspieszyła odejście od jena.
Odpowiedź sprowadza się do prostej arytmetyki: różnice w stopach procentowych są wciąż ogromne. Ultra niskie stopy procentowe Japonii – nawet po podniesieniu przez Bank Japonii stopy bazowej do 1% w czerwcu 2026 roku – wciąż znajdują się daleko poniżej wysokich rentowności dostępnych w Brazylii, Republice Południowej Afryki, Turcji i innych rynkach wschodzących . Zamknięcie carry trade oznaczałoby rezygnację z tego strumienia dochodów.
Rotując nogę finansowania, inwestorzy zachowują ekonomiczny sens carry trade, jednocześnie zmniejszając specyficzne ryzyko kolejnego skoku jena w wyniku wspólnej interwencji. Jak zauważa Japan Times, 'inwestorzy dokonali dywersyfikacji z dala od jena, sięgając po waluty takie jak euro i frank szwajcarski, aby finansować zakupy wysokodochodowych aktywów' . Źródło finansowania się zmienia, ale strategia pozostaje ta sama.
Analitycy nadal zwracają uwagę na ryzyko chaotycznego wycofywania się z pozycji, gdyby jen nagle i nieoczekiwanie umocnił się – scenariusz, który mógłby kaskadowo dotknąć lewarowane pozycje i wywołać systemową wyprzedaż . Swoją analizę zamieścił również Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS), która to analiza pozostaje aktualna w kontekście 2026 roku .
Jednak fakt, że ekspozycja na carry trade jest teraz bardziej zdywersyfikowana pod względem walut finansowania, sprawia, że systemowy kryzys na wzór tego z 2024 roku jest mniej prawdopodobny . Ryzyko nie zniknęło – zostało po prostu rozłożone. I na razie carry trade żyje i ma się dobrze, finansowany frankami i euro zamiast jenem.